Film

Najdziwniejsze tytuły filmowe (cz. 2)

2 lipca 2016
filmowe

Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj część druga mojego top 10 najoryginalniejszych tytułów filmowych i kryjących się za nimi, nie mniej wyjątkowych, dzieł. Tym razem również zahaczymy o kilka krajów i gatunków, a także swobodnie przemierzymy parę dekad światowej kinematografii. Mam nadzieję, że ta filmowa podróż Wam się spodoba i, że zgodzicie się ze mną co do oryginalności proponowanych tytułów, a jeśli jeszcze ich nie znacie, że uda mi się skutecznie zachęcić Was do obejrzenia choć jednego z filmów z tego zestawienia. A zatem w drogę!

filmoweChłopcy i Guillaume, do stołu! (2013)

Już sam tytuł w formie zawołania jest interesujący, jednak aby zrozumieć całkowicie jego komizm należy wiedzieć, że Guillaume to imię męskie i w tym filmie również dotyczy jak najbardziej chłopca. Obraz wyreżyserowany i zagrany przez francuskiego aktora Guillaume’a Gallienne jest przeniesieniem na duży ekran jego monodramu granego wcześniej w jednym z paryskich teatrów i opiera się na osobistych doświadczeniach z dzieciństwa autora. Bohater filmu urodził się i wychowuje w bogatej rodzinie z arystokratycznym rodowodem, gdzie ambicją ojca jest posiadanie godnych męskich następców. Guillaume ma dwóch braci, którzy zdają się doskonale spełniać te kryteria, od najwcześniejszych lat przysposabiając się do bycia „prawdziwymi mężczyznami”, on sam jednak zdecydowanie od nich odstaje, czas woli spędzać z kobietami, które rozumie i chętnie naśladuje. Tak właśnie w domu powstaje podział na chłopców i Guillaume’a. Jest to film o poszukiwaniu własnej tożsamości, odkrywaniu orientacji seksualnej i akceptacji własnej inności na przekór światu. Ponadto, Gallienne daje tu spory popis umiejętności aktorskich wcielając się w podwójną rolę syna i… własnej matki. Bardzo ciekawy eksperyment!

.

filmoweZ-Boczona historia kina (2006) i Perwersyjny przewodnik po ideologiach (2012)

Umieszczam te tytuły razem, ponieważ po pierwsze, mimo być może dość efektownego, ale niestety nic poza tym, tłumaczenia pierwszego z nich, tak naprawdę chodzi o dwie odsłony tego samego cyklu. Tytuły oryginalne obu filmu to bowiem: The Pervert’s Guide to Cinema i The Pervert’s Guide to Ideology. Po drugie, za obydwoma stoi ta sama reżyserka oraz ten sam scenarzysta, i to właśnie na tym drugim pragnę się skupić. Autorem scenariuszy jest Slavoj Žižek, popularny słoweński filozof oraz psychoanalityk, ale również miłośnik i znawca kina, który widzi je jako „najbardziej perwersyjną ze sztuk”, ponieważ „nie daje nam tego, czego pożądamy, ale mówi nam jak mamy pożądać.” Właśnie z tej fascynacji perwersyjnym charakterem kina i historią największych światowych ideologii powstał pomysł na te dwa filmy. O ich wyjątkowości stanowi fakt, że filozof nie tylko wybiera i analizuje poszczególne sceny z filmowych klasyków, choć bywa, że i z produkcji bardziej niszowych, ale także inscenizuje niektóre ze słynnych kadrów tkwiących w pamięci chyba każdego amatora sztuki filmowej. Pierwszy z filmów poświęcony jest kinu jako medium o ogromnej sile perswazji, drugi największym światowym ideologiom kształtującym naszą rzeczywistość, bywa że często również przy wykorzystaniu kina. Mimo intrygującej formy i charyzmy Žižka jego filmy są wymagające, ponieważ nie idzie on na kompromis – to co oglądamy na ekranie to seans psychoanalizy i wykład filozofii w wersji jedynie lekko przytemperowanej do widza kinowego. Niemniej, jest to wspaniała przygoda intelektualna, która spodoba się wszystkim fanom książek o książkach i filmów o filmach, a dodatkowo ciekawe wprowadzenie do twórczości tego słoweńskiego filozofa. Być może filmy Žižka zachęcą Was to do sięgnięcia następnie po jedną z jego książek.

.

filmoweJak działa jamniczek (1971)

To zdecydowanie mój ulubiony film animowany i jeden z ulubionych krótkometrażowych. Mini-arcydzieło polskiej animacji lat 70-tych (do obejrzenia tutaj), które wyszło spod ręki Juliana Antonisza, od wielu już lat niezmiennie poprawia mi humor w gorsze dni. O co więc chodzi z jamniczkiem? Przede wszystkim o to, że w porównaniu z innymi mechanizmami, takimi jak np. Piłupdziwóla Dyfuzyjna lub Elektrokapuściocha, jamniczek jest mechanizmem dużo bardziej skomplikowanym, ponieważ posiada emocje. W trakcie tych ośmiu minut trwania animacji, na tytułowe pytanie o jamniczka stara się odpowiedzieć, czytając z offu, pensjonariuszka domu starców z Krakowa. Absurdalne poczucie humoru, fantastyczne słowotwórstwo, nieszkodliwa kpina z technicznego języka nauki oraz surrealizm zestawienia tematu, rysunków i monologu staruszki opowiadającej z kresowym akcentem składają się na niepodważalną wyjątkowość tej niewielkiej produkcji. Gwarantuję, że jeśli raz obejrzycie „Jak działa jamniczek” nie będzie Wam łatwo go zapomnieć.

.

filmoweSens życia oraz jego brak (2014)

Tym razem mamy do czynienia z węgierskim komediodramatem opowiadającym historię zbliżającego się do trzydziestki Arona, który ewidentnie znalazł się w życiowym dołku po tym jak opuściła go dziewczyna. Odejście Ester jest jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej, ponieważ nasz bohater już wcześniej należał raczej do kategorii życiowych łamag ze skłonnościami do depresji i czarnowidztwa oraz licznymi neurozami. Aaron znajduje się więc w momencie życia, w którym rzeczywistość go przerasta – dobija trzydziestki a wciąż nie ma pracy, jest uzależniony od rodziców, samotny, zagubiony i przerażony. Pod wpływem impulsu kupuje pewnej nocy bilet do Lizbony, ta zupełnie nieprzemyślana i nie mająca większego sensu decyzja, może okazać się kluczowa dla jego przyszłości. Reżyser Gabor Reisz stworzyć obraz pokolenia młodych Węgrów, ale i młodych Europejczyków w ogóle, których nadzieje i aspiracje rozminęły się z rzeczywistością społeczną i przyniosły im wyłącznie rozczarowanie. Zwłaszcza polski widz, odnajdzie w tym obrazie wiele podobieństw do rodzimych realiów. Nie zmienia to jednak faktu, że Aron bywa irytujący, a duże pomieszanie konwencji w filmie niekiedy potrafi skutecznie zbić widza z tropu. Nie jest to raczej film wybitny, ale mimo wszystko wart uwagi i namysłu.

.

filmoweCleo od piątej do siódmej (1962)

To jeden z najciekawszych filmów Angès Vardy, pierwszej kobiety-reżysera francuskiej Nowej Fali. Obraz opowiada historię młodej dziewczyny, piosenkarki, która dowiaduje się, że może mieć raka. Widz obserwuje ją w czasie oczekiwania na wyniki badań i ostateczne potwierdzenie diagnozy. Stąd tytułowe dwie godziny, kiedy to nie tylko możemy Cleo towarzyszyć, ale także poniekąd oglądać rzeczywistość jej oczami. Czas ekranowy pokrywa się dokładnie z czasem realnym, kamera nieustannie podąża za bohaterką, dzięki czemu widz jest świadkiem nie tylko tego, co Cleo robi, gdzie idzie, z kim rozmawia, ale także tego, co przeżywa, jak ta wstępna diagnoza, w tak krótkim czasie, zmienia jej życie, postrzeganie siebie i otoczenia. Dodatkowo, mamy tu wspaniałe zdjęcia Paryża lat 60., gdzie każde ujęcie jest niczym ożywiona pocztówka i niekończące się, nieco enigmatyczne, momentami mocno egzystencjalne dialogi. „Cleo od piątej do siódmej” to zdecydowanie jeden z filmów Nowej Fali, który trzeba obejrzeć. W końcu nie na darmo zachwycali się nim tacy twórcy i znawcy kina jak choćby Antonioni.

.

I tak dotarliśmy do końca mojego zestawienia. Oczywiście jestem bardzo ciekawa Waszych opinii i typów, jeśli chodzi o oryginalne tytuły filmowe!

Follow my blog with Bloglovin

Może Cię również zainteresować:

  • Z tego zestawu widziałem jedynie – „Sens życia oraz jego brak”. Bardzo mi się podobał ten film choć wzbudzał wiele kontrowersji i byli też tacy, którzy wyszli z kina w czasie projekcji. Moim faworytem natomiast jeśli chodzi o oryginalne tytuły filmowe jest ” Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu” – zresztą film jest rewelacyjny.

    • Jeśli chodzi o „Sens życia oraz jego brak” to rzeczywiście są tacy, którzy, w najlepszym wypadku, uważają go za skrajnie nudny, a w najgorszym za filmowe nieporozumienie. W mojej ocenie to jakieś 5 lub 6 na 10. Co do „Gołębia…” to bardzo ciekawe, bo jakoś mi ten film umknął, a nagle, tylko w ostatnim tygodniu, przeczytałam albo usłyszałam o nim co najmniej trzy razy! Koniecznie muszę obejrzeć!

  • Akurat znam filmy z Slavojem Žižekiem, szczególnie warto je obejrzeć, jeśli ktoś interesuje się psychoanalizą 🙂 Ale i także znam „Jamniczka” 😀 Co do polskich animacji, to z bardziej „odjechanych” i absurdalnych mogę polecić „Czarnego kapturka” Piotra Dumały 😉 Link do filmu: https://www.youtube.com/watch?v=hNXhXrmHpc4

    • To prawda, filmowa psychoanaliza w wykonaniu Žižka jest wyjątkowo interesująca! „Czarny Kapturek” świetny! Dziękuję za polecenie! 🙂

      • Świetnie, że Ci się podobało! Dorzucę do „Kapturka” jeszcze interesującą ciekawostkę, którą usłyszałam na zajęciach z filmu animowanego: podobno „Czarnego Kapturka” przypadkowo wyświetlono na festiwalu animacji dla dzieci 😀 W trakcie seansu miny dzieci, rodziców, a zwłaszcza organizatorów musiały być bezcenne 😀

        • Haha! Naprawdę niezła historia! Pozostaje mieć nadzieję, że obeszło się bez większych traum. 😀

  • Imię z pierwszego tytułu to niezła łamigłówka językowa, nie mam pojęcia jak je przeczytać 🙂 Guillaume 🙂 Co do pozostałych tytułów, nie znam żadnego z tych dzieł, chyba źle ze mną…
    PS. fajnie, że wpadłaś i zostawiłaś link, będę wpadać po porcję francuszczyzny 🙂

    • Fakt, Francuzi lubią komplikować i mnożyć głoski nawet w imionach. 😀 Jeśli nie znasz tych filmów, to przed Tobą nadal cała przyjemność z ich odkrywania. 😉 A co do bloga, oczywiście serdecznie zapraszam, kiedy tylko będziesz miała ochotę!

  • O nie! Ktoś zna nareszcie „Jak działa jamniczek”! Cudownie! I taaaak… jest to dziwny tytuł 🙂 Bardzo lubię Twój pomysł na serię 🙂 „Cleo od piątej do siódmej ” – mój plan na najbliższy sens winno-kulturalny. Po raz kolejny – dziękuję za inspirację!

    • Nie ma za co. 😉 Cieszę się, że „Cleo” Cię zainteresowała. Mam nadzieje, że film Ci się spodoba! A „Jak działa jamniczek” to dla mnie mały majstersztyk, uwielbiam go!