Książka

„Świat dla ciebie zrobiłem” Zośka Papużanka

11 czerwca 2017
„Świat dla ciebie zrobiłem” Zośka Papużanka

Kto czytał poprzednie książki Zośki Papużanki ten wie, że to autorka o niezwykłym wyczuciu językowym i zdolnościach do budowania niebanalnych opowieści. „On” zrobił na mnie kolosalne wrażenie i wciąż doskonale pamiętam klimat tej historii oraz wciągający jak tornado sposób narracji. Dlatego też z niecierpliwością czekałam na kolejną książkę autorki i oto jest. „Świat dla ciebie zrobiłem” to zbiór dwunastu opowiadań poruszających tematy tak uniwersalne jak bliskość, rodzina, przyjaźń czy samotność. Papużanka odmienia je przez przypadki i przystawia a to do realiów współczesnych, a to do tych sprzed kilkudziesięciu lat. Efekty bywają różne, jak to w przypadku krótkich form, niektóre wręcz zachwycają, inne przechodzą bez większego echa.

Wbrew pozorom opowiadanie nie jest łatwą formą literacką. Wykreować ciekawych pełnokrwistych bohaterów i opisać porywającą historię na zaledwie kilkudziesięciu stronach to nie lada sztuka. W dodatku w Polsce, gdzie czytelnicy raczej sporadycznie sięgają po krótkie formy, opublikowanie zbioru opowiadań jest dosyć ryzykowne z rynkowego punktu widzenia, choć powoli zaczyna się to zmieniać. W „Świat dla ciebie zrobiłem” Papużanka odważnie serwuje nam kilka bardzo różnych opowieści i gdyby nie jej żywy, nie stroniący od zabaw językowych, styl trudno byłoby powiedzieć, że wszystkie mają jednego autora. Większość z nich umiejscowiona jest w czasach współczesnych, obsadzona bohaterami, którzy są niemal modelowymi egzemplarzami polskiej klasy średniej i jej problemów (częstokroć bardziej wyimaginowanych niż prawdziwych).

„Świat dla ciebie zrobiłem” Zośka Papużanka

Znajdziemy tu między innymi zapracowanych mieszczuchów poszukujących natury i prostoty, właścicieli rasowego kota wyjeżdżających na wakacje w modne miejsca, a także rozgadane przyjaciółki pozujące na wielkomiejskie singielki. W tym bardzo nowoczesnym panteonie czai się też kilka postaci z innej epoki, ale trudno nie ulec wrażeniu, że to te pierwsze wybijają się na główny plan, przede wszystkim za sprawą znacznie bardziej dynamicznej narracji i barwnego języka. Zresztą, to właśnie te dwie cechy zbioru decydują o tym, że czyta się go szybko i po prostu trudno się oderwać. Nawet jeśli same historie nie zawsze okazują się wciągające, przyjemność z lektury ciągle pozostaje na wysokim poziomie, zwłaszcza gdy po jednym lub dwóch opowiadaniach przyzwyczaimy się już do tej formy, lekko rwanej, ale ożywczej.

Przyznaję, że w przypadku niektórych historii nie do końca potrafiłam zrozumieć jaki był zamysł autorki, co właściwie chciała przez nie powiedzieć. W innych za to odczuwałam niemal niepokojącą jedność myśli z narratorką. Było tak zwłaszcza w przypadku „Demerary” i „Szkody”, opowiadań, w których Papużanka pokazuje cały kunszt swojej prozy i udowadnia, że nie straciła ostrości widzenia oraz literackiego pazura. Nie będę przytaczać samych historii, po prostu przeczytajcie, jeśli jesteście ciekawi, nie powinniście żałować.

„Świat dla ciebie zrobiłem” Zośka Papużanka

Nie ukrywam, że „Świat dla ciebie zrobiłem” nie zaspokoił mojego apetytu na nowe dzieło autorki, i że wolałabym jednak historię dłuższą i równie wielopoziomową co „On” zamiast kilku krótkich opowiadań. Niemniej, lektura tej książki nadal pozostaje dużą przyjemnością. Nawet jeśli nie utkwi ona w pamięci tak długo jak inne. Jeśli należycie do osób, które w okresie wakacyjnym raczej unikają ciężkich historii, ale nadal zależy im na dobrym piórze i interesującej treści to „Świat dla ciebie zrobiłem” jest wprost idealny.

„Świat dla ciebie zrobiłem” Zośka Papużanka.

Świat dla ciebie zrobiłem

Zośka Papużanka

Wydawnictwo Znak

2017

.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak.

Może Cię również zainteresować:

  • To prawda, że publikowanie zbioru opowiadań jest w dzisiejszych czasach, zwłaszcza w Polsce, ryzykowne, ale, jak się często wspomina, to też forma, która potrafi wyjątkowo zachwycić pisarskim kunsztem. Osobiście bardzo ją lubię i dlatego miło mi się słuchało Papużanki na spotkaniu w Krakowie, w czasie którego mówiła o swoim zamiłowaniu do opowiadań i o mistrzach tego gatunku, na których się wzoruje – Nabokovie i Cortázarze. Z przyjemnością też przeczytałam ten jej zbiór. Cieszę się, że piszesz w ten sposób o „Demerarze” (to się w ogóle odmienia? ;)); spotkałam się z opinią, że to miałkie opowiadanko jak wyjęte z czytadła dla kobiet, ale zupełnie się nie zgodziłam. W końcu chodzi tu o operowanie językiem i ironią, które naprawdę robi wielkie wrażenie!

    • Ależ tak, jak dla mnie „Demerara” to czysty pastisz, koncertowo odegrana ironia. Całość to naprawdę udana karykatura opisywanych „psiapsiółek” i ich infantylnych zachowań. Co do samych opowiadań w ogóle, ja nie pałam wielką miłością, ale coraz bardziej się do nich przekonuję. 🙂

  • Uwielbiam opowiadania 🙂 Myślę, że czytam równie dużo zbiorów i antologii krótkich tekstów jak i powieści i rzadko jestem rozczarowana. Ale co do tego zbioru chyba jednak miałam większe oczekiwania… Piszesz, że poziom opowiadań jest dość nierówny, dlatego nie wiem czy zdecyduję się na lekturę już teraz, czy poczekam aż książka pojawi się w mojej bibliotece 😉 W powieści “On” oprócz samej historii porwał mnie charakterystyczny styl Papużanki, ten słowotok pełen paradoksów. Dlatego na pewno dam jej opowiadaniom szansę 🙂

    • Ten styl i słowotok pojawia się też w wielu opowiadaniach z tego zbioru, ale jednak nie wszystkie zachwycają tak jak niemal każda strona w powieści “On”. Niektórych już za bardzo nie pamiętam, a nie upłynął jeszcze nawet miesiąc od lektury. Niemniej, wcześniej czy później, warto przeczytać.