Książka

Dziecko wie. „Nakarmić kamień” Bronka Nowicka

28 października 2016
fot. Adam Stępień „Nakarmić kamień”

Nie ulega wątpliwości, że przed przyznaniem tegorocznej Literackiej Nagrody „Nike” Bronce Nowickiej za jej debiutancki zbiór prozy poetyckiej zatytułowany „Nakarmić kamień” mało kto słyszał o twórczości literackiej czy poza-literackiej tej skądinąd interesującej i bardzo wszechstronnej artystki. Zaraz po ogłoszeniu werdyktu internet zalała fala krytyki, a w najlepszym wypadku zdziwienia wobec wyboru dokonanego przez kapitułę najbardziej prestiżowej z polskich nagród literackich. I o ile jestem w stanie zrozumieć rozczarowanie osób, które liczyły na „Nike” dla jednego z dwóch nominowanych reportaży, bo podejrzewam, że ta część czytelników po prostu bardziej ceni rzeczywistość i konkret od poetyckiej niedookreśloności, o tyle stanowczo nie zgadzam się z najzwyklejszym krytykanctwem, gdyż krytyką tego nazwać nie można, względem książki, której większość z krytykujących nawet nie miało okazji wziąć do ręki.

Mnie również decyzja jury zaskoczyła, ponieważ Nowicka z jej skromną, dosyć niepozorną książką przemknęła do finału „Nike” niemal niezauważona, zakrzyczana przez zachwyty mediów m.in. nad „1945. Wojna i pokój” Magdaleny Grzebałkowskiej, wyróżnionej ostatecznie nagrodą publiczności. Czytelnik, który odkrył istnienie Bronki Nowickiej w wieczór finałowej gali „Nike” i postanowił dowiedzieć się więcej o młodej autorce, surfując po internecie, pierwszą rzeczą na jaką prawdopodobnie wówczas trafił była gorąca krytyka Justyny Sobolewskiej z „Polityki” mocno zawiedzionej werdyktem kapituły i z premedytacją cytującej mniej udane fragmenty „Nakarmić kamień”. Trzeba przyznać, że tego typu komentarz zdecydowanie nie zadziałał na korzyść debiutującej autorki i niekoniecznie zachęcił potencjalnie zainteresowanych do sięgnięcia po jej prozę poetycką (jednocześnie, jak to w Polsce bywa, większości wcale nie powstrzymało to od kpin i wylewania żółci w mediach społecznościowych). A szkoda, ponieważ „Nakarmić kamień” to pozycja warta uwagi, owszem nieidealna, ale frapująca, zdecydowanie wyróżniająca się na tle pozostałych kandydatów do tegorocznej „Nike”.

„Nakarmić kamień”

Książka Nowickiej składa się z czterdziestu czterech miniatur pisanych prozą poetycką i krążących wokół tematu dziecięcego postrzegania świata. Narratorką zbioru jest wiejska dziewczynka, która z uważnością, do jakiej zdolne jest jedynie dziecko, obserwuje otaczającą ją rzeczywistość i opisuje swoje nieustanne przenikanie się ze światem zewnętrznym, gdyż nie jest jeszcze bytem w pełni ukształtowanych i całkowicie od tego świata odrębnym. Dziecko marzy o zespoleniu z naturą, będącą jednocześnie uniwersum nieodgadnionym, fascynującym („– Czy nie wiesz, gdzie są martwe ptaki? – zapytało dziecko kamień, bo nikt, kogo pytało wcześniej, nie wiedział.”) i swojskim, dającym poczucie bezpieczeństwa – dziecko chciałoby zamieszkać w ciepłym brzuchu psa etc. Świat dziecka to świat materii, ożywionej i nieożywionej, gdzie różnica między jednym i drugim wcale nie jest oczywista – dziewczynka wierzy, że można nakarmić kamień, trzeba tylko znaleźć na to odpowiedni sposób. Jest co do tego przekonana tak mocno jak do faktu, że ojcu zdarza się być materią nieożywioną („Pierwszy raz widziałam kogoś kto robił tak mało, że tylko był.”, „Są dni, w których ojciec przestaje się dziać i cała narracja o nim przechodzi na rzeczy.”)

Dużo miejsca w rozważaniach Nowickiej zajmuje również ciało, skóra jako powłoka oddzielająca nas od rzeczywistości („(…) dziecko wie: jedyną rzeczą, która oddziela człowieka od świata, jest skóra. Dzięki niej nie wsiąka się w bezmiar rzeczy.”). Ciało nabiera różnorodnych właściwości, może być mechanizmem złożonym z oddzielnych części, gotowych do zmontowania („Pewnego dnia ojciec znalazł ręce. Swoje własne. Były schowane w kieszeniach płaszcza.”), lub materiałem kruchym i cienkim jak pergamin, przepuszczającym przez siebie świat („Ten człowiek i pies mieli pergaminowe skóry oraz połapane sznurkiem kości, puste w środku i dziurawe, bo gdy mocniej zawiało, obaj popiskiwali jak flety.”). Ciało jest też w końcu filtrem wykorzystywanym przez rzeczywistość – „Więc idąc, tylko przebieram nogami, a siedząc, uciskam stołek, który skrzypi. Kiedy tak siedzę, widok całymi godzinami używa mnie do patrzenia”. Dziewczynka karmi kamień ukryty pod językiem obrazami, które ten ogląda za pomocą jej ciała, bo to właśnie patrzenie i postrzeganie są głównym przedmiotem tego zbioru.

Kamień
Ani kasztany wrzucone w kieszenie, ani kradzione jabłka nie ciążą dziecku tak, jak smutek. Pracą smutku jest przyjść i być. Nic więcej. Reszta należy do człowieka – jeśli go podejmie, smutek się utuczy jak toczona śnieżka. Oblepi każdą myślą.
Teraz jest lato. Dziecko stoi w ogrodzie, ma otwarte usta, przez które dymi oniemienie światem. Smutek leży obok. Nie topnieje. Nawet się nie poci. Dziecko wie, skądś wie: żadna rzecz nie należy do siebie. Ani pasek na odwłoku pszczoły, ani włos konopnego sznurka, ani liść, który spada. Są częścią wszystkiego. Jak zobaczyć wszystko, jeśli wokół widać tylko rzeczy i każda chce być poznana?
Dziecko czuje podniecenie. Zaczyna się w głowie, spływa między nogi, łaskocze, jakby ktoś dotykał piórkiem. Dotykał tam. Wie: chce wszystkiego. Wie też – nie dosięgnie go bez poznania każdej rzeczy osobno. Takiego ogromu nikt nie przepuści przez młyn rąk i zmysłów. Niemożliwe. Kula smutku pasie się na mroźnym słowie „niemożliwe”.
Dziecko zamyka usta. Wlecze się do domu. Po drodze znajduje kamień.                                                                                                                                                                                                 Bronka Nowicka „Nakarmić kamień”

Nie należy zapominać, że Bronka Nowicka jest przede wszystkim artystką wizualną i reżyserką, co ni mnie ni więcej, oznacza, że myśli głównie obrazami i to myślenie wizualne widać doskonale w jej miniaturach literackich. U autorki dzieciństwo i uczenie się świata rozgrywa się w i poprzez obrazy, takimi też je zapamiętujemy – wizualne impresje z lekką domieszką uczuć. W „Nakarmić kamień” nie ma zapachów, prawie nie pojawiają się też dźwięki – główne miejsce zajmują obrazy i ciało jako jeden z nich a jednocześnie jako przekaźnik obrazów z zewnątrz. Dziecko, według Nowickiej jest patrzeniem, obserwowaniem. Proces stawania się dorosłym to proces wchłaniania, wcielania w siebie obrazów rzeczywistości, ale też stopniowego pojmowania, że niemożliwe jest poznanie każdej rzeczy osobno, czemu nieodłącznie towarzyszy smutek, wielokrotnie powracający w miniaturach. Zresztą to właśnie Niemożliwemu autorka dedykuje ten wyjątkowy i zarazem wyjątkowo smutny zbiór.

„Nakarmić kamień”

„Nakarmić kamień” to książka mocno hermetyczna i wymagająca, ale bogata w sensy. Trzeba jednak od początku podchodzić do niej jak do poezji (prozie poetyckiej zdecydowanie bowiem bliżej do poezji niż do prozy, co jest rzeczą oczywistą, a zdaje się być powszechnie ignorowane). Tego typu tekstom nie można stawiać wymagań jakie stawiamy prozie, ponieważ bezwzględnie wiedzie to do ich ośmieszenia – metafora potraktowana dosłownie jest skazana na klęskę. Z tego punktu widzenia „Nakarmić kamień” zdecydowanie nie jest szybką lekturą do tramwaju, a zbiorem, który wymaga skupienia, samotności i namysłu. Nie wszystkie metafory Nowickiej są świeże i trafne, nie każda z miniatur wywołuje dreszcze, ale są to teksty zdecydowanie warte zachodu, ponieważ autorka posiadła rzadką umiejętność nie tyle opisywania czy malowania, co właśnie patrzenia słowem.

„Nakarmić kamień”.

Nakarmić kamień

Bronka Nowicka

Biuro Literackie

2016

.

Zdjęcie główne: © Adam Stępień/ Agencja Gazeta; pozostałe zdjęcia: © Biuro Literackie

Może Cię również zainteresować:

  • Karolina Nos-Cybelius

    Bardzo się cieszę, że o tym napisałaś. Nie chodzi nawet o samą książkę, ile o komentarz do całego tego “zamieszania” wokół nagrody. Mam nadzieję, że twoj głos – głos rozsądku – trafi do książkomaniaków i nie tylko. Ja sama lubię prozę petycką, co prawda bardziej tę klasyczną niż wspólczesną, ale jednak… Cenię, umiem sie w niej rozpłynąć i nią zachwycić, więc muszę po tę książkę siegnąć… Piszesz też o tekście Sobolewskiej, która jest dla wielu autorytetem w dziedzinie krytyki literackiej. Z tego co pamiętam, to właśnie na twoim fanpage’u znalazłam link do tego komentarza, który zawiera krótkie fragmenty książki Nowickiej. Wtedy mnie nie porwały, ale dopiero teraz, po lekturze twojej recenzji, dotarło do mnie, jak się dałam zmanipulować i jak łatwo zdyskredytować człowieka, wystarczy kilka słow w odpowiednim momencie… Minęło kilka tygodni, szum medialny przycichł, a ja zapomniałam o tegorocznej laureatce “Nike”. Cieszę się, że mi o niej przypomniałaś. Mam zamiar kupić i przeczytać “Nakarmić kamień”. Najpierw w samotności, a później z uczestnikami klubu literackiego, ktory prowadzę w moim małym mieście… Taki niecny plan 😉 Cocteau & Co – jesteś wielka 🙂

    • Przede wszystkim, dziękuję za dobre słowo! 🙂 To prawda, że wrzuciłam na fanpage Cocteau & Co. link do tekstu Sobolewskiej, chociaż głównie w celu zapoczątkowania dyskusji. Niestety jednak, wygląda na to, że wówczas nikt z nas nie znał jeszcze tej książki i w tej sytuacji dużo łatwiej było zasugerować się opinią znanej krytyczki. Ja jednak od początku postanowiłam, że przeczytam „Nakarmić kamień” zanim na dobre dołączę do chóru niezadowolonych z werdyktu i, koniec końców, wcale się nie zawiodłam. Naprawdę warto dać Nowickiej szansę, zwłaszcza jeśli proza poetycka nie jest nam obca i lubimy eksperymenty. Jestem ciekawa opinii Twojej i dyskutantów z Waszego klubu! 🙂

  • Zawsze mi się podoba jak decyzje kapituły odnośnie jakiejś nagrody są odważne i zaskakujące. Tym bardziej, że wywołuje to potem dyskusje i zwykle otwiera nasze głowy na coś nowego. Też lubię najpierw poznać żeby wyrobić sobie opinię. Nie czytałem jeszcze i nie wiem kiedy przeczytam “Nakarmić kamień” natomiast bardzo fajnie przedstawiłaś swoją opinię o tej pozycji i podoba mi się to co piszesz o “umiejętności patrzenia słowem”, a że ostatnio coraz bardziej lubię lektury wymagające skupienia, samotności i namysłu to myślę że koniec końców z Bronką Nowicką się spotkam 🙂

    • To prawda, że chyba nikt się takiej decyzji kapituły nie spodziewał, ale ja też uważam, że dobrze jest, gdy nagrody literackie prowokują do dyskusji, a nie stanowią jedynie potwierdzenie oczywistego wyboru. Od demokratycznych decyzji jest, często towarzysząca głównemu konkursowi, nagroda publiczności, w której wszystko zależy od liczby głosów oddanych przez czytelników. Natomiast profesjonalne jury powinno kierować się przede wszystkim własnymi kryteriami, choć jak wiadomo, indywidualnych gustów nie można tu całkowicie wykluczyć. „Nakarmić kamień” to był wybór odważny, ale naprawdę interesujący, jeśli da się tej książce szansę.

  • Publikacji nie czytałam, ale szum wokół przyznania samej nagrody obił się także o moje uszy. Wierzę, że nie jest to pozycja do połknięcia na raz i wymaga nie tylko skupienia, ale też pewnych skojarzeń i chęci wyrobienia własnej opinii. Cieszę się, że o tym wspominasz i ukierunkowujesz czytelnika na właściwy tor interpretacyjny, ten bardziej poetycki. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    • Moja polonistka z liceum mawiała o tego typu książkach, że są to lektury „wymagające, ale nagradzające” i coś w tym jest. Jeśli do literackiego debiutu Nowickiej podejdziemy z otwartym umysłem (i sercem) może naprawdę nas poruszyć, a już na pewno zaintrygować. Polecam! Pozdrawiam ciepło! 🙂

  • Pingback: - Czepiam się książek()