Film

Portret żałobny. „Głośniej od bomb” Joachim Trier

7 maja 2016
Głośniej od bomb, Joachim Trier

„Głośniej od bomb” Joachima Triera to film poruszający trudny temat śmierci bliskiej osoby oraz próby rekonstrukcji życia rodzinnego po tragedii. W obrazie norweskiego reżysera daje się wyczuć potrzebę znalezienia nowego języka, którym można by opowiedzieć tę historię, inaczej niż poprzez łzy i rozpacz, co ostatecznie Trierowi się udaje. Jest to niewątpliwie film skłaniający do zastanowienia, ale daleki od, typowego dla tej tematyki, szarżowania skrajnymi emocjami.

Już sam zwiastun doskonale wprowadza widza w atmosferę obrazu, wskazuje na jego raczej wyciszony ton. Możliwe, że jest on podyktowany perspektywą obraną przez reżysera, bowiem wydarzenia przedstawione w filmie mają miejsce trzy lata po tragicznym wypadku, w którym ginie Isabelle Reed, znana fotoreporterka wojenna, a prywatnie żona Gene’a, nauczyciela licealnego i niespełnionego aktora, oraz matka dwóch chłopców: Jonaha i Conrada. Bohaterów poznajemy zatem nie w momencie szoku tuż po jej śmierci, a w okresie żałoby, kiedy to powoli zaczynają akceptować nową rzeczywistość, za wyjątkiem najmłodszego syna Conrada, nadal buntującego się przeciw niesprawiedliwości losu. Reżyser stopniowo kreśli portret każdego z nich, ukazując jak różne mogą być reakcje i odczucia członków tej samej rodziny w obliczu dramatu.

Głośniej od bomb, Joachim Trier

Zagubiony ojciec, który z jednej strony stara się odbudować życie osobiste, z drugiej zaś zupełnie nie radzi sobie z agresją i wycofaniem nastoletniego syna, obawia się wyznać mu prawdę odnośnie rzeczywistych okoliczności śmierci matki. Starszy syn, wybitnie uzdolniony, młody wykładowca akademicki i świeżo upieczony ojciec, nagle zaczyna rozumieć, że tak naprawdę wcale nie panuje nad swoim perfekcyjnym z pozoru życiem. Im bardziej zagłębia się we wspomnienia o matce, im więcej dowiaduje się o jej życiu pozarodzinnym, tym wyraźniej uświadamia sobie jak, w gruncie rzeczy, słabo ją znał. Ta postać, grana przez Jesse’a Eisenberga, jest chyba najlepiej skonstruowana i świetnie oddaje sytuację bohatera w potrzasku. Jonah stara się zaopiekować bratem i ojcem, a jednocześnie porzuca żonę i swoje nowo narodzone dziecko, zwraca się ku dawnej miłości. Wszystko to, by ostatecznie dojść do momentu, w którym wszelka konfrontacja z przeszłością, jak i z przyszłością, paraliżuje go i dezorientuje jeszcze bardziej. W końcu trzeci z nich, Conrad stawia czoła nie tylko utracie matki, ale także samotności nastolatka, nierozumianego i mało popularnego wśród rówieśników, na dodatek przeżywającego młodzieńcze zauroczenie koleżanką z klasy.

„Głośniej od bomb” prezentuje więc całą panoramę uczuć, emocji i lęków przychodzących po stracie bliskiego, ale okres żałoby, w ujęciu Triera, jest też czasem zmierzenia się z prawdą o zmarłej matce. Ta z kolei okazuje się bolesna, dużo mniej idylliczna, niż wspomnienia dobrych chwil, do których rodzina odwołuje się najchętniej. Matka i żona (w tej roli Isabelle Huppert) powraca w przebłyskach z przeszłości, w urywkach rozmów odtwarzanych przez kolejnych bohaterów, w pozostałych po niej zdjęciach. Wszystkie te elementy składają się na portret kobiety odważnej, oddanej swojej pasji i kochającej rodzinę, ale jednocześnie niepotrafiącej się w niej odnaleźć, mającej poczucie nieprzynależenia do świata męża i synów, świata który ci zorganizowali sobie na własny sposób podczas jej licznych wyjazdów. Bohaterom z kolei niełatwo jest zaakceptować to podwójne życie żony i matki, pogodzić się z faktem, że jeszcze przed śmiercią, przez większość czasu była nieobecna, odległa, nieustannie rozdarta między dwiema skrajnie różnymi rzeczywistościami, prywatną i zawodową.

Głośniej od bomb, Joachim Trier

Mimo iż norweski reżyser porusza wiele wątków jednocześnie, co może nieco dezorientować, udaje mu się zachować równowagę w prowadzeniu fabuły. Podobnie rzecz ma się w kwestii samej reżyserii, Trier swobodnie łączy elementy tak różne stylistycznie jak kino dokumentalne, teledysk, czy sceny przywodzące na myśl specyficzną estetykę Larsa von Triera. Przy całej różnorodności środków, jest to film skonstruowany w sposób raczej subtelny, w czym również duża zasługa aktorów, którzy stworzyli postaci wiarygodne i wyraziste, stroniąc jednak od emocjonalnej karykatury. W tym kontekście tytuł „Głośniej od bomb” wybrzmiewa jeszcze mocniej, ponieważ, oglądając dzieło Triera, trudno oprzeć się wrażeniu, że to co w nim uderza najbardziej to eksplodująca wręcz cisza wypełniająca pustą przestrzeń po śmierci bliskiej osoby, która, jaka by nie była, pozostanie wyjątkowa i niezastąpiona.


Głośniej od bomb

reż. Joachim Trier

Dania/ Francja/ Norwegia

2015

.
Follow my blog with Bloglovin

Może Cię również zainteresować: