Inne

Pierwsze urodziny bloga. Podsumowanie, plany i konkurs

24 marca 2017
Pierwsze urodziny bloga - Cocteau & Co.

Dokładnie w dniu dzisiejszym Cocteau & Co. świętuje pierwszą rocznicę istnienia. Taka okrągła data jest oczywiście dobrym pretekstem, by pokusić się o małe podsumowanie tego, co działo się na blogu przez ostatni rok i podzielić z Wami moimi planami na jego rozwój. Mam wrażenie, że przez ten, bądź co bądź dosyć krótki okres, Cocteau & Co. udało się już nieco zadomowić w polskiej blogosferze i zyskać całkiem sporą grupę stałych czytelników, za co Wam, którzy tu wracacie i czytacie kolejne teksty, serdecznie dziękuję! Jak wiadomo każdy bloger lubi obserwować rosnące grono czytelników i, zaraz obok wielu ciekawych dyskusji w komentarzach, właśnie to marzy mi się najbardziej na kolejny rok działalności. O dyskusję również postaram się zadbać w najbliższych miesiącach. Mam kilka pomysłów na to, żeby na blogu zawrzało i liczę, że chętnie się przyłączycie.

PODSUMOWANIE

Zanim jednak bardziej szczegółowo o planach na przyszłość pozwolę sobie na kilkuzdaniowe podsumowanie tego, co już za mną. Oprócz nowych czytelników i komentarzy blogerzy bardzo lubią cyfry i ja też z chęcią podzielę się z Wami paroma. Od marca 2016 na blogu pojawiło się równo 70 wpisów na tematy kulturalno-książkowe (jak na osobę dosyć zajętą uważam to za sukces, chociaż wiem, że mogłoby być znacznie lepiej), pozostawiliście pod nimi ponad 270 komentarzy (imponujące, biorąc pod uwagę, że skrupulatnie odjęłam moje odpowiedzi! ;)). Sam blog natomiast zaliczył 24 tysiące odsłon. Nie jestem specjalistką od cyferkowego sukcesu w blogosferze, ale w mojej osobistej skali jest to liczba astronomiczna, bo rozpoczynając przygodę z blogowaniem wcale nie nastawiałam się na bicie rekordów odwiedzin. Dla mnie dużo, dla niektórych może mało, najważniejsze jednak, że blog żyje, a ja nie mam poczucia, że piszę o rzeczach, które mnie nie interesują tylko po to, by nabijać wejścia. Wręcz przeciwnie!

No właśnie, treści. W końcu to one napędzają bloga. Każdemu zdarzają się teksty mniej i bardziej udane. Takie, które traktujemy osobiście lub, z których jesteśmy dumni oraz takie, do których mamy mniej emocjonalny stosunek. Czasami te w naszych oczach najciekawsze przechodzą bez większego echa podczas, gdy inne cieszą się popularnością. Jeśli z tych opublikowanych w minionym roku miałabym wybrać kilka ulubionych byłyby to zapewne dwa artykuły na temat kina Xaviera Dolana (tutaj i tutaj), recenzja „Małego życia” Hanyi Yanagihary, w której pokusiłam się na pewną biblijno-ikonograficzną wycieczkę i tekst o wspaniałych „Szkicach piórkiem” Andrzeja Bobkowskiego, bo Bobkowski fascynującym człowiekiem był.

Jestem oczywiście świadoma faktu, że mam tendencję do długich zdań i wieloakapitowych tekstów, nad czym staram się pracować, że czasami przynudzam, proponując Baumana zamiast jakichś przyjemnych autorów lżejszej kategorii, i że „no ile można o tych Francuzach”. Cóż, bez tego Cocteau & Co. nie byłby Cocteau & Co. i to właśnie w tej swobodzie (oraz fakcie, że całkiem sporo z Was najwyraźniej ją docenia!) tkwi całe piękno blogowania. Zatem przygotujcie się, bo będzie jeszcze „gorzej”.

PLANY

Zwykle nie planuję zbyt skrupulatnie kolejnych wpisów. Najczęściej wiem mniej więcej, o czym chcę opowiedzieć, ale jestem otwarta na impulsy i niespodziewane „oczarowania” na temat, których po prostu muszę coś napisać. Od pewnego czasu chodzą mi jednak po głowie dwa pomysły i nie zawaham się ich zrealizować. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli już od kwietnia na blogu regularnie będą pojawiały się dwa nowe cykle wpisów. Oba tematycznie bardzo mi bliskie.

#MeetTheArtist – Cykl poświęcony artystom, raczej współczesnym (najpóźniej z połowy zeszłego stulecia, ale najchętniej tym aktywnym obecnie). Zakładając Cocteau & Co. byłam nastawiona na pisanie o sztuce w stopniu równym, co o literaturze i filmie, jednak nie do końca wiedziałam jaką formę powinnam przyjąć, to po pierwsze. Po drugie, nie oszukujmy się, tak niszowa tematyka raczej nie pomogłaby mi zbudować publiczności wystarczającej, by to pisanie miało sens. Dziś jednak mam zaufanie do moich czytelników i sygnały, że przynajmniej część z Was chętnie poczyta również na ten temat. Bez obaw, nie będą to nudne notki biograficzne, a raczej wpisy, w których postaram się zaprezentować Wam ciekawą postać, powiedzieć dlaczego warto zwrócić na nią uwagę, a jeśli to akurat możliwe podsunąć też jakąś książkę, dokument albo film o danym artyście.

#Przekładnia – Nazwa cyklu zarazem techniczna i enigmatyczna, tak jak temat, którego dotyczy, a mianowicie przekład literacki. Jak wiadomo (a może wciąż nie?) przekład nigdy nie jest neutralny a tłumaczony tekst ma swoją własną dynamikę, która, w najlepszym wypadku, maksymalnie zbliża się do oryginału. W ostatnim roku miałam nieprzyjemność trafić na kilka nie najlepszych przekładów, które uświadomiły mi jak wielką rolę w odbiorze dzieła odgrywa właśnie tłumacz. Z drugiej strony, piętnując przekłady słabe, nadal zbyt często zapominamy wspomnieć o tych dobrych. Dlatego też w #Przekładni chciałabym nie tylko zwracać uwagę na jedne i drugie, ale również zaprosić Was (czytelników, ale również innych blogerów) do dyskusji na ten temat. Krytyka przekładu literackiego ciągle u nas kuleje i myślę, że pora coś z tym zrobić, a przynajmniej spróbować. Więcej szczegółów już niebawem.

Tak rysują się moje dwa główne plany blogowe na kolejny rok. Co do pierwszego cyklu postaram się, żeby wpis pojawiał się minimum raz w miesiącu. W kwestii drugiego, projekt jest nadal w fazie koncepcyjnej, ale mam nadzieję, że przyniesie ciekawe efekty i uda mi się zachęcić Was do aktywnego udziału.

KONKURS

Rok działalności to dobry początek dłuższej przygody, a takie wydarzenia się świętuje. Jak urodziny i świętowanie to też prezenty, a ponieważ staż wciąż niewielki to i prezent będzie raczej symboliczny, choć jak najbardziej realny. Innymi słowy, zapraszam do udziału w mini-konkursie urodzinowym, w którym szczęśliwy zwycięzca będzie mógł wybrać sobie prezent, a konkretniej otrzyma wybraną przez siebie książkę lub e-book (w zależności od preferencji).

Zadanie konkursowe jest bardzo proste. Wystarczy, że w komentarzach pod tym wpisem lub pod postem urodzinowym na Facebooku podzielicie się ze mną Waszą opinią o blogu. Za co lubicie, bądź nie lubicie Cocteau & Co.? Co Wam się podoba, a co należałoby zmienić, ulepszyć? Czy proponowane cykle Was zainteresowały? A może macie własne pomysły, podpowiedzi na temat tego, o czym chcielibyście tu poczytać? Jeśli natomiast to Wasza pierwsza wizyta na moim blogu, koniecznie podzielcie się wrażeniami! Spośród wszystkim komentarzy wybiorę ten, który najbardziej mnie zainspiruje lub da do myślenia. Im więcej konkretów tym lepiej.

Konkurs potrwa przez tydzień, czyli dokładnie do 31 marca do północy. Szczegółowy regulamin znajdziecie tutaj. Uwaga: zwycięzca będzie ogłoszony na Facebooku, nie na blogu.

A za ten pierwszy wspólny rok mówię Wam jeszcze raz soczyste i podkręcone jak wąs Francuza (tego od zdjęć z bagietką i beretem): MERCI BEAUCOUP !

Może Cię również zainteresować:

  • Karolina Nos-Cybelius

    Po pierwsze, wszystkiego najlepszego w dniu urodzin 🙂 Sto lat, tysięcy wspaniałych książek i filmów, milionów pomysłów na teksty! Po drugie, pędzisz jak strzała. Siedemdziesiąt wpisów w rok to naprawdę kosmicznie dużo. To więcej niż jeden artykuł tygodniowo. Imponujące. Po trzecie, bardzo podobają misie twoje pomysły na teksty cykliczne, szczególnie ten o przekładach. Nie mogę się doczekać. Niech Cocteau & Co rośnie zdrowo 😉 I niech nas inspiruje jak dotychczas. Dzięki i raz jeszcze wszystkiego naj 😀

    • Dziękuję serdecznie! Rzeczywiście, jeśli popatrzeć na liczbę tygodni w roku to wcale nie tak mało tych wpisów. Co do cykli natomiast mam nadzieję, że nie zawiodę oczekiwań. 😉

  • Sylwia Kobylińska

    Uwielbiam różnorodność tego bloga! Większość skupia się albo na książkach, albo na filmach lub jeszcze czymś innym, a tu mam wszystko tak jakby w pakiecie co jest ogromnym plusem. Lubię też Twój styl pisania, nie jest jakiś zupełnie przesadzony, nie brakuje w nim niczego, nie robisz głupich błędów, co sobie osobiście bardzo cenię. Kolejną rzeczą są same wpisy – ich treść. Jeśli mam problem z wyborem książki, wchodzę tu i wiem, że zostanie szczerze przedstawiona 🙂 I przy okazji życzę dużo zdrówka oraz jak największej liczby lat na blogu! 🙂

  • Aggie
  • Jeszcze raz gratuluję i wszystkiego najlepszego na kolejny rok blogowania 🙂 Szalenie mi się podobają oba pomysły na cykle wpisów! Z dyskusją o przekładach rzeczywiście nie jest u nas najlepiej, może więc trzeba to trochę rozruszać 😀 A o sztuce też bardzo chętnie poczytam, zawsze moja wiedza (czy raczej jej brak) z tej dziedziny przyprawiała mnie o pewne kompleksy… Nie bój się, nie oczekuję, że sama jedna mnie wyedukujesz, ale na pewno jestem otwarta na takie nowości 😉

    • Cieszę się, że pomysły przypadły Ci do gustu i mam nadzieję, że Cię nie rozczaruję. 😉 A jeśli chodzi o „kompleksowe edukowanie” w kwestii historii sztuki to już zupełnie inna bajka. Tutaj, na całe szczęście, rozmawiamy o sztuce bez spiny. 😉

  • Niespodziegadki

    Gratulacje! Zaintrygowała nas „Przekładnia”i nie możemy się doczekać pierwszego wpisu z tej serii! Kusi nas, żeby więcej pisać o przekładach, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, jak niełatwe to zadanie – ciekawe jesteśmy, jak sobie z nim poradzisz 🙂

    • Nie powiem, żebym nie myślała o Was, proponując ten cykl. Mam też cichą nadzieję, że się przyłączycie. Muszę tylko trochę ogarnąć sprawy poza blogowe i podam więcej szczegółów. 😉

  • Urodzinowy wpis przeczytałam w urodziny, ale dopiero mam czas napisać słówko :). Po pierwsze gratuluję pierwszych urodzin, ja swoje pierwsze zupełnie zignorowałam, bo zdaje się byłam wtedy w fazie niepisania i zwątpienia, więc z niecierpliwością wyczekuję na drugie ;).

    Tobie Ewelino życzę, żebyś nadal dla nas tak pięknie pisała, i tyle 🙂 Jestem stałą czytelniczką Cocteau & Co (pomimo karkołomnej nazwy, którą wciąż nie wiem jak mam wymawiać, na szczęście moja przeglądarka po wpisaniu „coc” dopisuje resztę :D), lubię Twoje wybory czytelnicze i filmowe. Poza tym, dla mnie ten francuski sznyt bloga nadaje mu charakteru.

    Chciałabym więcej czytać u Ciebie o francuskich pisarzach współczesnych, ponieważ ja osobiście nie znam ich prawie wcale. Pokaż nam co się czyta w Paryżu, o kim się mówi. Czy w Polsce w ogóle tłumaczy się poczytnych, współczesnych pisarzy francuskich? O ile filmy francuskie oglądam bardzo często (czasami nawet nie zwracam uwagi na fabułę, chcę po prostu posłuchać języka), o tyle prozy francuskiej zwyczajnie nie znam (nie chodzi mi tutaj oczywiście o klasykę).

    Ja również, podobnie jak Niespodziegadki, jestem bardzo zaintrygowana cyklem o przekładach. Mnie bardzo ten temat ciekawi, po ostatniej lekturze „Wte i wewte” czeka na mnie „O nich tutaj”, a do tego ostatnio w pracy stykam się w praktyce z tłumaczeniem (co z tego, ze z angielskiego na polski, i tak jest mi ogromnie ciężko znaleźć odpowiednie słownictwo, żeby jak najdokładniej oddać sens pierwowzoru) i co chwilę myślę sobie, jaka to wymagająca praca. Zawsze uważałam, że tłumaczona książka ma dwóch autorów i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej. Podsumowując – bardzo chciałabym się w Przekładnię zaangażować :).
    A.

    • Dziękuję serdecznie za życzenia. Co do nazwy, fakt, zaszalałam. Czasem zastanawiam się skąd się biorą ci czytelnicy skoro nazwa dziwna i „nie do wypowiedzenia”. Chociaż razem to tylko cztery sylaby (uwaga, podpowiedź jak wymawiać Cocteau: Kok-to, voilà, tajemnica wyjaśniona).

      Nawet nie wiesz jaką radość sprawiłaś mi pisząc o francuskim sznycie i zachęcając do częstszych wpisów poświęconych literaturze francuskiej. Noszę się z tym zamiarem już od dawna, ale cały czas zadawałam sobie pytanie, czy np. jest sens pisać o pisarzach, których cenię, i których Francuzi chętnie czytają, wiedząc że większość z nich nie jest przetłumaczona i pewnie nawet się na to nie zapowiada. Kiedyś jednak, może nawet wcześniej niż później, na pewno będzie parę takich wpisów, bo mam już kilka pomysłów na tematy, które mogłabym rozwinąć.

      Wygląda na to, że tą „Przekładnia” postawiłam sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Mam nadzieję, że nie będzie spektakularnej klęski, i że będziecie wyrozumiałe (mam tu na myśli Ciebie i Niespodziegadki ;)). Właśnie zamówiłam parę książek o przekładzie, w tym „Wte i wewte”. Wcześniej czytałam świetne „Przejęzyczenie” i to trochę za jego sprawą w mojej głowie wykiełkowała idea poruszenia tego tematu na blogu. Drugi impuls, podobnie jak w Twoim przypadku, pochodzi z własnych zmagań z tłumaczeniem w pracy. Fakt, kto raz spróbował ten wie, że to wcale nie tak oczywiste jak może się wydawać.

  • Kasia

    Lubić można za wiele rzeczy, ale gdybym miała skupić się na tej najważniejszej – za głębię Twoich recenzji. Piszesz dojrzale, soczyście, dokładnie i szczegółowo. Używasz pięknego języka, więc czytanie recenzji jest czymś tak przyjemnym, jak obcowanie z książką.
    Z chęcią przeczytałabym Listy Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza „Najlepiej w życiu ma Twój kot”.

    Życzę Ci jeszcze wielu takich rocznic, mnóstwa pomysłów i wielu nowych czytelników. Jestem pewna, że Twój blog niebawem znajdzie się w czołówce polskich blogów literackich <3

    • Dziękuję serdecznie za tak miłe słowa! Cieszę się, że lubisz tu zaglądać. To zawsze komplement dla blogera, gdy inny bloger, w dodatku z większym stażem, poświęca czas, żeby wpaść do niego od czasu do czasu i w dodatku nie szczędzi komplementów. 😉

  • Marta Kolecka

    Jeszcze 3 dni temu nie miałam pojęcia o istnieniu tego bloga. Trafiłam na niego zupełnie przypadkiem, przeczytałam kilkanaście wpisów i w efekcie blog zdobył jeszcze jedną czytelniczkę 🙂 Podoba mi się szata graficzna bloga, prosta, a jednocześnie klimatyczna. Teraz trochę się czepiam, ale jak dla mnie bardziej przejrzyście by było, jeśli zamiast zakładki „kategorie” w górnym pasku były wyszczególnione wszystkie 4 kategorie. Szybciej można by było znaleźć to czego się szuka:) Wielkim plusem dla mnie jest to, że recenzujesz książki, które w jakiś sposób dają do myślenia, a które jednocześnie nie są aż tak bardzo znane, co powoduje, że sama mam ochotę je przeczytać i wyrobić sobie swoją własną opinię. O czym bym chętnie poczytała? Przede wszystkim o sztuce, gdyż nie znam się na niej kompletnie. Fajne by były np. cykle poświęcone różnym nurtom sztuki, coś w tylu „Zacznij dobrze tydzień z impresjonizmem”, więcej postów o podejściu Francuzów do kultury

  • Pingback: #Przekładnia: Tłumacze mówią o przekładzie. Dlaczego warto posłuchać – Cocteau & Co.Cocteau & Co.()