Film, Książka

„Kuba. Syndrom wyspy” Krzysztof Jacek Hinz

25 czerwca 2016
Kuba Hinz

Kiedy myślimy o Kubie do głowy natychmiast przychodzą najróżniejsze skojarzenia: tęczowe hawańskie kamienice, plaża, rum i cygara, ale także rewolucja, komunizm, Che Guevara a w końcu Fidel Castro. Mimo iż ta wyspa pełna sprzeczności, na której raj tropikalnej natury spotyka się z piekłem reżimu i biedy, jest tak odległa względem Europy i Polski, nieodmiennie przyciąga uwagę i wpływa na wyobraźnię wielu z nas. Niedawno wydana książka „Kuba. Syndrom wyspy” autorstwa Krzysztofa Jacka Hinza, korespondenta i dyplomaty, który zna Kubę od podszewki i spędził na niej sporą część swojego życia jest więc doskonałą okazją, aby dowiedzieć się o tej wyjątkowej wyspie czegoś więcej. A jeżeli Kuba interesuje Was bardziej, niż wyłącznie jako wakacyjny kierunek, w tym wpisie znajdziecie również kilka uwag na temat „Powrotu do Itaki”, filmu opowiadającego skutki kubańskiej rewolucji poprzez losy grupy dawnych przyjaciół.

Zacznę od książki Hinza, która okazuje się być jednocześnie przystępna i rzetelna jeśli chodzi o fakty. Autor zdecydował się na formę opowieści biograficznej, gdzie osobista historia jego licznych związków z Kubą nieustannie przeplata się z wielką historią polityczną tego kraju i świata. Czytelnik towarzyszy Hinzowi od jego pierwszego wyjazdu na wyspę w latach 70-tych, jeszcze jako student iberystyki, aż do teraz, kiedy to, już z perspektywy geograficznego i czasowego oddalenia, opisuje on zmiany jakie zaszły w kubańskim społeczeństwie i polityce na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat. W pierwszej części, zatytułowanej „Archipelag złudzeń”, obserwujemy więc zapał towarzyszący przywódcom rewolucji, ale i zwyczajnym Kubańczykom, w pierwszych latach po zwycięstwie rewolucjonistów. Hinz opisuje nieprawdopodobne wręcz plany gospodarcze i ekonomiczne, które władze starały się wcielić w życie za wszelką cenę, by udowodnić światu przewagę systemu komunistycznego nad kapitalistycznym. Szybko jednak okazuje się, że cena jaką poniosło społeczeństwo, nie będące w stanie podołać takiemu wysiłkowi, była bardzo wysoka i Kuba na długie lata pogrążyła się w biedzie i oceanie absurdalnych reglamentacji oraz odgórnie tworzonych podziałów na obywateli lepszej i gorszej kategorii.

Kuba Hinz

Książka Krzysztofa Hinza to z jednej strony bogaty atlas stosunków polityczno-społeczno-ekonomicznych na Kubie pod rządami Fidela Castro, znajdziemy tu bowiem szczegółowe informacje na temat nieustannej inwigilacji oraz innych sposobów walki reżimu z przeciwnikami rewolucji i nowego ustroju. Autor tworzy, chyba najwierniejszy jak dotąd w polskiej literaturze, portret Castro jako przywódcy równie charyzmatycznego, co bezwzględnego, nie wahającego się niszczyć dawnych sprzymierzeńców jeżeli tylko uzna ich za niepewnych lub zbyt silnych. Nie brak również historii opozycjonistów i tych, którzy niegdyś stali po stronie braci Castro, a następnie uciekli przed nimi z wyspy. Z drugiej jednak strony, jest to również książka o magnetycznym wręcz przyciąganiu tego skrawka lądu na Morzu Karaibskim, o nieustannej potrzebie powrotu do miejsca, w którym klimat nie pozwala swobodnie oddychać, a jednak ludzka otwartość i prostota powodują, że, mimo wszechobecności „Wielkiego Brata”, jest to miejsce przyjazne i gościnne. Czytając można odnieść wrażenie, że sam autor, który tyle pisze o tytułowym syndromie wyspy, czyli perspektywie, gdzie to właśnie ona stanowi centrum świata, daje się uwieść temu poglądowi i chociaż wielokrotnie Kubę opuszczał, nigdy nie przestała być centrum jego własnego uniwersum. Być może to właśnie ta nieukrywana pasja czyni tę książkę interesującą i ożywia nawet dosyć suche fakty polityczno-gospodarcze.

Oczekując wciąż jakichś przełomów, mimo woli stałem się kronikarzem życia na wyspie i losu Kubańczyków, tak jakby mnie to bezpośrednio dotyczyło. Śledziłem losy rewolucji niezależnie od miejsca, w którym się znalazłem. Uzależniłem się od tego. Przywiązanie do wyspy inaczej odczuwają jej mieszkańcy. Wyspa ogranicza przestrzeń życiową. Trzeba sobie tę przestrzeń wygospodarować w ściśle określonych ramach, bo dookoła jest tylko morze. Nie ma pogranicza, nie ma kresów, jest jedynie linia brzegowa, za którą kończy się świat. Skazuje to na samotność, ale równocześnie wzmacnia poczucie wspólnoty.                                                                                                                                                                                                            „Kuba. Syndrom wyspy” Krzysztof Jacek Hinz

Ja natomiast, w trakcie lektury, nie mogłam pozbyć się jeszcze jednego skojarzenia, mianowicie z wspomnianym już filmem Laurenta Canteta „Powrót do Itaki”, którego akcja również rozgrywa się w Hawanie i dotyczy kubańskiej historii. Film ten jest właściwie zobrazowaniem wszystkiego tego, o czym pisze Hinz w swojej książce, z tą różnicą, że punktem wyjścia fabuły jest powrót na Kubę jednego z bohaterów, po wielu latach emigracji w Europie. Amadeo to pisarz w kryzysie twórczym, który, powróciwszy do kraju, spotyka się z grupą dawnych znajomych, aby powspominać czasy młodości i poinformować ich, że postanowił pozostać na wyspie. To szczególne spotkanie na dachu jednej z hawańskich kamienic bardzo szybko przeradza się w długą noc wspomnień i osobistych rozliczeń. Piątka bohaterów wspomina swój dawny rewolucyjny zapał i śmiałe plany na przyszłość, co szybko prowadzi ich do frustracji oraz poczucia przegranej. Dziś bowiem każde z nich pożegnało się już z ideałami, ich potencjał stanowienia nowej inteligencji i elity kraju rozproszył się w zmaganiach z codziennością.

Kuba Hinz

Starzy przyjaciele na zmianę popadają w złość i rozrzewnienie, wypominają sobie dawne winy i przebaczają. Duszna kubańska noc i ich symboliczne zamknięcie w przestrzeni tarasu doskonale oddają atmosferę tej konfrontacji, w której nieustannie przechodzimy od manifestacji przyjaźni do kłótni i rozgoryczenia. Reżyser zadaje trudne pytanie o postawę jaką należy przyjąć w ciężkim momencie historycznym – opuścić kraj w nadziei odnalezienia lepszego miejsca do życia, czy też, mimo wszystko, zostać, by zmagać się z brutalną rzeczywistością. Własna Itaka, obiekt pragnień emigranta, gdy zostanie odnaleziona, nie zawsze okazuje się taka jak w naszych marzeniach, co film Canteta doskonale ukazuje. Należy jednak podkreślić, że jest to kino bardzo specyficzne, teatralne i oparte na dialogu. Ktoś kto nie interesuje się specjalnie losami Kuby i jej mieszkańców może być rozczarowany. Jeżeli jednak to, co przyciąga nas najbardziej to losy ludzi, będących trybikami w machinie historii i systemu, zarówno książka Krzysztofa Jacka Hinza, jak i film Laurenta Canteta na pewno zaspokoją naszą ciekawość tej wyjątkowej wyspy.

Kuba Hinz.

Kuba. Syndrom wyspy

Krzysztof Jacek Hinz

Wyd. Dowody na Istnienie

2016

.

Kuba HinzPowrót do Itaki

reż. Laurent Cantet

Francja

2014

.

.

Może Cię również zainteresować:

  • A mi Havana kojarzy się z „Dirty Dancing 2”, każdorazowo… 🙂
    Podoba mi się ta forma biograficzna i przeplecione z nią tło społeczno-polityczne. Może się sama skuszę. Pozdrawiam! 🙂

    • O! To chyba muszę obejrzeć „Dirty Dancing 2”. 🙂

  • O Kubie wiem w sumie niewiele i przyznam, że miło byłoby dowiedzieć się czegoś więcej. Chętnie więc sięgnę po tę pozycję w wolnej chwili. 🙂

    • Myślę, że naprawdę warto! To bardzo ciekawa lektura, w której historia Kuby jest opowiedziana w taki sposób, że czytelnik właściwie „nie czuje” jak wielu rzeczy się uczy czytając tę książkę. 🙂

  • Oooooch… Kuba moja Kuba. Film znam, za to po książkę pędzę. Zatopiłam się mocno ostatnio w poczytnych książkach, a zapomniałam o smaczkach grających w mojej duszy. Kubę znam od wielu stron, jeśli chodzi o relacje, w tym od moich rodzinnych. Jak każdy ma marzenie polecieć do Stanów czy do Chin…ja pomknęłabym na Kubę.

    • Ja też marzę o Kubie! To jeden z czołowych krajów na mojej liście miejsc, które chcę zobaczyć przed śmiercią. A podobał Ci się film? Spotkałam się z opiniami, że nudny i „za dużo narzekania”, a mnie tam te dialogi nie nużyły ani nie denerwowały, mimo że wiadomo mniej więcej, w którą stronę akcja się potoczy. Jestem ciekawa Twojej opinii. 🙂

      • Przepraszam Cię za to opóźnienie z odpowiedzią, miałam to z tyłu głowy, ale jednocześnie mam jej urwanie ostatnimi dniami i zupełnie nie mam na nic czasu… Oglądałam film z przyjaciółką, która nie pała tak wielkim uczuciem i sentymentem do Kuby jak ja, ale przyznam, że nie widziała w tym filmie tyle co ja. Szczerze mówiąc, to że wiedziałam jak mniej więcej film się zakończy, czerpałam ogromną przyjemność z ich dialogów, szczerych rozmów i tego jak było to prawdziwe. Zwyczajnie im uwierzyłam 🙂

  • booktag.pl

    Kurcze coś jest w tym Twoim porównaniu… coś jest…