Książka, Sztuka

„Muza” Jessie Burton

23 listopada 2016
"Muza" Jessie Burton

Od wydania debiutanckiej „Miniaturzystki” Jessie Burton stała się pupilką międzynarodowej publiczności i nie przestaje piąć się coraz wyżej w rankingach sprzedaży, jak również w opiniach krytyków literackich. Nie rozumiałam tego fenomenu dopóki nie przeczytałam jej najnowszej powieści, czarującej i kunsztownej „Muzy”. Jeśli lubicie książki, w których sztuka gra równie istotną rolę, co bohaterowie, a wielka historia bezlitośnie miesza się w losy zwykłych ludzi, „Muza” na pewno Wam się spodoba. Mało tego, zachwyci Was swoją prostą, acz misterną konstrukcją i możliwe, że nieraz zaskoczy nieprzewidywalnym zwrotem akcji. Wszystko wskazuje więc na to, że Jessie Burton jest po prostu skazana na sukces, a książki takie jak „Muza” tylko potwierdzają jego zasadność. Czym jednak ta powieść różni się od dziesiątków podobnych historii ze sztuką jako motywem przewodnim?

Nie ukrywam, że nie zdążyłam przeczytać popularnej „Miniaturzystki” przed sięgnięciem po najnowszą książkę Burton (z tym większym zainteresowaniem zrobię to teraz), dlatego też nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać i do lektury „Muzy” podchodziłam z pewnym dystansem. Obawiałam się, że będzie to kolejna zgrabna, lecz mało porywająca opowieść o intrygującym obrazie i rodzinnej tajemnicy, w końcu w ostatnich latach nie brakło ich w światowej literaturze. I owszem, dostałam historię wyjątkowego obrazu skrywającego tajemnicę pewnej rodziny, a właściwie dwóch, skrajnie różnych rodzin związanych ze sobą przez los, ale autorce zdecydowanie udało się tchnąć w tę powieść pewien rodzaj finezji, która sprawia, że opisywane przez nią postaci, miejsca i przedmioty są tak plastyczne, że niemal stają czytelnikowi przed oczami i zdają się mówić „Chodź za mną”.

"Muza" Jessie Burton

Narratorką „Muzy” jest niejaka Odelle Bastien, która jako młoda dziewczyna przybywa w drugiej połowie lat 60. do Londynu z Trynidadu, będącego jeszcze do 1962 roku jedną z brytyjskich kolonii. Mimo iż Odelle jest ambitna, świetnie wykształcona i angielskim włada równie dobrze, co rdzenni Brytyjczycy od początku musi zmagać się z pogardą i krzywdzącymi stereotypami na temat jej pochodzenia oraz koloru skóry. Burton poświęca sporo uwagi opisowi ówczesnego Londynu i panujących w nim stosunków społecznych, ukazując m.in. często ledwo skrywany, a niekiedy wręcz jawny rasizm oraz przywiązanie do przestarzałego modelu społeczeństwa opartego na wyraźnym podziale klasowym. Główna bohaterka jest postacią, która wyłamuje się z tego porządku nie tylko za sprawą pozaeuropejskich korzeni, ale także z powodu jej nieprzeciętnych aspiracji. Odelle marzy, by zostać pisarką, i nawet, jeśli początkowo się z tym nie afiszuje, wie, że ma talent i jest w stanie wykreować poruszające historie.

Akcja książki nabiera tempa, gdy w życiu dziewczyny pojawiają się dwie, pozornie zupełnie ze sobą niezwiązane osoby – Marjorie Quick, jej przełożona z Instytutu Sztuki, w którym została zatrudniona, kobieta o silnym charakterze i niebanalnej osobowości oraz Lawrie Scott – młody mężczyzna, który odziedziczył po zmarłej matce tajemnicze dzieło z początków XX wieku. Od tego momentu opowieść toczy się dwutorowo, czytelnik na zmianę przenosi się z Londynu lat 60. do Hiszpanii lat 30. i z powrotem. W ten sposób poznaje nie tylko historię Odelle i jej londyńskiego otoczenia, ale także rodziny Schlossów, której losy splatają się w jednocześnie piękny i tragiczny sposób z losami południowej Hiszpanii i jej mieszkańców. Tak stopniowo odkrywamy tajemnicę wyjątkowego obrazu oraz tę skrywaną przez intrygującą Marjorie Quick.

Brytyjska pisarka w umiejętny sposób wplata w narrację wątki historyczne i artystyczne w ilości wystarczającej, by zarysować tło wydarzeń i osadzić je w szerszym kontekście epoki, nie przytłaczając jednak odbiorcy faktami i datami. „Muza” nabiera dzięki temu realistycznych konturów, ale nadal pozostaje fascynującą, pełną barw i zapachów, historią o miłości. Z tą tylko różnicą, że tutaj miłość do drugiego człowieka rywalizuje z miłością do sztuki. Źródło inspiracji może zatem bardzo łatwo okazać się źródłem cierpienia i rozczarowania, które zniweczy wszystko. Jedno, nawet z pozoru niewinne kłamstwo, pociąga za sobą lawinę często tragicznych zdarzeń, z których, w większości przypadków, tylko sztuka wychodzi cało.

„Muza” jest także powieścią bardzo feministyczna, co niekoniecznie widać na pierwszy rzut oka. Ważną rolę w opowiadanej historii ogrywa artystyczna twórczość kobiet czy to literacka, czy malarska. Burton zwraca naszą uwagę na fakt, że w rzeczywistości dopiero od niedawna kobiety są doceniane jako artystki, a ich dzieła są poważane na równi z tymi wychodzącymi spod męskiej ręki. W powieści doskonale widać jak wielką cenę ponosiły kobiety, którym wcześniej nie dawano szansy na pokazanie światu ich twórczości, na wyrażanie siebie w sposób swobodny i otwarty. Odelle, ale także Marjorie i Oliwia Schloss, mimo odmiennego pochodzenia i całkowicie różnych biografii są przykładami pewnego sukcesu, a często również awansu społecznego, choć za każdym razem były to osiągnięcia okupione cierpieniem i wyrzeczeniami. „Muza” to zatem nie tylko dobrze skonstruowana i wciągająca opowieść o sztuce jako nośniku treści transcendentalnych, nie zawsze widocznych dla oka, ale także całkiem przenikliwa książka o sztuce odnajdywania swojego miejsca w świecie, nawet gdy ten wcale nie stoi nam otworem.

„Muza” Jessie Burton.

Muza

Jessie Burton

przeł. Agnieszka Kuc

Wydawnictwo Literackie

2016

.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

.

Wykorzystane materiały: zdjęcie główne – Helena Almeida, Pintura Habitada, 1976 ; materiały Wydawnictwa Literackiego

Może Cię również zainteresować:

  • W końcu ( a czytałem już kilka recenzji „Muzy” ) udało mi się dowiedzieć jaki to rodzaj książki, bo mimo że jej promocja jest bardzo dobra i nawet nie znając wcześniej autorki nabrałem ochoty żeby ją przeczytać, to kompletnie nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Teraz już wiem i z pewnością spróbuję dla niej znaleźć czas, choć pewnie w nie najbliższej przyszłości 🙂

    • „Muza” to dobra książka, gdy ma się ochotę oderwać od poważniejszej tematyki, ale nie jest na tyle zdesperowanym, by czytać kompletne głupoty. 🙂 No i trzeba przyznać, że wątek feministyczny jest dosyć ładnie przemycony, jak na literaturę nieco bardziej popularną.

  • Czytałam bardzo, ale to bardzo pozytywne opinie, więc mam nadzieję, że i sama kiedyś ją przeczytam 🙂

    • Myślę, że powinna Ci się spodobać, historia jest całkiem wciągająca i dosyć nieprzewidywalna (autorka myli tropy), a do tego atmosfera dwóch różnych epok i zakątków Europy… 🙂

  • Jestem właśnie po lekturze „Miniaturzystki” i już wiem, że po tę książkę muszę koniecznie sięgnąć!

    • A ja muszę przeczytać „Miniaturzystkę”! Mam nadzieję, że będzie równie dobra co „Muza”. 🙂

  • Czytałam ,,Miniaturzystkę” tej autorki, która mnie oczarowała. Z chęcią skuszę się też na tę pozycję.
    P.

    • Koniecznie, naprawdę warto! To bardzo przyjemna, a momentami nawet całkiem pouczająca lektura.

  • Z ogromną przyjemnością zanurzę się w lekturze, tym bardziej, źe Burton zdaje się być swoistym odkryciem. I nie ukrywam, że podoba mi się akcja promocyjna tego tytułu. Miniaturzystkę również mam w planie.

    • To prawda, akcja promocyjna jest piękna, godna opisywanej przez autorkę historii! 🙂

  • Bardzo jestem ciekawa tej książki, i w ogóle twórczości tej autorki, bo podobnie jak Ty nie czytałam jeszcze nawet „Miniaturzystki”.

    • O „Miniaturzystce” nie mogę się wypowiedzieć, ale „Muzę” polecam z czystym sercem.