Książka

„Wszystkie dzieci Louisa” Kamil Bałuk

24 kwietnia 2017
„Wszystkie dzieci Louisa” Kamil Bałuk

Przyznam szczerze, że gdy egzemplarz „Wszystkich dzieci Louisa” wylądował w mojej skrzynce nie byłam przekonana do tematu książki. Dawstwo nasienia i problemy etyczno-społeczne jakie ten proceder wywołał w ostatnich latach w Holandii nieszczególnie mnie interesowały jeszcze kilka dni temu. Postanowiłam jednak dać szansę debiutanckiemu reportażowi Kamila Bałuka i rzucić okiem. Przeczytałam pierwszy akapit, drugi i nagle byłam już w okolicach trzydziestej strony. W tym rytmie pozostałam aż do końca, bo młody reporter ma niepodważalny talent do konstruowania narracji. Do tego stopnia, że podejrzewam iż nawet najnudniejszy temat na świecie potrafiłby zamienić w istny thriller. Choćby dlatego, nawet jeśli dzieci z dawstwa i ich biologiczni ojcowie nie budzą u Was większych emocji, „Wszystkie dzieci Louisa” naprawdę warto przeczytać.

Rafał Hetman z Czytamrecenzje.pl porównał reportaż Kamila Bałuka do filmu godnego Oskara w kategorii montaż i w pełni się z nim zgadzam. Reporter tnie opowiadaną historię na kawałki po to, by następnie, zgrabnie nimi manipulując, pozszywać całość w imponująco spójny patchwork. Wydawać by się mogło, że reportaż to łatwy gatunek literacki, bo zamiast głowić się nad fabułą i niebanalnym sposobem narracji, jak robią to powieściopisarze, reporter musi jedynie zebrać materiał a potem przenieść wszystkie fakty na papier. Owszem, bez dobrze zrobionego researchu żaden autor literatury faktu daleko nie zajedzie, ale pokuszę się o stwierdzenie, że tak naprawdę to forma decyduje o tym, czy dany reportaż jest dobry, wyróżnia się, zapada w pamięć, czy też ulatnia się z niej w tempie ekspresowym. Bałuk zdecydowanie ma tego świadomość, a jego umiejętność budowania narracji oraz wywoływania pewnego rodzaju napięcia u czytelnika jest godna uznania. To właśnie dzięki temu początkowo zupełnie mi obojętni bohaterowie stali się nagle bardziej niż interesujący.

„Wszystkie dzieci Louisa” Kamil Bałuk

Forma jest niewątpliwie bardzo mocną stroną „Wszystkich dzieci Louisa”, ale gdy już pozwolimy się jej przykuć do książki sam temat okazuje się nie mniej celny, jak przystało na reportaż XXI wieku. Dawstwo spermy oraz jego społeczne i etyczne konsekwencje nie są bowiem zbyt często dyskutowane w naszej części Europy, a właściwie w większości krajów europejskich, również zachodnich. Historia tytułowego Louisa, który jako nader aktywny dawca w ciągu dwudziestu lat spłodził prawdopodobnie ponad dwieście dzieci prowokuje czytelnika do zastanowienia nad jego własną definicją rodzicielstwa oraz innych, wydawałoby się prostych i oczywistych pojęć jak ojciec, ale także brat czy siostra.

Bałuk stopniowo przedstawia nam kolejne dzieci Louisa, opowiada o losach ich rodzin i o poszukiwaniu własnej tożsamości. Co chwilę na scenę wchodzą nowe postaci, a czytelnik zastanawia się, czy one też okażą się mieć tego samego ojca, czy znowu będzie nim Louis. Z jednej strony reporter opowiada o przeżyciach swoich bohaterów, którzy, w wielu przypadkach, z bycia jedynakiem niespodziewanie przeszli do posiadania kilkunastu, a potem kilkudziesięciu półbraci i półsióstr. Z drugiej próbuje prześledzić historię kliniki i lekarza, który zezwolił jednemu mężczyźnie na zapłodnienie za jego pośrednictwem aż tylu kobiet. Jest też w końcu przenikliwy portret samego Louisa. Bałuk nie ustaje w dążeniu do znalezienia odpowiedzi na pytanie o to jakim jego bohater jest człowiekiem, co nim kierowało przez te wszystkie lata i czy zdaje on sobie sprawę z konsekwencji tak hojnego rozdawnictwa genów.

„Wszystkie dzieci Louisa” Kamil Bałuk

„Wszystkie dzieci Louisa” to naprawdę ciekawe spojrzenie na współczesny świat stający wobec wielkich wyzwań naszej epoki. Nie było chyba jeszcze w Polsce reportażu, który w sposób równie interesujący i przystępny dla laików przedstawiałby tak ważne zagadnienia z zakresu bioetyki. Zwłaszcza, że z tekstu Bałuka przebija jeszcze jedno nie mniej istotne pytanie, tym razem nie o odpowiedzialność dawców, czy lekarzy, ale samych kobiet. Czy kobieta ma prawo pozbawiać dziecko ojca, czy też ściśle mówiąc ojca biologicznego, (tylko) dlatego, że bardzo pragnie zostać matką? Indywidualne historie przytoczone w tym reportażu pokazują, że ta decyzja jest znacznie poważniejsza niż może wydawać się na pierwszy rzut oka, bowiem rzadko kiedy zdarza się by dziecko z dawstwa, po tym, gdy pozna prawdę, przeszło nad nią do porządku dziennego.

Kamil Bałuk zaproponował nam reportaż wyrazisty i świetnie napisany, w dodatku poruszający naprawdę ważny temat. Czego chcieć więcej? Polska Szkoła Reportażu i Wydawnictwo Dowody na Istnienie po raz kolejny udowadniają, że mają rękę do przemieniania obiecujących reporterów w błyskotliwych autorów o dużej wrażliwości społecznej. Oby tak dalej, a o Kamilu Bałuku i jego kolegach reporterach jeszcze nie raz usłyszymy.

„Wszystkie dzieci Louisa” Kamil Bałuk .

Wszystkie dzieci Louisa

Kamil Bałuk

Wydawnictwo Dowody na Istnienie

2017

.

.

Za egzemplarz „Wszystkich dzieci Louisa” serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dowody na Istnienie.

Może Cię również zainteresować:

  • Karolina Nos-Cybelius

    Mam w planach. Niedawno weszłam na stronę wydawnictwa Dowody na Istnienie (nie wiem jak to możliwe, że do tej pory nie czytałam żadnej ich książki) i właściwie to mam w planach osiemdziesiąt procent ich publikacji 😉 Szczególnie właśnie tę, o ktorej piszesz i serię czeskich autorów. Fajnie, że napisałaś coś więcej, bo wcześniejsze recenzje, które czytałam były bardziej niż oszczędne 😉

    • Dowody na Istnienie mają wspaniałą ofertę wydawniczą. Ja ich książki brałabym w ciemno i na kilogramy. 😀

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Przyznam się, że kiedy ja otrzymałam publikację na maila, to również niechętnie do niej podeszłam i po prostu ominęłam. Teraz czuję się zachęcona, dziękuję! Na pewno do niej wrócę i z przyjemnością się z nią zapoznam! 🙂

    • Będę czekać na Twoją opinię! Według mnie jest naprawdę świetnie napisana!