Książka

„Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego” Samir

2 października 2017
„Zapiski z Rakki” - recenzja - cocteauandco

Są takie książki, o których trudno pisać, a jeszcze trudniej oceniać je krytycznie. To książki opowiadające o ludzkim dramacie, o horrorze wojny, który przerasta nawet najstraszniejsze koszmary, jakie może wyprodukować ludzka wyobraźnia. „Zapiski z Rakki” należą do tego typu publikacji, bo są swego rodzaju telegramem z miasta będącego nieustannym polem walki – autor ukrywający się pod pseudonimem Samir wysyłał wiadomości, które złożyły się na tę książkę w ścisłej tajemnicy i w formie smsów. Mamy więc do czynienia z informacjami cudem przemyconymi z serca terroru, jaki Daisz sieje w Rakce i sporej części Syrii. To wyjątkowe świadectwo, które nawet jeśli nie jest literaturą w sensie estetyczno-językowym stanowi zdecydowanie ważny głos wśród dziesiątków innych publikacji z gatunku literatury faktu i każdy powinien się z nim zapoznać.

Wojna w Syrii, mimo że trwa już od dawna i teoretycznie powinniśmy wiedzieć o tym konflikcie więcej, dla coraz większej liczby Europejczyków nie jest synonimem ludzkiego cierpienia a masowego najazdu na ich kontynent. Uchodźca myli im się z emigrantem ekonomicznym, tak jakby Państwo Islamskie i reżim Al-Asadów katujące swój własny naród, były jedynie dobrym pretekstem dla tysięcy uciekinierów, by w końcu dostać się do bogatej Europy. „Zapiski z Rakki” pokazują jak daleko od prawdy są ci, którzy głoszą takie opinie, bo w syryjskich miastach horror rozgrywa się na ulicach każdego dnia. Autor widział go na własne oczy, od bombardowań skierowanych na bazy Daiszu, w których ginęli przypadkowi, niewinni ludzie po masakry urządzane przez fanatycznych islamskich bojowników. A tutaj repertuar okrucieństwa jest niewyczerpany – kamienowanie, spychanie z wysokich budynków, krzyżowanie, dekapitacja… Wszystko to za byle głupstwo a często w skutek całkowicie fałszywych zarzutów.

„Zapiski z Rakki” - recenzja - cocteauandco

Książkę tę warto przeczytać (i obejrzeć, bo jest świetnie zilustrowana) nie tyle dla uzmysłowienia sobie dramatu Syryjczyków, bo ten mogliśmy już zobaczyć na stekach zdjęć ukazujących ofiary i rozpaczających bliskich. Największa wartość „Zapisków z Rakki” tkwi w tym, że jasno pokazują one postawę przeciętnego Syryjczyka wobec reżimu i działalności Państwa Islamskiego, którym jest on tak samo przeciwny jak Zachód. Podczas gdy niektórzy europejscy politycy próbują przekonywać, że wszyscy uciekający stamtąd są przebranymi terrorystami ziejącymi nienawiścią do świata, mieszkańcy Rakki i wielu innych regionów cierpią z powodu gwałtu jakiego Daisz dopuszcza się na ich drogiej religii, praktykując własny, radykalny i kompletnie wypaczony islam, z którym oni nie mają nic wspólnego.

„Zapiski z Rakki” - recenzja - cocteauandco

.

W końcu „Zapiski z Rakki” to nie tylko relacja z miasta w stanie wojny, ale też wiele osobistych historii z życia samego autora, jego rodziny i przyjaciół. Dowiadujemy się jak wyglądała codzienność w Rakce przed wybuchem konfliktu, jakie plany i nadzieje na przyszłość żywił Samir i jak potoczyły się losy jego najbliższych, gdy władzę w mieście przejął Daisz, co jego samego, jako zwolennika wolności, ostatecznie zmusiło do ucieczki. Autor miał szczęście, mimo dużego ryzyka udało mu się przedostać do obozu uchodźców na terenach wyzwolonych przez Wolną Armię Syryjską, ale to wcale nie oznacza końca jego problemów. Wojenny koszmar w Syrii trwa nadal i, jak pisze Samir, najgorsza w nim jest świadomość, że ludzie giną, bo są zdani sami na siebie i bezbronni. Zachód tymczasem patrzy na wszystko obojętnie i nie kiwnie nawet palcem. To być może najważniejsza lekcja, jaką można wynieść z lektury tej publikacji. Szkoda tylko, że i ona odbije się wśród bogatych i sytych państw Zachodu pustym echem.

.

„Zapiski z Rakki” - cocteauandco - recenzja

Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego

Samir

tłum. Michał Romanek

Wydawnictwo Insiginis

2017

. 

Może Cię również zainteresować:

  • Czytałam o tej książce jakiś czas temu na blogu Rafała Hetmana, ale zdecydowanie lepiej ujęłaś jej sedno i dopiero teraz mam ochotę po nią sięgnąć. Chociaż „ochota” nie jest odpowiednim słowem. Czuję potrzebę i obowiązek, by mieć „Zapiski z Rakki” w biblioteczce.

    • Tak jak pisałam w recenzji, wartość literacka jest tu żadna, ale jako świadectwo ta książka jest niemal bezcenna.

  • W smutny sposób fascynuje mnie to, z jaką wrogością spotyka się kwestia uchodźców w Polsce. Zabory, wojna, marzec 68, prześladowania komunistyczne… Historia nic nas nie nauczyła i mam kasandryczną pewność, że to się na nas zemści.

    • Podzielam Twoją pewność i po raz kolejny, tak jak w przypadku polskiego antysemityzmu, nie mogę uwierzyć, że to się dalej dzieje, że właśnie w Polsce, która całego tego zła doświadczyła na własnej skórze… Jakieś jedno wielkie nieporozumienie, inaczej nie potrafię tego skomentować.