Inne

„Zdobądź Bastylię!” – wyniki konkursu

16 lipca 2016
wyniki konkursu

W tym roku radosne święto 14-tego lipca zakończyło się we Francji dramatycznie i z ogromnym smutkiem musimy zaakceptować fakt, że nie tylko zginęło wielu niewinnych ludzi, ale również, że tym zamachem terrorystom udało się na zawsze naznaczyć ten piękny dotąd dzień okropną skazą. Niemniej, ogłoszony przeze mnie konkurs dobiegł końca, a dzisiaj przedstawiam Wam jego wyniki, w nadziei, że zwycięzca (ale i wszyscy inni, którzy wzięli w nim udział), znajdzie prawdziwą przyjemność w lekturze Francuzów, bo zainteresowanie kulturą tego kraju i sięganie po dzieła jej twórców jest jednym ze sposobów zamanifestowania naszego sprzeciwu wobec tych, którzy chcą ją zniszczyć.

Najpierw jednak pragnę serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom! Dobrze wiedzieć, że są jeszcze osoby czytające francuską klasykę, ale też współczesnych autorów, mimo że czasem można odnieść wrażenie, że Francuzi zostali zdeklasowani przez amerykańskich twórców bestsellerów. Ponadto, Wasze odpowiedzi i argumenty były bardzo interesujące i wybór naprawdę nie był łatwy (nie piszę tego dla kokieterii). Jednak w tym konkursie nagroda jest tylko jedna i powędruje do osoby kryjącej się pod nickiem Niekoniecznie Papierowa. Zanim uzasadnię mój wybór poznajcie zwycięską odpowiedź konkursową:

Na początek chciałam zaznaczyć, że żadne zdanie, które padnie po kropce nie jest prawdziwe a wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. 😉

Nieślubny zaglądający przez ramię kazał mi napisać, że literatura francuska jest dobra, bo ułatwia randki ze studentkami kulturoznawstwa. Nie wiem, nie sprawdzałam. Wiem za to, że ja Francuzów czytam tylko dlatego, że muszę. Najpierw w szkole mnie zmuszali do powieści o starszych bądź zadżumionych, doprawiając to jakimś egzystencjalizmem. Jakby na codzień mało było z tym męczenia się: z życiem, chorobami i rodzicami. Nie mogłam też odetchnąć od Francuzów po skończeniu edukacji, bowiem moja przyjaciółka postanowiła sprezentować mi „Możliwość Wyspy” Łelebeka Miszela. Z jednej strony idealny świat bez seksu i miłości, z drugiej scena łóżkowa na co drugiej stronie. Niestety okazało się, że ani to najsłynniejsza, ani najlepsza książka Miszela. Musiałam więc zakupić „Cząstki elementarne” (wciąż pełno seksu i wciąż bez miłości) i moją ostatnią lekturę „Mapę i terytorium”. Niby trochę mniej w niej seksu to miłości wciąż nie za wiele. Pełno za to nikogo nie interesującej sztuki, a w dodatku jakieś kuriozalne połączenie ni to powieści obyczajowej, ni to kryminału. Niby Miszel uśmierca tam samego siebie, ale płonne to były nadzieje, że w związku z tym nic więcej nie napisze (patrz „Uległość”). Ba! Wręcz przeciwnie, ekspandował na film („Porwanie Michela Houellebecqa”) a ostatnio i muzea (Palais de Tokyo). Do tego „wygląda jak lump, kloszard i klasyczny abnegat”, jest „obleśny, brzydki, przedwcześnie postarzały i nie przywiązuje wagi do mody” (copyright by K. Varga). Ratunku, ja już nie chcę czytać Francuzów!

To, co ujęło mnie w tej wypowiedzi to humor i przewrotność, bo śmiem podejrzewać, że autorka nie jest jednak tak umęczona tymi Francuzami jak pisze skoro wzięła udział w konkursie. To po pierwsze. Po drugie, chłopak zdecydowanie ma rację – na studiach miałam koleżanki z kulturoznawstwa i faceci czytający literaturę francuską mieli z nimi zawsze dużo łatwiej. (Właściwie to Nieślubny powinien wygrać tę książkę, ale liczę, że zwyciężczyni pozwoli mu ją przeczytać, ewentualnie przekartkować. :)) Po trzecie, jestem przekorna, a jeśli chodzi o literaturę francuską, bezwzględna, co znaczy, że z pasją torturuję nią moje otoczenie i gdy słyszę, że ktoś „już nie chcę czytać Francuzów” to tym bardziej pragnę mu udowodnić, że jednak/nadal warto.

Zwyciężczynię zapraszam zatem do skontaktowania się ze mną na adres cocteauandco@gmail.com lub wysłanie wiadomości prywatnej na Facebooku Cocteau & Co. w celu wyboru nagrody i jej formy (papierowa lub e-book).

Dziękuję jeszcze raz wszystkim uczestnikom pierwszego konkursu Cocteau & Co. i oczywiście zachęcam do dalszego odwiedzania i czytania bloga. W dużej mierze to od Waszej obecności i aktywności zależeć będzie możliwość organizacji kolejnych konkursów książkowych. Następny, mam nadzieję, już niedługo!

Może Cię również zainteresować:

  • Bardzo dziękuję za wyróżnienie! Ciężko mi w nie uwierzyć, bo wszystkie odpowiedzi były naprawdę fantastyczne. Nieślubny oczywiście chodzi pełen dumy, że to On wygrał (ech, Ci mężczyźni 😉 ).
    Houellebecq jest naprawdę jednym z moich ulubionych pisarzy w ogóle, nie tylko francuskich. Ponieważ humor, ironia a i sarkazm nie są obce jego twórczości, pozwoliłam sobie na taką małą złośliwość.

    To, co wydarzyło się w Nicei jest po prostu przerażające… osobiście będę się takim okrucieństwom sprzeciwiać zawsze i wszędzie. Oczywiście pokojowo.