Film, Książka

„Zwierzęta nocy” Austin Wright / Tom Ford

3 lutego 2017
„Zwierzęta nocy” Austin Wright Tom Ford

Rzadko zdarza mi się sumiennie czytać książkę przed pójściem do kina na ekranizację, ale w przypadku „Zwierząt nocy” podeszłam do zadania ambitnie, aby absolutnie nic mi nie umknęło. Efekt? Mieszane uczucia, co do obu. Niemniej, jeśli jesteście zainteresowani powieścią Austina Wrighta i/ lub filmem Toma Forda przeczytajcie ten tekst do końca. Obydwa dzieła mają swoje plusy i minusy i nawet, jeśli nie są tak wspaniałe jak przedstawiają to wszelkiej maści krytycy, mają w sobie coś zdecydowanie wartego uwagi, powiedziałabym nawet wyjątkowego. Wrightowi udało się stworzyć całkiem wciągającą opowieść szkatułkową, natomiast Ford odarł ją nieco z banalności i przyprawił o niepowtarzalny mroczny klimat. „Zwierzęta nocy” nie są filmem idealnym dla zwolenników ekranizacji jak najbardziej zbliżonych do literackiego pierwowzoru, ale wystarczy odrobina fantazji, by dać się oczarować Fordowskiej wizji świata wykreowanego przez amerykańskiego pisarza na kartach jego powieści.

Gdyby nie to, że Tom Ford uwiódł mnie bez reszty swoim pierwszym filmem „Samotny mężczyzna”, w którym wszystko było perfekcyjne – od scenariusza i genialnego Colina Firtha w roli głównej, przez zdjęcia i muzykę Abla Korzeniowskiego, aż po nawet najdrobniejsze detale kostiumów – „Zwierzęta nocy” pewnie nigdy by mnie nie zainteresowały. Thriller i kino zemsty to zdecydowanie nie mój gatunek, zwykle nawet nie oglądam tego typu zwiastunów, tym bardziej, jeśli jest to film amerykański. Dla Forda zrobiłam jednak wyjątek i film mnie zaintrygował. Potem zaczęłam czytać o książce, która stanowiła jego inspirację „Tony i Susan” Austina Wrighta (najnowsze wydanie w Polsce i na świecie ukazało się pod filmowym tytułem, jednak oryginalny brzmi właśnie tak). Historia wydała mi się interesująca, a recenzje książki były zgodne co do jednego – pisarzowi doskonale udało się zbudować powieść w powieści i utrzymać stałe emocjonalne napięcie na przestrzeni całego tekstu. Bez zastanowienia sięgnęłam więc po „Tony i Susan” i kupiłam bilet do kina.

„Zwierzęta nocy” Austin Wright/ Tom Ford

Fabuła powieści jest rzeczywiście ciekawie skonstruowana, ponieważ rozpoczyna się w momencie, gdy główna bohaterka otrzymuje od swojego byłego męża, aspirującego pisarza, książkę, którą ten napisał i jej zadedykował. Z uwagi na to, że Susan pamięta poprzednie dramatyczne próby pisarskie Edwarda, do lektury „Zwierząt nocy”, bo tak zatytułowany jest maszynopis, zasiada z obawą, że po raz kolejny będzie miała do czynienia z literackim fiaskiem. Jednak historia wciąga ją i elektryzuje już od pierwszych stron. Odtąd my, jako czytelnicy, towarzyszymy Susan w tej lekturze, z niewielkimi przerwami na codzienne czynności, zajmowanie się rodziną i refleksję. W ten sposób poznajemy jednocześnie „Zwierzęta nocy” i wiele faktów z życia Susan, która w miarę czytania odkrywa coraz więcej analogii między jej własnymi doświadczeniami i problemami, a tymi będącymi udziałem fikcyjnego bohatera powieści Edwarda, czyli Tony’ego.

Edward tematem swojej książki czyni dramat mężczyzny, który w drodze na rodzinne wakacje zostaje napadnięty nocą przez bandę lokalnych opryszków. Nagły obrót spraw powoduje, że żona i córka bohatera zostają przez nich porwane, a następnie zgwałcone i brutalnie zamordowane. Jest to więc historia okrucieństwa i bezradności wobec tępej, bezzasadnej przemocy, ale także pragnienia zemsty, ponieważ po okresie żałoby Tony chce zadośćuczynić śmierci swoich najbliższych i zrobić wszystko, by sprawcy ponieśli karę. Niewątpliwie, już na tym poziomie, zwłaszcza w pierwszej części „wewnętrznej powieści”, pojawia się pewne napięcie, wspólne czytelnikowi i Susan, które powoduje, że chcemy, równie mocno, co bohaterka, dowiedzieć się jak wydarzenia potoczą się dalej. Do tego dochodzi ogólny niepokój towarzyszący Susan przez cały czas i nieustannie podkreślany przez autora.

„Zwierzęta nocy” Tom Ford Austin Wright

Bardzo szybko rozumiemy, że Susan i powieściowego Tony’ego łączy jakaś emocjonalna więź. W pewnym sensie jest ona oczywista, ponieważ bohaterka doszukuje się w nim cech byłego męża, który w końcu stworzył tę postać, znajduje również pewne fakty i miejsca zaczerpnięte z ich wspólnej przeszłości. Z drugiej strony istnieje między nimi jakiś inny związek, dużo trudniejszy do określenia, tak jakby Edward, zupełnie nie mając pojęcia o obecnym życiu Susan, nieświadomie opisywał w „Zwierzętach nocy” jej własne niepokoje. Moment lektury jest zatem dla bohaterki momentem głębokiej introspekcji, to doświadczenie znacznie głębsze niż pochłoniecie nawet najbardziej wciągającego thrillera, bo ta książka stanowi dla niej coś więcej niż kolejną opowieść czytaną dla przyjemności. Mało tego, bywają chwile, że lektura zamienia się niemal w torturę.

W swoim filmie Tom Ford zachowuje rdzeń fabuły, czyli powieść w powieści i czworo głównych bohaterów (Susan, Edward, powieściowy Tony i aktualny mąż Susan – Hutton), ale zmienia wiele innych elementów, z wykonywanymi przez nich zawodami na czele. Filmowa Susan, świetnie zagrana przez Amy Adams, nie jest otoczoną gromadką dzieci panią domu troszczącą się przede wszystkim o pranie i porządek, ale właścicielką odnoszącej sukcesy galerii sztuki współczesnej. Jest to oczywiście typowo Fordowska wizja, ponieważ reżyser, wywodzący się wprost ze świata mody, nie byłby sobą, gdyby nie zaadaptował historii do tak dobrze mu znanego środowiska hype, w którym wszystko jest wysmakowane i tak estetyczne, że wręcz nierealne. Niektórzy mogą, czynić z tego zarzut, jakoby w ten sposób odrywał on historię od rzeczywistości. Ja jednak zdecydowanie wolę, żeby robił dobre filmy o świecie jaki zna aniżeli słabe filmy o ludziach i miejscach, których zupełnie nie czuje. Drugi powód, dla którego uważam, że ta zmiana w biografii bohaterki ma sens to fakt, że z jednej strony Ford czyni ją kobietą aktywną, a z drugiej, wykorzystuje ten wątek do przemycenia, jeśli nie krytyki to przynajmniej odrobiny ironii względem nadętego świata sztuki, ukazanego tutaj nieco karykaturalnie, choć nie bez sympatii.

„Zwierzęta nocy” Tom Ford Austin Wright

Reżyser znajduje także doskonały sposób na subtelne przejścia z jednej historii do drugiej za pomocą nakładających się obrazów, które choć wizualnie bardzo podobne odnoszą się do radykalnie różnych sytuacji i momentów. Ten zabieg pozwala również na lepsze ukazanie związku między rzeczywistością i powieścią czytaną przez Susan. Ford idzie jeszcze dalej i dodaje kilka scen, których nie było w książce, ale które, o dziwo, świetnie sprawdzają się w jego scenariuszu i idealnie uzupełniają opowiadaną historię. Całkowicie zgadzam się z opiniami osób widzących w „Zwierzętach nocy” inspiracje największymi twórcami kina z Hitchcockiem i Lynchem na czele, ale mimo to reżyser i projektant nie traci swojego charakterystycznego rysu, czyli bardzo estetycznych, niekiedy nawet przeestetyzowanych kadrów (łącznie z estetyzowaną brzydotą w niedającej się wymazać z pamięci czołówce ; kto widział ten wie dlaczego). Koniec końców, film zachowuje swoją tajemniczą atmosferę do ostatnich minut i pozostawia widza z wieloma pytaniami, co również jest jego siłą.

Możliwości interpretacji jest wiele i w pewnym sensie Fordowska wersja tej historii okazuje się nawet ciekawsza od książki, ponieważ udało mu się sprawnie zniuansować całość – wyprostował to, co było nieco zbyt zagmatwane u Wrighta i skomplikował nazbyt banalne, wręcz nudnawe elementy historii. Nie da się jednak ukryć, że w filmie pominięto wiele szczegółów mogących zainteresować smakoszy literackich detali. Ponieważ czytałam książkę przed seansem trudno mi powiedzieć, czy filmowa historia wydaje się spójna, jeśli oglądając nie mamy zaplecza w postaci literackiego pierwowzoru. Osobiście miałam niekiedy wrażenie niezidentyfikowanej pustki między niektórymi ujęciami i paradoksalnie wyszłam z seansu z przekonaniem, że gdybym nie sięgnęła po powieść wcześniej film podobałby mi się jeszcze bardziej. Dlatego też z punktu widzenia prowadzenia narracji, książka zdecydowanie wygrywa. Jeśli jednak chodzi o postaci i klimat to film absolutnie nie ma sobie równych. W każdym wypadku, warto dać się uwieść, bez względu na to, którą wersję wybierzecie lub w jakiej kolejności podejdziecie do obydwu.

„Zwierzęta nocy” Austin Wright Tom Ford.

Zwierzęta nocy

Wydawnictwo W.A.B.

tłum. Jędrzej Polak

2016

.

.

„Zwierzęta nocy” Tom Ford Austin Wright.

Zwierzęta nocy

reż. Tom Ford

USA

2016

.

.

Może Cię również zainteresować: