Inne, Książka

Mid Year Book Freak Out TAG 2017 – czytelnicze podsumowanie półrocza

11 sierpnia 2017
freak out book tag

Cały Youtube i trochę blogosfery oszalało na punkcie Mid Year Book Freak Out tagu i podsumowuje swoje czytelnicze półrocze na potęgę, więc mnie też podkusiło i postanowiłam zrobić mój drugi tag w historii bloga. W końcu to niezły sposób na podzielenie się z Wami kilkoma refleksjami na temat książek, które zdążyły już w tym roku podbić moje serce, ale również tych, które okazały się wielkim rozczarowaniem. W dzisiejszym wpisie dużo pytań i jeszcze więcej książek w odpowiedziach, a na deser trochę linków, gdybyście jeszcze ich nie znali. Enjoy!

1. Najlepsza książka tego półrocza.

W tym półroczu przeczytałam już sporo dobrych książek, ale pierwsze miejsce na podium zajmuje „Tęsknota” Gaëla Faye’a. Bynajmniej nie dlatego, że jest najświeższa w mojej pamięci, bo jej recenzja pojawiła się zaledwie kilka dni temu. Autorowi udało się po prostu stworzyć kawałek dobrej prozy, która bez silenia się na oryginalność i błyskotliwość opowiada historię ważną i trudną, ale w sposób przystępny, a do tego jest świetnie napisana.

2. Najlepsza kontynuacja serii.

Tutaj odpowiedź jest prosta, takowa nie istnieje, bo z założenia nie czytuję serii, sag i innych wielotomowych opowieści. Kiedyś pewnie zrobię wyjątek dla Margaret Atwood i zapowiadanej już na blogu Eleny Ferrante, ale póki co nie mam w tym temacie nic do polecenia.

3. Nowość, za którą chcesz się zabrać.

Takich nowości, jak się pewnie domyślacie, jesteś kilka, może nawet kilkanaście. Pierwsze dwie, które przychodzą mi na myśli, i o których pewnie wiecie, jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, to „Pamięć” Petera Nadasa i „Oto jestem” Jonathana Safrana Foera. Obie niestety bardzo grube i raczej z gatunku tych wymagających odrobiny skupienia. Mam nadzieję, że już wkrótce znajdę czas, żeby się za nie zabrać.

4. Wyczekiwana premiera na drugą połowę roku.

Jeszcze tydzień temu powiedziałabym pewnie, że „Niksy” (The Nix) Nathana Hilla, które podbiły Amerykę, i o których ciekawie mówił Szczepan Twardoch na kanale BukBuka. Jednak tydzień temu nie wiedziałam jeszcze, że we wrześniu ukaże się „Rdza”, nowa książka Jakuba Małeckiego. Tym samym Małecki, którego pisarstwo uwielbiam (dowód tutaj i tutaj) zdeklasował Hilla i „Rdza” jest na pierwszym miejscu na mojej liście wyczekiwanych premier.

5. Największe rozczarowanie tego półrocza.

Największe rozczarowanie to zdecydowanie „Araf” Elif Shafak. Miała być emigracja młodych ludzi i problemy międzykulturowe, a wyszedł groch z kapustą, czyli przekombinowana wydmuszka. Autorka, mówiąc brzydko, tylko liznęła tematu i, według mnie, ostatecznie dobiła tę powieść zbyt amerykańskim sposobem narracji oraz schematyczną konstrukcją postaci. Szkoda, bo potencjał był duży i oczekiwałam może nie arcydzieła, ale jednak czegoś lepszego, niż to, co mi zaoferowano.

 

freak out book tag oto jestem foer

6. Największa niespodzianka tego półrocza.

Jest nią prawdopodobnie debiut Grzegorza Bogdała, czyli zbiór opowiadań pt. „Floryda” opublikowany przez Wydawnictwo Czarne. To teksty o intrygującym klimacie, ciekawe językowo i stylistycznie, a przede wszystkim zapadające w pamięć, mimo że wśród nich bywają i lepsze, i słabsze. Naprawdę warto zapoznać się z tym autorem, jeśli jeszcze nie mieliście okazji sięgnąć po „Florydę”.

7. Nowy ulubiony autor.

Właściwie trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale jeśli już mam kogoś wskazać to myślę, że na to miano znowu zasłużył Gaël Faye za jego piękną „Tęsknotę”. Mimo że to debiut literacki Faye ma u mnie duży kredyt zaufania na kolejne książki, jeśli takie powstaną, a mam nadzieję, że napisze jeszcze niejedną równie poruszającą powieść.

8. Najnowszy crush książkowy.

Dla tych, którzy są nieco na bakier z młodzieżowym slangiem, crush to, w wypadku książki, postać która nas w sobie rozkochała, o której śniliśmy po nocach. No cóż, nie to żebym była stara i zgorzkniała, ale czasy, gdy wzdychałam do książkowych bohaterów minęły bezpowrotnie i to chyba w momencie, w którym zrozumiałam, że szarmanccy książęta z baśni braci Grimm nie istnieją w rzeczywistości, czyli dosyć wcześnie.

9. Najnowszy ulubiony bohater.

Jak to zwykle u mnie bywa, mój ulubiony bohater jest jednocześnie anty-bohaterem. Tym razem chyba też można tak o nim powiedzieć, w każdym razie zdarza mu się budzić kontrowersje. Mam tu na myśli Karla Ove Knausgarda, bohatera-autora „Mojej walki”, której pierwszy tom przeczytałam na początku roku. Typuję go trochę przekornie, nie da się jednak ukryć, że ta bezwzględna autoanaliza, której poddaje się w swoich książkach ma w sobie coś interesującego, co powoduje, że chce się poznawać go dalej. (Przy okazji, ad punkt 2, zdałam sobie sprawę, z tego że „Moją walkę” można jednak zaliczyć do serii, ale ponieważ nie czytałam jeszcze dalszych tomów trudno byłoby mi określić, który jest najlepszy).

10. Książka, która doprowadziła cię do łez.

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz płakałam, czytając jakąś książkę, ale czasem zdarzy mi się, że któraś z nich wywołuje na pewno znany Wam również nieprzyjemny ucisk w gardle. W ostatnich miesiącach taki ucisk i poczucie bezradności mieszające się z podziwem dla bohaterów książki wywołał u mnie Jarosław Mikołajewski swoim „Terremoto”. Jest to wyjątkowy reportaż poetycki, w którym autor poszukuje odpowiedzi na pytanie o to jak Włosi radzą sobie z trzęsieniami ziemi nieustannie nawiedzającymi i niszczącymi ich kraj. Jednak nie brak tu też refleksji nad ich stosunkiem do uchodźców, a konkretnie nad ich bohaterską postawą, która nie pozwala patrzeć obojętnie na śmierć drugiego człowieka. Bardzo poruszająca lektura!

freak out book tag pamiec nadas

11. Książka, która dała ci radość.

Należę raczej do osób, które namiętnie katują się literaturą ciężką, poruszającą tematy trudne i niewygodne. Czasem jednak zdarza mi się sięgnąć po coś lżejszego, co nie znaczy głupszego. W pierwszej połowie roku 2017 znalazłam chyba receptę idealną na lekturę lekką, przyjemną i inteligentną. Jest nią oczywiście doskonały zbiór esejów Umberto Eco pt. „Jak podróżować z łososiem”. Absolutnie wspaniała książka, od której trudno się oderwać. Humor i erudycja autora po prostu rozkładają na łopatki i gwarantują czytelniczą rozkosz.

12. Ulubiona adaptacja filmowa książki, którą obejrzałaś/eś w tym półroczu.

Tutaj odpowiedź jest prosta i właściwie jedyna możliwa, ponieważ w tym półroczu obejrzałam tylko jedną adaptację książki i były nią „Zwierzęta nocy” Toma Forda na podstawie powieści Austina Wrighta, wydanej w Polsce pod tym samym tytułem. Fordowi udało się wykreować własną wizję powieściowego świata i całkiem skutecznie oddać atmosferę ciągłego napięcia, która towarzyszy czytelnikowi w czasie lektury. Warto sięgnąć po książkę i obejrzeć film, aby samemu porównać efekty jakie są w stanie wywołać.

13. Ulubiony wpis na blogu z tego półrocza.

Jak każdy bloger staram się kochać wszystkie swoje dzieci-teksty, nawet te, które wydają mi się trochę bardziej ułomne. Nie da się jednak ukryć, że najbardziej cenię te z większymi ambicjami od pozostałych ;), np. wpis o tym, co francuska polityka ma wspólnego z literaturą, bo pasjonuje mnie i jedno, i drugie, a ten tekst pisało mi się świetnie.

14. Najładniejsza okładka książki kupionej w tym półroczu.

Decyzja wcale nie jest łatwa, bo mam to szczęście, że większość moich ulubionych wydawnictw robi świetne, wysmakowane okładki (patrz Karakter, Czarne etc.). Jednak w tym półroczu wyścig wygrywa nowy zawodnik – wydawnictwo Książkowe Klimaty za pomysłową, zarazem prostą i interesującą wizualnie, okładkę „Po trochu” Weroniki Gogoli.

15. Książka, którą chcesz skończyć czytać w następnym półroczu.

Znowu znalazłam się na etapie, gdzie mam rozpoczętych około pięciu książek i w połowie z nich utknęłam na dobre. Od miesiąca nie mogę skończyć „Gorącego mleka” Deborah Levy i coraz częściej zadaję sobie pytanie, o którym też już pisałam w minionym półroczu – czy warto zmuszać się do kończenia niedoczytanych książek, zwłaszcza gdy ma się nieodparte wrażenie, że lepiej już nie będzie. Druga książka z tej kategorii to, o dziwo, „Międzymorze” Szczerka. Lubię człowieka i jego podejście do europejskiej mentalności, ale ta książka zdecydowanie mi „nie idzie” i nic na to nie poradzę.

.

Tak oto dotarliśmy do końca tagu. Piętnaście pytań to nie byle co. Wprawdzie nie nominuję nikogo konkretnego, ale zapraszam wszystkich chętnych do jego wykonania i czekam na Wasze odpowiedzi i opinie!

Może Cię również zainteresować:

  • Zaciekawił mnie tytuł od Umberto Eco – o ile nie podoba mi się jego proza, to eseje uważam za bardzo dobre 🙂

    • Te są naprawdę wspaniałe! Myślę, że nie będziesz zawiedziona.

  • kasiamuniaczkowa

    Od czasu zobaczenia trailera „Zwierząt nocy” mam na nie ogromną ochotę, ale jakoś ostatnimi czasy mijam się z oglądaniem filmów, może jesienią przyjdzie czas na nadrobienie zaległości w tym temacie 😉 książkę czytałam i niespecjalnie mi przypadła do gustu, jednak film bardzo chętnie zobaczę 🙂 a po „Rdzę” Małeckiego też bardzo chętnie sięgnę 🙂

    • „Zwierząt nocy” (książka) są bardzo specyficzne. Ja też miałam problem z wejściem w fabułę, ale o dziwo po kilku miesiącach nadal ją pamiętam i byłabym w stanie przytoczyć bieg wydarzeń na poczekaniu, podczas gdy w przypadku niektórych powieści po dwóch-trzech tygodniach od lektury prawie nic mi z nich nie zostaje. A „Rdzy” dosłownie już nie mogę się doczekać!

  • Świetnie, że zrobiłaś ten tag. I ja chciałam, ale kurczę pod koniec sierpnia to już mi bliżej do końca roku :D. W przyszłym na pewno nie odpuszczę. Ale cieszę się, bo przypomniałaś mi o tytułach, które bardzo chcę nabyć, przede wszystkim „Tęsknotę”, „Jak podróżować z łososiem” i „Zwierzęta nocy”. Z tą ostatnią mam tylko taki problem, że się troszkę zapomniałam i obejrzałam film… nie wiem czy książka nie będzie mnie w tej sytuacji trochę nudzić (a film mnie trzymał w napięciu równo!). Ja nie mogę skończyć od ponad miesiąca „Po trochu”. Tak ten wpis o kończeniu książek, pamiętam że wymieniłyśmy pod nim jakieś refleksje, ja wciąż mam przymus kończenia. 😀

    • „Tęsknotę” przeczytaj koniecznie! Myślę, że Ci się spodoba, to niesamowita książka. A co do „Zwierząt nocy”, na pewno będzie trochę mniej zaskoczenia, bo znasz fabułę, ale jednak ekranizacja trochę się różni, więc na napięcie podczas lektury możesz liczyć. 🙂