Film

„Wszyscy albo nikt” Kheiron

12 lipca 2016
Wszyscy albo nikt - Kheiron

„Wszyscy albo nikt” jest filmowym debiutem Kheirona, francuskiego komika irańskiego pochodzenia, i opowiada losy jego rodziny uwikłanej w trudną, często bolesną, historię Iranu pod rządami szacha Pahlawiego. Film ten jest jednak daleki od tragedii pełnej cierpienia, choć początkujący reżyser nie oszczędza widzom scen tortur więźniów politycznych, a konkretnie jego własnego ojca. „Wszyscy albo nikt” to odważna, zdecydowanie udana, próba opowiedzenia historii dramatycznej za pomocą komediowej formy, w której szczere wybuchy śmiechu mieszają się ze śmiechem przez łzy.

W tym wyjątkowym obrazie Kheiron ukazuje losy swojego ojca, Hibata Tabiba, zdolnego irańskiego studenta z wielodzietnej rodziny, który zaraz po zdobyciu tytułu adwokata zostaje zamknięty w więzieniu za przeciwstawianie się panującemu reżimowi. Po latach odsiadki i tortur za kolejne próby oporu, Hibat zostaje w końcu wypuszczony, a reżim Pahlawiego wkrótce upada. Niestety nowa władza nie jest tą jaką Hibat sobie wymarzył i wraz z częścią przyjaciół pozostaje on nadal w opozycji, co oznacza, że musi się ukrywać. W międzyczasie spotyka swoją przyszłą żonę Fereshteh, z którą zakłada rodzinę i na świecie pojawia się ich syn, znany dziś całej Francji jako Kheiron. Hibat nie zaprzestaje walki na rzecz zmiany sytuacji politycznej w kraju, lecz jego towarzysze przekonują go, że lepiej prowadzić ją z zagranicy, ponieważ pozostając na miejscu ryzykuje zbyt wiele. Gdy młody opozycjonista jest zdecydowany podjąć niebezpieczną próbę ucieczki, by następnie przygotować grunt i sprowadzić rodzinę, Fereshteh sprzeciwia się temu stanowczo i stawia warunek: albo ruszają w drogę wszyscy troje, albo nikt.

Wszyscy albo nikt - Kheiron

Ta sytuacja, która, jak zapewnia reżyser, miała miejsce w rzeczywistości i dała tytuł jego filmowi, jest w pewnym sensie metaforą całego obrazu. „Wszyscy albo nikt” to bowiem pełna ciepła i, mimo wszystko, wiary, opowieść o solidarności, miłości i wytrwałości w odpieraniu przeciwności losu. Dzięki sile jaką rodzina Hibata czerpie z tej jedności udaje im się dotrzeć do Francji, gdzie otrzymują azyl i mogą w końcu odbudować swoje życie, a raczej zbudować je zupełnie od nowa. Podobnie rzecz ma się, gdy, nauczywszy się języka i zdobywszy nowe wykształcenie, rodzice Kheirona próbują zintegrować się z lokalną społecznością. Hibat i Fereshteh po wielu tymczasowych zajęciach podejmują w końcu pracę w ośrodkach społecznych mających na celu pomoc kobietom, czy tzw. trudnej młodzieży z niebezpiecznych podparyskich przedmieść. Obydwoje są świadomi, że jedynie próba zrozumienia i wytrwałość w pokonywaniu ich oporu mogą sprawić, że ci ludzie pozwolą sobie pomóc.

Oczywiście, historia opowiedziana w ten sposób brzmi niemal jak bajka o dobrych i niewinnych ludziach, którzy, mimo iż sami zostali skrzywdzeni i nawet w nowym kraju borykają się z wieloma problemami (choć już innej natury), za zło odpłacają dobrem, nadal wychodząc naprzeciw innym. I trochę tak jest, ponieważ wizja rzeczywistości jaką kreśli w tym filmie Kheiron tchnie nadzieją, że każdy ma w sobie potencjał dobra, że integracja i porozumienie międzykulturowe są możliwe, wystarczy tylko okazać otwartość, chcieć zaopiekować się bliźnim. Można oczywiście zarzucić mu naiwność, ale sam reżyser nie rości sobie wielkich pretensji, ponieważ, jak mówi, zależało mu przede wszystkim na pokazaniu historii oraz odwagi jego ojca, lecz bez patosu, o który nie trudno, gdy mowa o walce z reżimem, prześladowaniu, konieczności ucieczki.

Wszyscy albo nikt Kheiron

Poza tym, film młodego komika jest naprawdę zabawny, żarty padające w wydawałoby się najmniej odpowiednich momentach potrafią często uczynić daną scenę bardziej znośną dla widza wystawionego na bezmyślne okrucieństwo sytuacji, których ofiarą lub świadkiem jest Hibat. Niekiedy natomiast, momenty, będące same w siebie raczej radosne lub po prostu neutralne, nagle ściskają za gardło. W tym kontekście nie dziwi porównanie do takich klasyków komediodramatu jak „Życie jest piękne” Roberto Benniniego. To co zaskoczyło mnie w tym filmie najbardziej, oprócz prawdziwej umiejętności wywołania uczucia empatii w widzu, to obraz Francji ostatnich kilku dekad. Obawiałam się nieco, że historia stanie się mniej intrygująca od momentu ucieczki bohaterów z Iranu, że Kheiron popadnie w spłycone przedstawienie tego kraju jako ziemi obiecanej. Ostatecznie jednak komik podszedł do tematu francuskiego wielokulturowego społeczeństwa z dużą uwagą i wrażliwością. Oglądając ten film, przez chwilę możemy naprawdę uwierzyć, że, mimo ogromnych różnic, porozumienie i solidarność są możliwe, że przedmieścia są jeszcze do uratowania, a przynajmniej, że nadal da się uratować jednostki.

Ponadto, reżyser skutecznie przemyca nieco feminizmu, oczywiście ubierając go w grubą warstwę żartu. We „Wszyscy albo nikt” kobiety, nawet jeśli pochodzą ze społeczeństw i kultur na wskroś patriarchalnych, są silne i odważne. Kilka scen pokazuje, że w rzeczywistości, wszystko jest kwestią edukacji i dyskusji, czy to na polu społecznym, czy prywatnym. Bez dialogu nie ma porozumienia, bez wsparcia kobiety nie ma silnego mężczyzny, a bez opieki mężczyzny nie ma trwałej rodziny. Komediodramat Kheirona nie jest bez skaz, choć według mnie, jeśli za coś można go krytykować to za stronę estetyczną i niekiedy aktorską (w przypadku pomniejszych ról przyjaciół, ponieważ Leïla Bekhti jako Fereshteh i aktorzy grający jej rodziców to kreacje doskonałe!). Prawdą jest, że „Wszyscy albo nikt” momentami popada w estetykę niemal bollywoodzką, ale to nadal film, który, właśnie teraz, w obecnej sytuacji w Europie, jest bardzo potrzebny i w pewien sposób oczyszczający. Naturalnie, wszyscy uchodźcy nie mają tyle siły i nie radzą sobie tak dobrze jak rodzice Kheirona, a problem nietolerancji jest wciąż ogromny, ale dobrze jest, wychodząc z kina, móc choć przez chwilę pomyśleć, że, na szczęście, zdarzają się i takie historie, które napawają nadzieją.

Wszyscy albo nikt - Kheiron.

Wszyscy albo nikt

reż. Kheiron

Francja

2015

.

Może Cię również zainteresować:

  • No dobra wyjdzie na to, że sam miód wylewam tutaj, ale co ja poradzę na to, że po prostu uwielbiam czytać twoje recenzje, gdyż mimo tego że są naprawdę fachowe i przemyślane to jednocześnie bardzo przystępne i doskonale oddają to, na co ja osobiście zwracam zawsze przede wszystkim uwagę jeśli chodzi o książki, filmy, czy muzykę – tj emocje. Oddajesz je, nie tylko w tej recenzji z należną im uwagą i cieszy mnie, że ten film bardzo podobnie odebrałaś jak ja, bo jest szansa że w takim wypadku uda się zachęcić jak najwięcej ludzi do jego obejrzenia i zmieni choć kilka osób pod kątem stereotypowego patrzenia na uchodźców, emigrantów, przybyszów z innych części świata niż nasze podwórka
    Świetna recenzja! Pozdrawiam cię serdecznie!

    • Dziękuję bardzo! Rzeczywiście, ten film jakoś mnie poruszył, mimo że zupełnie się tego nie spodziewałam. Byłam przekonana, że, w najlepszym razie, to będzie niezły komediodramat z morałem o tym jak niedemokratyczne ustroje są złe, a tymczasem „Wszyscy albo nikt” jest znacznie bardziej interesujący, powiedziałabym nawet wielowarstwowy. Świetnie by było gdyby ten film zyskał w Polsce szerszą publiczność, ale podejrzewam, że będzie to jednak trudne, bo chyba stosunkowo niewiele kin zdecydowało się go wyświetlić.

  • Ja mam już chyba dość klimatów Irańskich na jakiś czas, bo z niewiadomych przyczyn, ostatnio dość sporo u mnie tego. Ale ten film w sumie wydaje się być całkiem interesujący, więc odnotuję go w pamięci i być może po niego sięgnę. 🙂

    • Polecam, jest na pewno inny od współczesnych irańskich dramatów, bo to jednak w dużym stopniu komedia, do tego francuska, ale zdecydowanie niegłupia. Natomiast z typowo irańskich filmów, nieco lżejszych, chociaż też nie bez przesłania, podobał mi się ostatnio „Taxi-Teheran”. A Ty możesz polecić coś ciekawego z tego kręgu kulturowego?

      • Właśnie nie jestem pewna czy warto cokolwiek polecać… Czytałam ostatnio książkę „Listy do mojego oprawcy” autorstwa Huszanga Asadiego. Możesz zobaczyć czy to Twoje klimaty. Ja na przykład pokładałam w tej pozycji wielkie nadzieje, ale przyznam szczerze, że odrobinę się zawiodłam. Ale ja jestem dziwna i może to tylko moje odczucia. 🙂

        • Nie słyszałam o tej książce, a kulturę irańską znam głównie z filmów, więc chętnie sprawdzę, może akurat mnie przypadnie do gustu. Dzięki!

  • Kania Frania

    Lubię śmiać się, połykając łzy. Nienawidzę filmów, które ograniczają się do rozśmieszania albo wzruszania. Jedno nie wyklucza przecież drugiego. 🙂
    Moja znajomość kina francuskiego jest naprawdę znikoma, więc z chęcią zapoznam się z tą pozycją.
    Pozdrawiam,
    Kania Frania
    http://www.kaniafrania.blogspot.com

    • W takim razie ten film powinien Ci się spodobać! Polecam raz jeszcze i również pozdrawiam!