Film

„Klient” Asghar Farhadi

30 kwietnia 2017
„Klient” Asghar Farhadi

Kilka dni temu na ekrany polskich kin wszedł „Klient”, nowy film Asghara Farhadiego nagrodzony Oscarem za najlepszy obraz nieanglojęzyczny. Irański reżyser, znany m. in. z głośnego „Rozstania”, po raz kolejny podejmuje temat intymnych dramatów irańskiej klasy średniej, choć jak to u Farhadiego, jej problemy często okazują się całkiem uniwersalne. „Klient” to historia opowiedziana z dużą wirtuozerią, zarówno w warstwie reżyserskiej, jak i aktorskiej. Fani dobrego kina znajdą tu niemal hitchcockowski suspens i wyczuwalne napięcie psychologiczne, ale także sporą amplitudę emocji, którymi odtwórcy głównych ról doskonale manipulują. Do tego, dla zachodniego widza, trochę lokalnego kolorytu i obyczajów, czyli wszystko czego należy oczekiwać od współczesnego kina irańskiego na miarę Oscara.

Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się mało dramatyczna. Małżeństwo aktorów z lokalnego teatru z dnia na dzień zostaje zmuszone do opuszczenia ich wygodnego mieszkania, ponieważ uszkodzony budynek grozi zawaleniem. Zdesperowani i bez funduszy z ulgą przyjmują propozycję kolegi z teatru, aby zamieszkali w mieszkaniu, które zwykł wynajmować. Rana i Emad wprowadzają się i natychmiast zaczynają oswajać nową przestrzeń, mimo rzeczy pozostawionych przez poprzednią lokatorkę. Szybko okazuje się jednak, że sterta obcych klamotów to ich najmniejszy problem. Wszystko dlatego, że właściciel mieszkania nie powiedział im kim była owa kobieta. O tym, że trudniła się prostytucją dowiadują się dopiero od sąsiadów, niestety za późno. Pewnego dnia, gdy Rana jest sama w domu zostaje zaatakowana, pobita i najprawdopodobniej zgwałcona przez jednego z klientów byłej lokatorki. Tak zaczyna się prawdziwy dramat w życiu jej oraz jej męża.

„Klient” Asghar Farhadi

Przerażona kobieta jest na skraju paranoi, boi się przebywać sama, nie jest też w stanie grać, mimo że ich nowa sztuka – „Śmierć komiwojażera” – ma właśnie premierę. Emad również nie potrafi odnaleźć się w tej sytuacji. Chce złapać przestępcę, ale gdy proponuje żonie zgłoszenie sprawy policji ta odmawia, mówiąc, że nie jest w stanie opowiadać komukolwiek o tym, co ją spotkało. Emad, z jednej strony współczuje Ranie, z drugiej jednak nie potrafi zrozumieć jej oporu. W końcu postanawia sam odnaleźć sprawcę.

Kolejny zwrot akcji następuję w momencie, gdy udaje mu się zidentyfikować i schwytać „klienta”. Chęć zemsty i ocalenia resztek honoru własnego oraz żony zderza się z prozaiczną rzeczywistością. Nieszczęsny mężczyzna okazuje się być kimś innym niż Emad sobie wyobrażał. Daleko mu do brutalnego samca czerpiącego przyjemność z hańbienia cudzych żon. Rana natomiast, widząc furię męża, zaczyna go postrzegać jak kogoś coraz bardziej obcego. Dramatyczne wydarzenie, zamiast zbliżyć małżonków, oddala ich od siebie. Przepaść, która pojawiła się w momencie, gdy Emad przestał wykazywać zrozumienie dla lęków żony, pogłębia się jeszcze bardziej, gdy ta widzi jak bardzo zmieniła go ich wspólna tragedia. Nagle odzyskanie honoru w oczach otoczenia okazuje się ważniejsze niż wzajemne wsparcie i bliskość.

Farhadi doskonale konstruuje kolejne sceny, które mają pokazać jak szybko i w zaskakującym kierunku ewoluują postawy jego bohaterów. Od strachu i apatii Rana przechodzi do akceptacji, a nawet współczucia wobec własnego oprawcy, podczas gdy jej mąż przemierza poniekąd odwrotną drogę – od w miarę racjonalnej reakcji, pomimo szoku, przez bierność do pragnienia odwetu. Mimo że Taraneh Alidoosti (Rana) gra bardzo dobrze, to Shahabowi Hosseiniemu w roli Emada należą się największe brawa za popis umiejętności aktorskich. Jego gra, jednocześnie wyciszona i naładowana buzującymi, niejako pod skóra, emocjami czyni ten film prawdziwym majstersztykiem. Jeśli dodać do tego naprawdę dobry scenariusz, nawet przy pewnej charakterystycznej dla Farhadiego manierze w opowiadaniu historii, nie dziwi wyróżnienie przyznane przez amerykańską akademię.

„Klient” Asghar Farhadi

Wydaje się również, że nie bez powodu bohaterowie „Klienta” wystawiają właśnie „Śmierć komiwojażera” Arthura Millera. Ta sztuka podejmuje tematy tak złożone jak życie rodzinne i obyczaje klasy średniej. W tym wypadku chodzi o amerykańską klasę średnią, lecz Farhadiemu udaje się zbudować całkiem jasną, choć raczej luźną analogię do sytuacji Emada i jego żony. Podobnie jak Willy, Emad znajduje się w momencie kryzysowym, jego męskość zostaje wystawiona na próbę i musi sobie z tym poradzić. Gdy Rana, jako partnerka Williego z dramatu Millera, w końcowym monologu opłakuje śmierć męża można odnieść wrażenie, że w rzeczywistości opłakuje swój realny związek, relację z Emadem, która nigdy już nie będzie taka sama.

Zakończenie, jak to u Farhadiego, pozostawia widza w stanie niepewności. Rozwiązanie jest jedynie zasugerowane, furtka pozostaje otwarta. Budowanie historii na niedopowiedzeniach jest zresztą mocną stroną reżysera i często to właśnie dzięki nim trudno przestać myśleć o filmie jeszcze długo po seansie. W każdym razie, „Klienta” nie zawodzi na żadnym ze wspomnianych poziomów i zdecydowanie warto go obejrzeć.

„Klient” Asghar Farhadi

.

Klient

reż. Asghar Farhadi

Iran/ Francja

2016

.

Może Cię również zainteresować: