Książka

Komunizm, feminizm i literatura. „Tylko Lola” Jarosław Kamiński

18 lipca 2017
„Tylko Lola” Jarosław Kamiński

Podczas gdy większość blogosfery i niektóre prasowe działy kultury zachwycają się publikacjami o tym, jak sprzątać lub sprzątanie olewać, ewentualnie jak zrobić sobie hygge, wydawnictwo W.A.B. proponuje nam nową powieść Jarosława Kamińskiego „Tylko Lola” i prawie nikt o tym nie mówi. A szkoda, bo nawet jeśli nie jest to literacki Święty Graal ta książka zdecydowanie zasługuje na uwagę. „Tylko Lola” to opowieść o dwóch kobietach (i cieniu trzeciej), których losy splotły się nierozerwalnie za sprawą politycznych i historycznych zawirowań jakie miały miejsce w powojennej Polsce. Kamiński odtwarza w niej realia systemu komunistycznego i z pietyzmem rysuje portrety kobiet walczących o siebie za wszelką cenę w rzeczywistości, w której groteska miesza się z dramatem.

Narracja powieści biegnie dwutorowo, czy raczej, mamy tu do czynienia z dwiema odrębnymi narracjami, dwiema wersjami zdarzeń, ponieważ historie obu bohaterek poznajemy z ich własnych relacji, intymnych zapisków. Jest więc ta młodsza, emigrantka z przymusu, Nina – zdecydowana, głodna świata, pragnąca interesującego życia i robiąca karierę w telewizji i starsza, Lidia, która na telewizji zjadła zęby i niejedno już w życiu widziała, w duszy rewolucjonistka, anarchistka, lecz rzeczywistość weryfikuje jej plany światowej rewolucji. Jest w końcu i ta trzecia, tytułowa Lola, która łączy obie kobiety, i której duch krąży nad nimi nieustannie – dla Niny Lola jest tajemnicą, zagadką do rozwikłania, dla Lidii wspomnieniem tyleż słodkim, co rozdzierającym serce. To właśnie z chaotycznych zapisków tej drugiej dowiadujemy się w końcu kim była Lola i co się z nią stało.

„Tylko Lola” Jarosław Kamiński

Autor rozwija fabułę raczej niespiesznie, stosując jednocześnie spore przeskoki czasowe. Początkowo trudno odnaleźć się w tej historii, zidentyfikować bohaterów i ich wzajemne relacje. Nieco ma w tym pomagać zupełnie odmienny styl Niny i Lidii. Lidia właściwie nie formułuje zdań a jedynie przelewa na papier gonitwę refleksji i wspomnień, która toczy się w jej głowie. Nina natomiast stara się uporządkować swoje myśli, rozliczyć przeszłość, rozliczyć również Lidię z jej czynów i wyciągnąć z tego pewne wnioski. Tu muszę przyznać, że mimo całego mojego zrozumienia dla zamysłu pisarza fragmenty „autorstwa” Lidii były dla mnie momentami prawdziwą męką i odbierały przyjemność z lektury. Taki wielostronicowy strumień słów bez znaków interpunkcyjnych i jakiejkolwiek struktury, owszem, dobrze oddaje chaos w głowie człowieka na granicy szaleństwa, ale na dłuższą metę staje się niestrawny dla czytelnika. Może należałoby znaleźć na to inne rozwiązanie formalne?

Niemniej, historia jest skonstruowana w sposób bardzo misterny, z dbałością o szczegóły, które bywają równie znaczące co wielkie wydarzenia. „Tylko Lola” to zarazem powieść psychologiczna i historyczna. Kwestie poszukiwania siebie i wolności osobistej oraz odkrywania własnej kobiecości i kobiecego homoseksualizmu łączą się w niej z problemem antysemityzmu, czystek i ogólnej opresyjności systemu komunistycznego. Te dwie postaci oraz kilka pobocznych wystarczyły Kamińskiemu, aby stworzyć wiarygodny mikro-świat, w którym skupiają się najróżniejsze odcienie tego niełatwego okresu w historii Polski. Trzeba przyznać, że autor-mężczyzna stworzył w tej powieści na wskroś feministyczne portrety kobiet, niekiedy dużo bardziej wiarygodne niż u niektórych pisarek. Mam wprawdzie zastrzeżenie do dość infantylnego języka Lidii, gdy mówi o seksie, ale podejrzewam, że bynajmniej nie wynika to z pruderii Kamińskiego, a raczej z próby przeniknięcia mentalności epoki i przynależącej do niej bohaterki.

„Tylko Lola” Jarosław Kamiński

Kolejny ważny aspekt powieści i powód, dla którego autor decyduje się na dwie narratorki to pytanie o prawdę, czy nawet o, tak ostatnio w Polsce popularną, prawdę historyczną. Kto ma do niej prawo? Kto rozstrzyga o tym, co jest dobre i słuszne, a co złe i obrzydliwe, niegodne? Czy czarne zawsze jest czarne a białe białe? Czy donosiciel zawsze jest zły, a ofiara baz skazy? I w końcu, na ile możemy wierzyć nie tylko ludziom wokół nas, ale także samym sobie, naszej percepcji rzeczywistości, naszej pamięci? Przecież ta również bywa zawodna, wybrakowana. To tylko kilka pytań, które wyłaniają się z tej powieści i pozwalają czytelnikowi spojrzeć na opisywaną epokę z nieco innej perspektywy.

„Tylko Lola” nie jest może najłatwiejszą książką ze względu na formę i wymaga nieco więcej skupienia, aby nie stracić wątku, ale jest to lektura z gatunku nagradzających (jak mawiała moja polonistka w liceum). Inaczej mówiąc, nawet jeśli Was zmęczy, momentami może nawet znudzi, po jej zamknięciu wszystkie puzzle nagle złożą się w jeden obraz, a główne bohaterki, z całą ich siłą i wszystkimi słabościami, pozostaną jeszcze długo w pamięci. I to właśnie za tak pełnokrwiste postaci kobiece, bez lukru i fontanny łez, należy się Kamińskiemu największe uznanie.

Jarosław Kamiński „Tylko Lola” recenzja.

Tylko Lola

Jarosław Kamiński

Wydawnictwo W.A.B.

2017

.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu W.A.B..

 

Może Cię również zainteresować:

  • Faktycznie szkoda, że książka jakoś się „nie przebiła” wśród nowości. Chętnie bym po taką sięgnęła 🙂

    • Polecam! Bardzo ciekawa lektura, zdecydowanie bardziej wartościowa niż 80% nowości.

  • Niestety często wartościowe lektury nie są promowane. Wydawnictwa wolą się chyba skupiać na romansidłach. Zapiszę tytuł 🙂

    • Romanse, poradniki, literatura fantasy i young adult to gatunki, które już dawno zdominowały rynek i półki w dużych księgarniach dlatego literatura tzw. poważna i wymagająca od czytelnika myślenia nie może się przebić i jest skazana na docieranie do grona potencjalnych zainteresowanych „kanałami”. 🙁

  • Lektura nagradzająca… Podoba mi się to określenie i skojarzenia, które budzi. Lubię właśnie taką literaturę. A tu jeszcze tematyka wydaje się ciekawą być.

    • Zdecydowanie jest ciekawa! A co do lektur nagradzających, to jedna z niewielu rzeczy, które pamiętam z liceum, bo to określenie utkwiło mi w głowie właśnie ze względu na jego bardzo obiecujący charakter.

  • Rzeczywiście książka najwyraźniej przeszła bez echa. Zdarza się. Niestety coraz częściej spotyka to właśnie te ambitne i wartościowe lektury. Do tego rynek książki jest tak nasycony, że nie da się wszystkiego na równi wypromować. Mnie też już się odechciewa patrzeć na te wszystkie poradniki wypchane po brzegi bezcennymi radami jak żyć… Ale od czego są takie niezależne blogi jak Twój? Nasz azyl 😀

    • To prawda, na szczęście są jeszcze blogerzy, którzy zwracają uwagę na dobre książki i dzielą się nimi. 🙂