Książka, Sztuka

Pozostać żywym. Michel Houellebecq w Palais de Tokyo

20 lipca 2016
Michel Houellebecq

Polski czytelnik zna Michela Houellebecqa głównie jako pisarza-prowokatora, niektórzy słyszeli również lub mieli okazję zobaczyć go w jednym z dwóch filmów, czy raczej eksperymentów filmowych, w których zagrał główną rolę. Mało kto wie, że Houellebecq zanim zaczął pisać prozę był przede wszystkim poetą. W dodatku zdarzyło mu się też nagrać osobliwą płytę ze swoją poezją, a następnie dać kilka, nie mniej oryginalnych, koncertów. Trwająca obecnie wystawa Francuza w paryskim Palais de Tokyo wyraźnie wskazuje na to, że tym razem postanowił zająć się sztukami wizualnymi. Co ciekawe, nie jest to wystawa poświęcona Houellebecqowi, czego można by się spodziewać, ale przygotowana przez niego i w sporej części prezentująca jego własną twórczość fotograficzną. To pierwsza taka okazja, aby odkryć, co siedzi w głowie najgłośniejszego francuskiego pisarza.

Wybierając się na tę wystawę spodziewałam się dosłownie wszystkiego – poezji, kiczu, obsceniczności i naiwność, zachwytów, ale też kompletnego rozczarowania. Po pierwsze dlatego, że to w końcu Houellebecq, po drugie, ponieważ wcześniej widziałam kilka zdjęć i słyszałam dosyć skonsternowane opinie na jej temat. Niemniej, eksperyment pisarza z wizualnością wydał mi się perspektywą niezwykle obiecującą, zwłaszcza że jestem fanką efektów jego flirtu z dużym ekranem (o czym na pewno również kiedyś napiszę). Ponadto, zaintrygował mnie tytuł wystawy – „Rester vivant”, co znaczy „Żyć”, czy raczej „Pozostać żywym” i w przypadku Houellebecqa brzmi nadzwyczaj optymistycznie oraz nawiązuje do jednego z jego wczesnych esejów, nieprzetłumaczonego na polski, a dla mnie wyjątkowego, z uwagi na to, że za jego sprawą zetknęłam się po raz pierwszy z autorem „Cząstek elementarnych”.

W tekście „Rester vivant” pojawia się symboliczne zdanie: „Martwy poeta już nie pisze. Dlatego tak ważne jest, by pozostać żywym.” i tę potrzebę, czy też próbę pozostania przy życiu poprzez poszukiwanie nowych bodźców i form ekspresji widać na wystawie pisarza i poety. Houellebecq już od progu próbuję lekko sprowokować zwiedzającego. Przy wejściu od razu trafiamy na ścianę, na której widnieje reprodukcja jednego ze zdjęć jego autorstwa (widok z okna Houellebecqa na paryskie przedmieścia o zmierzchu, wykadrowany na samo niebo) z napisem, w którym autor zaprasza widza do gry, sugerując, że podejmuje ją na własne ryzyko. Pierwsze dwie sale są rzeczywiście destabilizujące – samotne obrazy, kadry wydawałoby się wyrwane z rzeczywistości, również tej wirtualnej, i kolejna „groźba” ze strony Houellebecqa – plansza z gry komputerowej z informacją „Nie masz szans. Czy chcesz kontynuować? OK.” Jednak to, co widz odkrywa w kolejnej sali okazuje się nie tak straszne jak można by się spodziewać – obraz Francji, tej industrialnej, betonowej, którą pisarz oglądał przez większość swojej młodości, i która na zawsze wryła się w jego umysł, stała metaforą kondycji psychicznej współczesnego człowieka.

Houellebecq

U Houellebecqa nic nie jest jednak jednoznaczne i kilka sal później widz natrafia na idylliczne wręcz fotografie francuskiej prowincji, natury, krów pasących się na obrzeżach autostrady. W ten sposób pisarz wyznaje swoją miłość do kraju, który gdy tylko opuścimy największe metropolie, natychmiast odsłania przed nami całą swoją różnorodność i piękno pejzażu, choć i tu nie zabrakło szczypty ironii – w centralnym miejscu Houellebecq eksponuje zdjęcie blaszanego budynku dyskontu spożywczego Leader Price pośrodku wybujałej roślinności.

W Palais de Tokyo oczywiście roi się od nawiązań do literackiej twórczości Francuza, zwłaszcza do wielu utworów poetyckich – Houellebecq widzi tworzenie wystawy jak komponowanie zbioru poetyckiego – i jego najgłośniejszych książek, m. in. „Możliwości wyspy”, którą pisarz sam zekranizował, i której fragmenty pojawiają się na wystawie pod postacią tekstu, wycinków z filmu, ale też muzyki, w dodatku w wykonaniu samego Iggy’ego Popa. W wielu przypadkach Houellebecq oddaje pole do interpretacji jego dzieł innym artystom, wychodząc z założenia, że ich prace są najlepszym komentarzem do jego wierszy, czy fotografii i poniekąd je uzupełniają.

Mniej więcej w połowie trasy wystawy pisarz zorganizował oddzielny pokój nazwany palarnią i udekorowany à la bar z końca XX wieku, gdzie rzeczywiście unosi się specyficzny tytoniowy zapach, co ma być według Houellebecqa puszczeniem oka do „współbraci palaczy”. I gdy zwiedzającemu wydaje się, że widział już prawie wszystko, zdjęcia szczęśliwych krów i szarych blokowisk, salę wytapetowaną pocztówkami i reklamami w bezlitośnie krzykliwych kolorach, palarnię oraz najdziwniejsze sceny z filmowej wersji „Możliwości wyspy”, przychodzi czas na ostatni etap wystawy. Houellebecq dosłownie nie byłby sobą gdyby nie wspomniał o dwóch niezwykle ważnych dla niego elementach życia i literatury. Pierwszy z nich to oczywiście kobiety i seks – w sporych rozmiarów sali pisarz pokazał erotyczne, momentami pornograficzne, zdjęcia dziewczyny w lateksie. Jak informuje niewielkie ogłoszenie przyklejone przy wejściu, naczelny prowokator francuskiej literatury utracił z nią kontakt i przy okazji wystawy pragnie ją odszukać, aby, cytuję, „odnowić współpracę” (Houellebecq w całej swojej niewinności i na szczytach kurtuazji!). Tuż obok mała salka z projekcją erotycznej lesbijskiej utopii.

Michel Houellebecq

A na koniec druga miłość pisarza, dwie sale zostały poświęcone Clément, jego psu i wiernemu towarzyszowi, który odszedł w 2011 roku, co obwieszcza napis pod pamiątkowym portretem rudo-białego Clément przed wejściem do jego mini-sanktuarium. Pisarz zgromadził w nim zabawki pupila i przedstawiające go rysunki. Paradoksalnie lub nie, to najbardziej osobista część wystawy, jak przyznaje sam Houellebecq. Patronuje jej fragment z „Możliwości wyspy”, będący niejako hymnem na cześć psiej miłości i oddania, to właśnie ten osobliwy hymn melorecytuje Iggy Pop w utworze „A Machine for Loving”, który tutaj służy jako podkład muzyczny do pokazu zdjęć szczęśliwego Clément na łonie natury i na spacerach ze swoim panem.

„Rester vivant” to wystawa tak chaotyczna i osobliwa, że trudno pokusić się o próbę jej sensownego podsumowania, sam autor określił ją ironicznie jako „megalomańskie byle co”. Zatem zamiast wniosków i podsumowań pozostawiam Was z kolejnym cytatem z Houellebecqa, który wydaje mi się dobrze oddawać cel i charakter całej wystawy: „Bardzo mało fotografowałem [dokumentowałem] moje życie, ale myślę, że sfotografowałem to, co się dla mnie liczyło: kilka kobiet i psa.”

Michel Houellebecq.

„Michel Houellebecq. Rester vivant”

kurator: Jean de Loisy

Palais de Tokyo, Paryż

23.06-11.09.2016

.

Może Cię również zainteresować:

  • Cały Houellebecq chciałoby się napisać. 😉 Chodzi mi po głowie pytanie, czy ta wystawa by się odbyła, gdyby nie osoba pisarza? To znaczy, czy gdyby chodziło o mniej znanego artystę albo kuratora, miałaby ona rację bytu?
    A propos zawartości głowy pisarza, czy widziałaś zdjęcia rentgenowskie jego czaszki z Manifesta 11?

    • Myślę, a właściwie jestem pewna, że gdyby nie zamieszanie jakie robią książki Houellebecqa i on sam ze swoim specyficznym wyglądem i ostrymi wypowiedziami wystawa nie miałaby miejsca, a już na pewno nie w tak dużej instytucji jak Palais de Tokyo. Zresztą, mimo że to Houellebecq, naprawdę nie wiem kto i, tak naprawdę, po co postanowił ją zorganizować. 😀
      Tak, widziałam zdjęcia. Ten pomysł już bardziej rozumiem. W końcu, patrząc na właściciela tej czaszki, trudno nie zadać sobie pytania o stan jego organizmu. 😀

  • Karolina Nos-Cybelius

    Czasem warto odświeżyć na fanpage’u tekst z archiwum, bo ja rzeczywiście przegapiłam ten artykuł 😉 Bardzo, bardzo podoba mi się stwierdzenie: „Martwy poeta już nie pisze. Dlatego tak ważne jest, by pozostać żywym.” Lubię takie przewrotne i inteligentne aforyzmy 😉 Muszę sie bliżej zapoznać z twórczością tego nietuzinkowego, autoironicznego człowieka i miłośnika psów 🙂

    • Gorąco polecam! To najciekawszy żyjący pisarz francuski, który naprawdę sporo namieszał. Ja uwielbiam go za błyskotliwość, ironię i dystans do siebie i świata. Na dowód i zachętę załączam Ci mój ulubiony wywiad z Houellebecquiem (bardzo krótki, ale treściwy ;)) https://www.youtube.com/watch?v=QkydYOcqyfk

      • Karolina Nos-Cybelius

        O Ty żartownisiu 😉 Nie umiem niestety czytać z ruchu warg, ale ta znudzona mina i papieros i tak mówią same za siebie 😉