Książka

Czarny Mojżesz z Pointe-Noire. „Papryczka” Alain Mabanckou

2 kwietnia 2017
Papryczka Alain Mabanckou

Z „Papryczką” Alaina Mabanckou było tak: zachęcona nominacją do Bookera i zachwytami dziewczyn z Niespodziegadek w końcu postanowiłam ją przeczytać. Historia chłopca o nieprzeciętnie długim imieniu wychowującego się w sierocińcu w kongijskim Pointe-Noire początkowo wydała mi się, owszem, interesująca i dobrze napisana, ale raczej nic ponadto. Ot, sprawny pisarz opowiedział ciekawy kawałek historii swojego kraju widzianej oczami dorastającego w nim chłopca. Skończyłam książkę, sięgnęłam po kolejną i dopiero wtedy, po kilku dniach od zakończenia lektury, postać czarnego Mojżesza, zwanego też Papryczką, zaczęła do mnie wracać. Jak dobre wino, opowieść Mabanckou potrzebowała czasu, aby dojrzeć i pozwolić mi się w niej rozsmakować. A to dlatego, że ten sympatyczny francuskojęzyczny pisarz, jak na prawdziwego Kongijczyka przystało, nie pisze książek, ale snuje opowieści, od których nie sposób uciec, jeśli raz pozwoliło się im zagościć w naszej wyobraźni.

Bohater Mabanckou jest jednocześnie bardzo zwyczajny i wyjątkowy. Zwyczajny, bo jak dziesiątki innych dzieci z ośrodka w Pointe-Noire jest po prostu afrykańską sierotą skazaną na przebywanie w zakładzie zarządzanym przez aparatczyka myślącego przede wszystkim o własnych interesach. Jego wyjątkowość tkwi zaś w przesadnie długim i skomplikowanym imieniu, które nadał mu duchowny uczący dzieci z Pointe-Noire religii w czasach zanim rewolucja socjalistyczna zapukała do drzwi sierocińca. Borykający się z tym imieniem – ni to darem, ni balastem – mały Mojżesz (tak nazywano go w skrócie) nie wiedział wówczas jeszcze, jak burzliwa czeka go przyszłość. Czas jednak upływa, nie bacząc na nic i w mgnieniu oka, z dziecka chłopiec stał się nastolatkiem a potem mężczyzną. Mabanckou prowadzi nas przez kolejne lata dojrzewania Papryczki (to z kolei pseudonim nadany mu przez złowieszczych bliźniaków kontrolujących życie podopiecznych sierocińca) i pokazuje jego losy mimowolnie splecione z burzliwymi losami Konga-Brazzaville lat 60. i 70.

Papryczka Alain Mabanckou

Towarzyszymy mu od dziecięcych dyskusji z wiernym przyjacielem z Pointe-Noire, przez ucieczkę wraz z bliźniakami z ośrodka i ich przygody jako drobnych ulicznych przestępców, aż po szaleństwo, w które ostatecznie popada nasz bohater, i które popchnie go do strasznych czynów. Nawet fakt, że niektóre wątki są dosyć przewidywalne nie umniejsza mocy ani uroku tej historii. A to głównie z uwagi na fakt, że „Papryczka”, pod płaszczem prostej opowieści o perypetiach młodego łotrzyka, skrywa wyważoną refleksję nad losami kongijskiego społeczeństwa, choć niektóre z wydarzeń i wypaczeń opisywanych przez Mabanckou możemy zidentyfikować też w wielu miejscach Europy. Pisarz doskonale równoważy lekkość i humor ze zgrabnie przemyconym komentarzem polityczno-społecznym. Nie brak tu także ironii i sarkazmu, które pozwalają Mabanckou skutecznie uniknąć patetyzmu, tak niebezpiecznego, gdy opowiada się o zdecydowanie niełatwych doświadczeniach.

Jednak to, co w „Papryczce” urzekło mnie najbardziej to wcale nie historia głównego bohatera a postaci poboczne. Paradoksalnie to one od początku wydawały mi się dużo bardziej wyraziste niż czarny Mojżesz. Zwłaszcza te, których historię Mabanckou przytacza w całości – stara opiekunka z Pointe-Noire, czy Mama fiat 500, w której burdelu młody chłopak odnalazł namiastkę domu po ucieczce z sierocińca i zasmakowaniu życia na ulicy. Właśnie w tych fragmentach autor z pisarza przeobraża się w mistrza ustnej opowieści, a bohaterowie stają czytelnikowi przed oczami jak żywi. Poznając bliżej te kilka osób, których drogi skrzyżowały się ze ścieżkami Papryczki, zostajemy skonfrontowani z różnymi warstwami ówczesnego kongijskiego społeczeństwa i reprezentowanymi przez nie postawami. Znajdziemy tu zatem obraz stosunków międzyplemiennych w obrębie Konga i Afryki, ale i niemniej interesujący opis postawy Kongijczyków wobec Francji. Jest też neuropsychologia i szamanizm (do dzisiaj kongijscy szamani i szamanki ogłaszają swoje usługi w gazetkach dystrybuowanych w paryskim metrze!), a tuż obok rewolucja socjalistyczna, polityczne machlojki i zdobywanie władzy po trupach, w końcu idące za tym cierpienie i poczucie niesprawiedliwości.

To właśnie z powodu tego ostatniego Papryczka posunie się do czynu tyleż strasznego, co „czystego”, w pewnym sensie poetyckiego. Ochrzczony Mojżeszem postanowi w końcu wyzwolić lud z ucisku jak jego biblijny imiennik. Zwrot akcji zupełnie nieoczekiwany i dający do myślenia. Na przestrzeni zaledwie kilku stron Mabanckou pokazuje nam nową twarz swojego bohatera. Z dość pociesznego, raczej niegroźnego wariata Papryczka staje się człowiekiem niepoczytalnym, lecz nadal nie traci naszej sympatii i współczucia – kolejny dowód na niewątpliwy talent narratorski pisarza. Myślę, że po tych peanach nie muszę dodawać nic więcej, by zachęcić Was do lektury. Jeżeli macie przeczytać w życiu tylko jedną książkę autora z tej części Afryki, to „Papryczka” może być całkiem trafnym wyborem. Ja w każdym razie na pewno wrócę jeszcze do twórczości Mabanckou.

Papryczka Alain Mabanckou.

Papryczka

Alain Mabanckou

tłum. Jacek Giszczak

Wydawnictwo Karakter

2016

.

Może Cię również zainteresować:

  • Tak jest! Autor snuje opowieść w świetnym stylu właśnie poprzez wszystkie te postacie, które towarzyszą w tej historii Papryczce 🙂 tez sobie tak myślę, że jeśli miałbym polecić komuś tylko jedną książkę z literatury afrykańskiej na próbę to byłaby to “Papryczka”… Ewentualnie ” Rybacy”

    • “Rybacy” ciągle jeszcze przede mną, mimo że mam ich na czytniku już od miesięcy.

  • Karolina Nos-Cybelius

    Przeczytam. Bliźniacy jako bonus, super, ale i bez tego sięgnęłabym po “Papryczkę”, bo z tego co piszesz, to świetna wielowątkowa opowieść. Szamani, wariaci, fanatycy, etc. Nie mogę przejść obojętnie 🙂

    • Polecam! W dodatku książka jest dosyć krótka, a historia skondensowana, więc czyta się szybko i płynnie. Czysta przyjemność lektury. 🙂

  • Niespodziegadki

    Na zachętę do sięgnięcia po kolejne książki Mabanckou: Mama fiat 500 to postać, która powraca także w innych powieściach!

    • Teraz już nie mam wyboru, muszę czytać Mabanckou dalej. 😉

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Lubię takie wielokulturowe powieści! 🙂 Zapisuję. A nominacja do Bookera tylko podsyca moją ciekawość! 🙂