Film

Najdziwniejsze tytuły filmowe (cz. 1)

11 czerwca 2016
Tytuły filmowe

Zdarzyło się Wam obejrzeć jakiś film ze względu na intrygujący tytuł, bez uprzedniego wnikania w to, o czym tak właściwie jest? Gdy ostatnio przeglądałam moją filmową biblioteczkę zauważyłam, że niektóre z nich mają naprawdę wyjątkowe, dziwaczne lub tajemnicze, a często jedno i drugie, tytuły, których nie sposób przegapić. Inną tendencją jest nadawanie tytułów bardzo długich lub ultrakrótkich. Słowem, twórcy robią wszystko, by przyciągnąć naszą uwagę i zachęcić do pójścia do kina. Jednak, co istotne, a przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia, za oryginalnymi tytułami kryją się zazwyczaj nie mniej interesujące historie. Dlatego właśnie postanowiłam przedstawić Wam moje top 10 tego typu filmów. Jednak, aby Was nie zamęczyć, podzieliłam je na dwie części i dzisiaj zapraszam na pierwszą z nich. Trzymajcie się mocno, ponieważ rozpiętość gatunkowa i geograficzna dzieł, które znalazły się w tym zestawieniu może przyprawić o zawrót głowy.

Wybór jest oczywiście bardzo subiektywny i w żadnym wypadku nie mam zamiaru hierarchizować tych tytułów. Jestem natomiast pewna, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Oczywiście jeśli jeszcze ich nie znacie, niektóre bowiem mają już swoje lata.

.

filmoweCzy Noam Chomsky jest wysoki czy szczęśliwy (2013)

Prawda, że enigmatyczny tytuł? Ok, w oryginale brzmi trochę inaczej Is the Man Who Is Tall Happy?: An Animated Conversation with Noam Chomsky, ale jestem w stanie wybaczyć dystrybutorowi to tłumaczenie, gdyż nadal oddaje sens filmu. Forma jest tu również bardzo oryginalna, ponieważ chodzi o dokument animowany. Reżyser Michael Gondry zdecydował się na ten eksperyment wizualny z uwagi na specyfikę zawodu swojego bohatera, czyli właśnie Noama Chomsky’ego, słynnego lingwisty i filozofa. Gondry zainspirowany postacią i tekstami amerykańskiego naukowca postanowił zadać mu osobiście wszystkie nurtujące go pytania i zilustrować tę niebanalną konwersację za pomocą animacji właśnie. Pomysł wydaje mi się bardzo trafiony, ponieważ trudno znaleźć lepszy, czy też bardziej odpowiedni wizualny język na zobrazowanie procesów psycholingwistycznych odpowiedzialnych za łączenie oraz produkcję słów i znaczeń, czyli mowę i rozumienie. Nawet jeśli brzmi to zbyt poważnie, zapewniam, że film jest zrealizowany z dużą dozą humoru oraz autoironii i naprawdę wciąga. Dodatkowo poznajemy piękną historię związku Chomskiego z jego żoną.

.
filmoweCi, którzy mnie kochają wsiądą do pociągu (1998)

Jestem wielką fanką twórczości, niestety zmarłego już, Patrice’a Chéreau. Mimo że „Ci, którzy mnie kochają wsiądą do pociągu” nie jest, według mnie, jego najlepszym filmem nadal uważam, że warto go obejrzeć. Tytułowe zdanie pada z ust malarza Jean-Baptiste Emmericha leżącego na łożu śmierci. Następnie artysta umiera. Obserwujemy zatem jego rodzinę, bliższą i dalszą, oraz przyjaciół i znajomych, tych prawdziwych i tych fałszywych, gromadzących się na paryskim dworcu, aby udać się na pogrzeb Jeana-Baptisty. Już w pociągu atmosfera jest napięta, a na miejscu wychodzą na jaw emocje i skrywane tajemnice. Wspaniała obsada i wielki talent Chéreau do budowania postaci o niebywałej wrażliwości powodują, że film zyskuje niepowtarzalną atmosferę. Trzeba jednak umieć wejść w ten specyficzny świat stworzony przez francuskiego reżyser.

.

.

filmowePogrzeb kartofla (1990)

Dosyć już „wiekowy” film Jana Jakuba Kolskiego z wybitnym Franciszkiem Pieczką w roli głównej. Bardzo przejmująca fabuła, do której zdecydowanie potrzeba dużej wytrzymałości emocjonalnej. Film opowiada historię byłego więźnia obozu koncentracyjnego powracającego w 1946 roku do swojej miejscowości, w której zamiast odnaleźć spokój i wszystko, co tam pozostawił spotyka się z ruiną własnego domu oraz jawną nienawiścią mieszkańców. Kolski mierzy się tu z narodowymi demonami i specyficzną polską, wiejską mentalnością, nie tracąc przy tym własnego poetyckiego języka. Wiele scen w tym filmie wystawia wytrzymałość widza na próbę i na długo pozostaje w pamięci.  „Pogrzeb kartofla” to obraz trudny, ale ważny.

.

.

.

filmoweRocky Horror Picture Show (1975)

Tę produkcję zna chyba każdy maniak sztuki filmowej i podejrzewam, że nikt kto obejrzał ten film-musical nie potrafi go zapomnieć (choć niektórzy bardzo by chcieli). Trudno opisać „Rocky Horror Picture Show” w kilku zdaniach, ponieważ dzieją się tam rzeczy nie mieszczące się w głowie przeciętnego zjadacza chleba. Do tajemniczego zamku zamieszkiwanego przez groźnego doktora Frank-N-Furtera, pewnej nocy trafia zabłąkana para, której zepsuł się samochód. Tak właśnie odkrywają oni nieprawdopodobny świat, gdzie horror miesza się z groteską. Reżyser Jim Sharman oczywiście celowo operuje kiczem i kampową estetyką tworząc pop-musical, który śmieszy swoją karykaturalnością i, mimo wszystko, nico przeraża nagromadzeniem kiczu oraz wszelkich „wybryków natury”. Jako ciekawostkę dodam, że film jest tak kultowy, iż nadal gra go regularnie wiele amerykańskich kin. Sama znam natomiast miejsce w Paryżu, gdzie również od lat można obejrzeć „Rocky Horror Picture Show” w każdy weekend!

.

.

filmoweAferim! (2015)

Krótki, intrygujący tytuł zwrócił od razu moją uwagę, a gdy następnie dowiedziałam się, że chodzi o współczesny, ale czarno-biały rumuński film o dziewiętnastowiecznych mieszkańcach Wołoszczyzny i panujących w tym społeczeństwie stereotypach, wiedziałam, że muszę go obejrzeć. Historia jest prosta, zabawna i okropna jednocześnie – lokalny policjant Constantin i jego syn wyruszają na poszukiwania zbiegłego „cygańskiego niewolnika”. Przemierzając jałowy krajobraz spotykają ludzi najróżniejszych narodowości i przekonań: Turków, Rosjan, Węgrów i Rumunów. Wszyscy ci ludzie stanowią istną wylęgarnię uprzedzeń wobec innych nacji oraz religii. Mało tego, pielęgnują je i skrzętnie przekazują kolejnym pokoleniom. „Aferim!” to bardzo interesujący, nieco groteskowy, obraz historii i mentalności tego regionu w początkach XIX wieku, encyklopedia stereotypów kulturowych, klasowych i płciowych. Reżyserowi bardzo dobrze udało się ukazać jak tragiczne skutki może mieć tak ograniczony pogląd na świat.

.

.

Tak prezentuje się pierwsza część mojego zestawienia. Znacie te filmy? Co o nich sadzicie? A może właśnie udało mi się zachęcić Was do obejrzenia któregoś z nich? Jestem również ciekawa tytułów, które Wam wydały się wyjątkowo dziwne lub oryginalne.

Follow my blog with Bloglovin

Może Cię również zainteresować:

  • Tytuły rzeczywiście brzmią intrygująco i wstyd się przyznać ale oglądałem jak narazie tylko jeden z tych filmów – a przy ilościach które obejrzałem samego mnie to dziwi. Po przeczytaniu tego wpisu mam natomiast plan, ze jeszcze w najbliższych dniach zobaczę choć jeszcze jeden z nich, bo opisy są niemniej intrygujące od samych tytułów. Widziałem natomiast „Aferim” i jak dla mnie jest to rewelacyjny film – taki western rzucony w rejony dla westernów nieodkryte czyli w dziewiętnastowieczną Wołoszczyznę 🙂 Co do uprzedzeń i stereotypów pokazanych w tym filmie to twórcy za sprawą groteskowego wręcz momentami humoru zrobili kawał dobrej roboty jeśli chodzi o ukazanie ich głupoty i bezzasadności. Myślę sobie, że na film powinni obowiązkowo wybrać się niektórzy skrajnie nastawieni do obcych narodowości i poglądów młodzieńcy z Polski, no ale z drugiej strony mogliby też opacznie zrozumieć przesłanie tego filmu. Tymczasem ja czekam na kolejne części, bo bardzo mi się ten wpis spodobał 🙂

    • Co do „Aferim!” zgadzam się w stu procentach! Szkoda tylko, że ten film jest, mimo wszystko, niszowy i chyba niewiele osób miało okazję o nim usłyszeć, a co dopiero go obejrzeć.

      • Racja. Smutne to jest. Ja natomiast mam to szczęście, że u nas w mieście jest prężna ekipa, która prowadzi kino studyjne i dzięki nim nie omijają mnie takie filmy. Ostatnio miałem okazję widzieć rewelacyjną „Wojnę” w ramach Wiosny Filmów, teraz będzie „Dobra żona”, „Chevalier”, a końcem czerwca opisywani przez Ciebie „Nienasyceni”. W multiplexie takich filmów niestety człowiek nie doświadczy… Temu nie lubię multiplexow.

  • Aferim to świetny film. Polecił mi go mój znajomy Rumun zanim stało się o nim głośno (na swój sposób) u nas. Co do tytułów, to moich studentów bawiły tłumaczenia tytułów na język polski, bo przecież to nie jest ten sam tytuł! 🙂

    • Polscy tłumacze i dystrybutorzy mają rzeczywiście dużą wyobraźnię jeśli chodzi o nadawanie nowych tytułów zagranicznym filmom.

  • Tę część zestawienia w moim odczuciu wygrał „Pogrzeb kartofla”, totalnie chyba to obejrzę dla samego tytułu. Chociaż przyznaję, że poczułam się okropnie stara, widząc określenie „wiekowy” przy swojej dacie urodzenia 😉

    • Ale napisałam to w cudzysłowie. 😉 Na pocieszenie dodam, że ja też jestem wiekowa, nawet trochę bardziej niż Ty. 🙂

  • Ach! „Pogrzeb kalafiora” oglądałam na Festiwalu Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym, bardzo trudny obraz… za to Pieczka, fenomenalny jak zawsze. Z ciekawością obejrzę Twoją propozycję Patrice’a Chéreau. Przemówił do mnie temat 🙂

    • To prawda, Pieczka zagrał świetnie! A filmy Chéreau polecam z zamkniętymi oczami, nie tylko ten! Moje ulubione to „Królowa Margot” i „Zagubieni w miłości” (kolejne tragiczne tłumaczenie tytułu, bo prawdziwy to „Prześladowanie”, ale film wspaniały).