Inne, Książka

Konkurs: Zdobądź Bastylię! Wygraj książkę, którą sam wybierzesz

10 lipca 2016
konkurs

Ci z Was, którzy śledzą tego bloga nieco dłużej wiedzą zapewne, że jednym z jego celów jest promowanie kultury i literatury francuskiej. A jako że mamy lipiec i największe francuskie święto narodowe zbliża się wielkimi krokami, pomyślałam, że to doskonały moment, aby zorganizować dla Was pierwszy konkurs, w którym nagrodą będzie książka francuskiego autora. Aby nie narzucać Wam jednej pozycji, przygotowałam listę kilku, nadal dość świeżych nowości francuskojęzycznych autorów, które pojawiły się ostatnio na polskim rynku wydawniczym. Zwycięzca konkursu będzie mógł wybrać jedną z nich. A oto szczegóły zadania konkursowego.

Zasady są bardzo proste, aby zawalczyć o jedną z poniższych książek wystarczy spełnić swa warunki.

1. W komentarzu pod tym postem, lub pod informacją o konkursie na Facebooku, odpowiedzieć na następujące pytanie:

Jaka była ostatnia książka francuskiego autora, którą przeczytałam/łem i dlaczego warto czytać Francuzów?

Jeśli natomiast nie przepadacie za francuskimi autorami lub akurat od dawna nie czytaliście literatury francuskiej, a chcecie to zmienić, spróbujcie przekonać mnie dlaczego książka powinna trafić jednak do Was. Innymi słowy, skąd „nagła” ochota na czytanie Francuzów? 

2. Polubić fanpage Cocteau & Co. na Facebooku (oczywiście jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście).

A zatem, osoba, która spełni te dwa warunki i udzieli najbardziej interesującej odpowiedzi na pytanie konkursowe zdobędzie możliwość wyboru nagrody książkowej. Co więcej, będzie mogła również wybrać czy chce ją otrzymać w formie papierowej (tylko na terenie Polski) czy elektronicznej (nie musicie czekać na przesyłkę, wybrana książka wyląduje na Waszym czytniku w tempie ekspresowym).

Oto lista, z której zwycięzca będzie mógł wybrać nagrodę. Starałam się zachować pewną różnorodność tematyczną, tak, aby każdy z Was mógł znaleźć coś dla siebie. O niektórych z poniższych książek pisałam już na blogu i jeżeli jesteście ciekawi mojej opinii odsyłam Was do konkretnych recenzji.

konkurs

Fréderic Beigbeder, Oona i Salinger

Pierre Lemaitre, Do zobaczenia w zaświatach

Diane Ducret, Zakazane ciało. Historia męskiej obsesji

Michel Houellebecq, Uległość (recenzja)

Patrick Modiano, Żebyś nie zgubił się w dzielnicy (recenzja)

Marie-Morgane Moël, Cała prawda o Francuzkach

Virginie Despentes, Vernon Subutex. Tom 1

Emmanuel Carrere, Królestwo

 

Konkurs trwa oczywiście do 14 lipca (do północy). Wyniki ogłoszę w ciągu maksymalnie 2 dni od jego zakończenia.

Szczegółowy regulamin konkursu znajdziecie tutaj: regulamin

Życzę wszystkim powodzenia i zapraszam do udziału!

Zachęcam też do informowania o konkursie Waszych znajomych i wszystkich potencjalnych zainteresowanych.

Kto zdobędzie Bastylię?

Może Cię również zainteresować:

  • Aniela M

    Ostatnia książka francuskiego autora, którą przeczytałam:
    „Uległość” Michela Houellebecqa – książka, która poruszyła, miejscami irytowała (burząc dotychczasowe schematy myślowe), ale też zasmuciła i zmusiła mnie do autorefleksji – podobnej do tej, jaką podzielił się ze mną sam autor: „Myślałem, że jestem ateistą, a teraz już nie jestem tego pewien…”; co więcej – Houellebecq pozostawił mnie z masą pytań m.in. o to: kto tak na prawdę jest tym ‚obcym’, którego zewsząd każą nam się bać…?
    Przyznam się – Houellebecq do tej pory miał w moim umyśle etykietkę skandalisty i prowokatora; po tej lekturze zmieniłam zdanie: trudno nie zobaczyć w nim wrażliwego pisarza wielkiej miary, który jak nikt umie ująć w słowa to, co budzi niepokój w każdym z nas

    Dlaczego warto czytać Francuzów?
    A może lepiej zapytać: dlaczego warto czytać dobrą literaturę, bez względu na granice? Albo może określić, który pierwiastków ‘francuskości’ decyduje o tym, że zaliczymy książkę do działu „dobre, bo francuskie”?
    ALe podejmę próbę odpowiedzi – przepraszam z góry za jej długość …
    Uwielbiam poetyckie obrazy Vladimira Nabokova, który przecież, który porzuca swój język ojczysty, żeby opisać jedyną w swoim rodzaju historię Lolity – po angielsku. A kolejny mój ‘literacki idol’: Samuel Beckett, który porzucił ‘popularną muzykę języka angielskiego’, by słowa zanurzyć w pięknie melodii języka francuskiego?
    Ale zaraz – może właśnie w tym tkwi walor francuskiej literatury?
    W jej różnorodności, pięknie, które można odkryć zarówno w zmysłowych frazach, harmonijnie zbudowanych, gdzie nie ma miejsca na błyskotki i udające cokolwiek dekoracje – bo zasada francuskiej estetyki mówi: „niczego za dużo” – jak w idealnie skomponowanym bukiecie francuskiego wina. Tak – to lubię!
    Tak, jak i drugi biegun tego literackiego świata: oryginalność, niebanalność i koloryt egzotyki, jaką wnosi powiew literatury frankofońskiej. Piszę ‘powiew’ – gdyż to właśnie pisarze dawnych kolonii wymykają się niebezpiecznej manierze pisania ‘o własnym świecie’ – bo przecież on jest ‘naj’ (wg Francuzów’) – pisząc o ‘innych’, o świecie, w którym nie zawsze króluje język francuski – prostym, uniwersalnym językiem…

  • Aneta Garbas

    jedna z ostatnich powieści to Guillaume Musso – Central Park – świetna książka z zaskakującym zakończeniem, przeczytałam ją w jeden wieczór – i jak zwykle żal, że tak szybko przeczytałam 🙁 uwielbiam jego powieści 🙂 dlaczego warto? przyznam szczerze, oprócz Musso nikt więcej nie przychodzi mi go głowy, nie mam jakkolwiek ograniczeń stawiając na pochodzenie, koleżankom również czytającym chętnie pożyczam jego książki i rozpalam chęć sięgania po jeszcze 🙂 polecam i książkę i autora i sobie i innym dużo czasu na czytanie z Francuzami !

  • Ostatnią francuską powieścią jaką przeczytałam była „Cała prawda o Francuzkach”, która zresztą jest u Ciebie jedną z możliwych nagród. 🙂 Zakochałam się w tej książce, ponieważ okazało się, że jest to jedyna książka o francuzkach, jaką warto było przeczytać. Cała historia kobiet we Francji pobudziła moje zmysły na tyle, że teraz marzy mi się wycieczka w tamte rejony. Nie wiem niestety kiedy będzie ona możliwa, ale dlaczego przed nią nie spróbować więcej literatury francuskiej? Byłoby pięknie. 🙂

  • Na początek chciałam zaznaczyć, że żadne zdanie, które padnie po kropce nie jest prawdziwe a wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. 😉

    Nieślubny zaglądający przez ramię kazał mi napisać, że literatura francuska jest dobra, bo ułatwia randki ze studentkami kulturoznawstwa. Nie wiem, nie sprawdzałam. Wiem za to, że ja Francuzów czytam tylko dlatego, że muszę. Najpierw w szkole mnie zmuszali do powieści o starszych bądź zadżumionych, doprawiając to jakimś egzystencjalizmem. Jakby na codzień mało było z tym męczenia się: z życiem, chorobami i rodzicami. Nie mogłam też odetchnąć od Francuzów po skończeniu edukacji, bowiem moja przyjaciółka postanowiła sprezentować mi „Możliwość Wyspy” Łelebeka Miszela. Z jednej strony idealny świat bez seksu i miłości, z drugiej scena łóżkowa na co drugiej stronie. Niestety okazało się, że ani to najsłynniejsza, ani najlepsza książka Miszela. Musiałam więc zakupić „Cząstki elementarne” (wciąż pełno seksu i wciąż bez miłości) i moją ostatnią lekturę „Mapę i terytorium”. Niby trochę mniej w niej seksu to miłości wciąż nie za wiele. Pełno za to nikogo nie interesującej sztuki, a w dodatku jakieś kuriozalne połączenie ni to powieści obyczajowej, ni to kryminału. Niby Miszel uśmierca tam samego siebie, ale płonne to były nadzieje, że w związku z tym nic więcej nie napisze (patrz „Uległość”). Ba! Wręcz przeciwnie, ekspandował na film („Porwanie Michela Houellebecqa”) a ostatnio i muzea (Palais de Tokyo). Do tego „wygląda jak lump, kloszard i klasyczny abnegat”, jest „obleśny, brzydki, przedwcześnie postarzały i nie przywiązuje wagi do mody” (copyright by K. Varga). Ratunku, ja już nie chcę czytać Francuzów!

  • Ostatnio na tapecie u mnie z francuskich pisarzy była „Perełka” Patricka Modiano. Co jakiś czas sięgam sobie po jego książki i jak narazie się nie zawiodłem. Największe wrażenie jednak zrobiły na mnie „Vernon Subutex” Virginie Despentes i jedna z powieści mojego życia czyli „Hrabia Monte Christo” Aleksander Dumas. Książki różne, ale miały to do siebie, że pochłonęły mnie bez reszty i przez nie zarywałem noce. Francuscy pisarze, choć nie przepadam za uogólnieniami mają swego rodzaju klasę i niepowtarzalny styl. Brzmi to może banalnie, ale nie umiem tego ująć bardziej dosadnie. Mógłbym się rozpisywać o tym jak bardzo nacechowana jest ta francuska proza poezją, nostalgią czy melancholią, ale wystarczy chyba zaznaczyć, że czy piszą oni o buncie, anarchii, kontestacji – jak u Despentes, czy też o zemście, przebaczeniu, miłości i odkupieniu jak Dumas to robią to z widocznym sznytem największych klasyków literatury. Można to oczywiście znaleźć u innych nacji, ale u Francuzów jakoś tak od razu rzuca się w oczy.

  • martus2833

    Znasz małego ktosia w czerwonym sweterku, mówiącego „Kurcze blade”? Oczywiście cenię Camus, Modiano i de Saint-Exupéry. Ale to właśnie niesforny „Mikołajek” jest tym co tak kocham w literaturze francuskiej. Uwielbiam jego zwykłe – niezwykłe przygody, które potrafią doprowadzić do łez. Historie czytać można na wiele sposobów: , wybiórczo, wyrywkowo, od końca, od początku, na nudnym przyjęciu czy w łóżku. Tutaj każdy znajdzie cząstkę siebie i swojego dzieciństwa. Świat oczami dziecka faktycznie jest zdumiewający i kierujący się inną logiką 🙂 Lubię ten temperament, charaktery i atmosferę. To chyba jedyna książka rekomendowana w wieku 0 – 100 lat.
    Dlaczego warto czytać Francuzów? Bo podczas wymawiania słów w oryginale trzeba złożyć usta w śmieszny dziobek. Bo książki obfitują (zazwyczaj) w opisy dań, na myśl o których ślinka cieknie. Bo bohaterowie to zawsze przystojni brutale z nosem ala Jean Reno a bohaterki to wysokie i szczupłe brunetki śmigające na szpilkach (tak wyglądają w mojej głowie). Bo – Kurczę blade – francuskie książki mają ten niesamowity klimat, dzięki któremu nawet mnie, twardo stąpającej po ziemi racjonalistce, ściska się serce a w oku kręci się łza.

  • Edyta Chmura

    Przejrzałam wirtualną biblioteczkę i co tu dużo mówić…już
    dawno nie czytałam książki francuskiego autora. Nie ma to nic wspólnego z
    brakiem sympatii do Francuzów! Należy mnie jednak przywołać do porządku! 😉
    Powstał zatem nie lada problem, gdyż przypadło mi w udziale karkołomne zadanie
    przekonania Cię, że książka powinna trafić do mnie 😉 Przyznaję, że dość długo
    myślę czy odpowiedzieć i co napisać, bo to jest jak test, podczas uzupełniania
    którego zacinasz się na poleceniu: „Wymień trzy największe zalety, którymi
    się możesz poszczycić”. Trzeba siebie obnażyć ze skromności i pokory,
    postawić na piedestale, a czy to wypada?

    Literatura francuska jest emocjonalna, niepokojąca, w piękny
    sposób ukazująca codzienność. Potrafi być subtelna, ale i pełna brutalności.
    Wywołuje przed oczami żywe obrazy, przenosi na różne płaszczyzny czasowe.
    Zasługuje na najbardziej zaszczytne nagrody. Dlatego chciałabym się jej bliżej
    przyjrzeć, poznać kolejną jej część, wyrobić sobie własne zdanie o twórczości
    noblisty.

    Ochotę na zaczytanie się mam zawsze, niezależnie od
    narodowości autora, nie stawiam sobie żadnych ograniczeń 🙂 Jestem spragniona
    wrażeń, a w podróż wakacyjną mogę udać się tylko palcem po mapie…czemu by więc
    nie wyruszyć do Francji? 🙂

  • Kiedyś wygrałam w konkursie na LC książkę, pt. „Fraulein France” Romaina Sardou. Okładka, na której widnieje piękna Francuzka od razu mnie oczarowała. Kiedy tylko ją zobaczyłam, zapragnęłam mieć. Postanowiłam spróbować i udało się! Jestem pasjonatką historii, a szczególnie II Wojny Światowej. Okazało się, że ta książka jest właśnie w takim klimacie.
    Książka o France powaliła mnie na kolana. Nie miałam pojęcia, że literatura francuska jest tak piękna! Klimat tajemniczości spowijający całą historię nadał jej wiele uroku i magii. Przede wszystkim dużo się też dowiedziałam o XX wiecznej Francji, postawach Francuzów w czasie wojny oraz o działaniach na jej terenie. Powieść ta zafascynowała mnie do tego stopnia, że nie mogłam się wprost oderwać, a książka została pochłonięta w jeden dzień.
    Myślę, że ta literatura jest godna polecenia z wielu powodów. Najważniejszym jest zdecydowanie to, że to jest najbardziej magiczna proza! Ten czar Francji, ten czar Francuzów, ten romantyzm, a w tle sławna wieża. Opieram się również na tej francuskiej tajemniczości, która towarzyszyła mi przez cały czas. Poza tym Francuzi potrafią być samokrytyczni, a także łamią głupie stereotypy o sobie. Ich literatura jest subtelna i klimatyczna.
    Po ostatnim spotkaniu z France (którą serdecznie wszystkim polecam!) wiem, że z wielką przyjemnością sięgnę po coś z literatury francuskiej. Mimo, że wcześniej nie byłam nią zainteresowana.