Książka, Sztuka

„Jak zobaczyć świat” Nicholas Mirzoeff

3 czerwca 2016
Nicholas Mirzoeff - How to see the world

Czy jesteśmy tego świadomi, czy nie żyjemy w kulturze wizualnej. Obraz i wizualność zdominowały wszystkie sfery życia współczesnych społeczeństw od, coraz mniej intymnego, życia codziennego po globalną politykę, nie wyłączając trwających konfliktów zbrojnych. Coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że słynne prowokacyjne hasło Pics or it didn’t happen nie jest wyłącznie żartem, zwłaszcza iż to często od widzialności niektórych wydarzeń zależy ich bieg, a nawet życie ludzi, którzy biorą w nich udział. Najnowsza książka Nicholasa Mirzoeffa „Jak zobaczyć świat” podejmuje tę, i wiele innych kwestii, dotyczących współczesnej kultury wizualnej i ewolucji naszego postrzegania świata. Jest to lektura obowiązkowa, dla każdego kto chce zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość i drogę jaką ludzkość przebyła, aby znaleźć się w miejscu, w którym znajduje się obecnie.

Przedstawienie na blogu jednej z publikacji Nicholasa Mirzoeffa jest pewnym ryzykiem. Jak bowiem zachęcić czytelnika, niekoniecznie zafascynowanego kulturą wizualną, do sięgnięcia po książkę, która nie jest powieścią, choć nie przypomina typowej publikacji naukowej (ograniczony do absolutnego minimum aparat przypisów itp.), a jej autor to badacz i wykładowca akademicki? Uważam jednak, że „Jak zobaczyć świat” jest wspaniałym wprowadzeniem do świata wizualności i prawdziwym kompendium na temat naszej wizualnej relacji z otoczeniem, naturą, a w końcu z nami samymi. Dlatego też każdy, prędzej czy później, powinien sięgnąć po tę książkę. Zwłaszcza jeśli coraz częściej odnosi wrażenie, że rzeczywistość, w której rządzą media społecznościowe i wszechobecne selfie wymyka się racjonalności i zaczyna go przerastać.

Nicholas Mirzoeff - How to see the world

Aki Hoshide, Bez tytułu (selfie w kosmosie), NASA 2012

Mirzoeff w sposób bardzo przystępny i na licznych przykładach wyjaśnia czytelnikowi podstawowe zagadnienia dotyczące wizualności i kultury wizualnej. Dla niektórych pierwszym zaskoczeniem może być sam fakt, że nasze widzenie jest sterowane i posiadanie zmysłu wzroku, własnej pary oczu, nie świadczy jeszcze o tym, że sami decydujemy, co widzimy. Za naszym widzeniem stoją bowiem różnego rodzaju „reżimy wizualne”, które odpowiadają za to, co i jak widzimy, a przede wszystkim za to, czego, według nich, nie powinniśmy zobaczyć. I nie chodzi tu wyłącznie o media, które przodują w manipulacji faktami i obrazami, ale także o instytucje władzy i wielkie korporacje narzucające nam, za pomocą coraz bardziej przebiegłych technik, sposób widzenia świata odpowiadający ich interesom. Ponadto, niektóre z tych systemów zostały nam wdrukowane wraz z kulturą i tradycją widzenia, w której się wychowaliśmy, o czym też często zapominamy.

Epoka selfie

Każdy z siedmiu rozdziałów książki poświęcony jest innemu aspektowi kultury wizualnej. Pierwszy z nich skupia się na tym jak widzimy samych siebie i jak chcemy, aby inni nas postrzegali – jedno z fundamentalnych zagadnień w historii wizualności, które, przy dzisiejszej popularności selfie, nabrało jeszcze większego znaczenia. Autor stwierdza, że historia kultury wizualnej jest poniekąd historią autoportretu i podejmuje się prześledzenia jego ewolucji od czasów nowożytnych po dzień dzisiejszy. Co interesujące, w ciągu bardzo krótkiego okresu w historii rozwoju ludzkości, przeszliśmy od stanu, w którym możliwość zobaczenia własnego portretu posiadali tylko nieliczni – najbogatsi i sprawujący władzę, mogący sobie pozwolić na uwiecznienie przez artystę, do momentu gdzie sztuka portretowania stała się bardzo egalitarna – każdego dnia powstają miliony portretów i autoportretów osób ze wszystkich warstw społecznych. Mirzoeff ilustruje tę zmianę za pomocą dwóch interesujących przykładów: obrazu Diego Velasqueza „Panny dworskie”, w którym artysta zawarł jednocześnie portret pary królewskiej i własny autoportret oraz słynnego selfie prezydenta Baracka Obamy z premierami Danii i Wielkiej Brytanii w czasie uroczystości pogrzebowych Nelsona Mandeli. Ponadto, pokazuje w jaki sposób artyści na przestrzeni dwóch ostatnich stuleci używali autoportretu dla wyrażenia swoich przekonań społecznych i politycznych, walki o równość i widzialność (inaczej mówiąc, o prawo do istnienia w przestrzeni społecznej). Chodzi tu o przeciwstawienie się dominacji tego, co amerykańscy badacze już dawno określili jako „spojrzenie białego, heteroseksualnego mężczyzny”, które na długi czas wypchnęło z naszego pola widzenia mniejszości etniczne i seksualne oraz zaszufladkowało kobietę jako podległy mężczyźnie obiekt pożądania.

Nicholas Mirzoeff - How to see the world

Cindy Sherman, autoportret z serii „Untitled Film Stills” (1977-1980)

.
Wizualizacje wojny

Inny, bardzo istotny i interesujący, rozdział to ten poświęcony temu jak wojna i zmiany w technice wojennej wpłynęły na ewolucję naszego postrzegania świata. Mirzoeff zaczyna od stwierdzenia, że wojna sama w sobie jest również pewnego rodzaju obrazem, w tym wypadku obrazem mentalnym, który przez wieki dominował (a w wielu przypadkach dominuje nadal) wyobraźnię światowych przywódców. Początkowy system widzenia narzucony przez twórców taktyki wojennej był systemem obserwacji z lotu ptaka, tak jak generał przygotowujący swoją armię do walki patrzy na plan pola bitwy. Jednak rozwój techniczny szybko doprowadził do zmiany punktu widzenia. W dzisiejszym świecie, w którym miliony osób gra w gry wideo, przyjmując perspektywę żołnierza obserwującego rzeczywistość zza karabinu, to właśnie to spojrzenie zaczęło dominować. Dowodzą tego również obrazy z wojny w Iraku, w dużej mierze będące ujęciami pochodzącymi z mini-kamery/noktowizjera zainstalowanego na hełmach lub karabinach amerykańskich żołnierzy. Jedną z polityczno-strategicznych taktyk władzy mocno związanych z kwestią wizualności było również „wymazanie” z map świata Afryki, dzięki czemu łatwiej było ją skolonizować i zdominować. Następnie zaś, przez długie lata robiono wszystko, by ukryć krzywdzący rdzennych mieszkańców apartheid.

Nicholas Mirzoeff - How to see the world

Zdjęcie z serii „Iraq. Perspectives II: Night Vision”, źródło: opensocietyfoundations.org

.
Zapobiec (auto)destrukcji

W innym miejscu Mirzoeff analizuje globalizację i niepowstrzymany rozrost wielkich metropolii, który pogłębia rozwarstwienie społeczne i powoduje wypchnięcie biedniejszych mieszkańców na obrzeża miast, aby ukryć ich przed spojrzeniem turystów, poszukujących wyłącznie pięknych widoków, czego Paryż jest najlepszym przykładem. „Jak zobaczyć świat” porusza również problem ingerencji człowieka w naturę i zmian klimatycznych, które wymuszają na nas redefinicję dotychczasowego postrzegania ziemi jako planety niezniszczalnej, z której zasobów możemy korzystać do woli. Mirzoeff przyłącza się tu do wielu innych autorów nawołujących do otrząśnięcia się z tej fałszywej wizji i zmierzenia z brutalną rzeczywistością. Pora oderwać się od oglądania świata przez ekrany komputerów i smarfonów i zobaczyć go takim jaki jest dziś naprawdę, na skraju katastrofy biologicznej.

Na koniec badacz poświęca kilka stron na wyjaśnienie czym jest aktywizm wizualny i jak media wizualne mogą wpływać na rzeczywistość, nie tylko w ten negatywny sposób, ale także przyczyniając się do jej zmiany na lepsze. W wizualności i mediach społecznościowych, które dają jej największe pole do działania, drzemie bowiem duży potencjał społeczny i, jak podkreśla Mirzoeff, jeśli zrozumiemy jak działa widzenie i nauczymy się jak zobaczyć świat, w którym żyjemy, zdobędziemy narzędzia, aby go zmienić.

„Jak zobaczyć świat” jest więc wspaniałą lekturą nie tylko dla czytelnika pragnącego dowiedzieć się czegoś więcej na temat kultury wizualnej, ale także dla tych wszystkich, którzy są wrażliwi na rzeczywistość, i którym rozwój naszej planety oraz przyszłość żyjących na niej ludzi nie są obojętne. Ostatecznie, w książce Mirzoeffa, bardziej niż o kształtowanie wrażliwości wizualnej odbiorcy, chodzi o rozwój jego wrażliwości społecznej, a wizualność ma być wyłącznie jednym z narzędzi ułatwiającym zrozumienie i „naprawienie” współczesnego świata.

,
Nicholas Mirzoeff - Jak zobaczyć świat

.

Jak zobaczyć świat

Nicholas Mirzoeff

Wyd. Karakter

2016

.

Follow my blog with Bloglovin

Może Cię również zainteresować:

  • „Jak bowiem zachęcić czytelnika, niekoniecznie zafascynowanego kulturą
    wizualną, do sięgnięcia po książkę, która nie jest powieścią, choć nie
    przypomina typowej publikacji naukowej (ograniczony do absolutnego
    minimum aparat przypisów itp.), a jej autor to badacz i wykładowca
    akademicki?” – Też się nad tym zastanawiałem czy Ci się to uda jeśli chodzi o mnie, kiedy tylko zobaczyłem tytuł tej książki i autora. Kompletnie mi nieznana sfera, kompletnie inna lektura od tego co czytam, a jednak to na co zwróciłaś uwagę w tej recenzji sprawiło, że książkę zaraz po jej przeczytaniu zakupiłem. Dlaczego? Po pierwsze lubię sięgać do nowych obszarów, a po drugie fascynuje mnie jak rożne dziedziny aktywności człowieka wpływają na siebie nawzajem, szczególnie zaś fascynuje mnie interakcja obrazu ze zjawiskami socjologicznymi na które tu zwróciłaś uwagę w tej recenzji. Pozdrawiam i dzięki za poszerzanie horyzontów 🙂

    • Cieszę się bardzo i mam nadzieję, że książka Cię nie rozczaruje! To prawda, że kultura wizualna kojarzy się przede wszystkim z obrazem, ale w rzeczywistości jest nierozerwalnie związana ze społeczeństwem i porusza wiele kwestii społeczno-politycznych właśnie. Swego czasu pracowałam np. nad tym jaki wkład kultura wizualna miała w zwycięstwo Obamy w wyborach w 2008 roku i obserwowanie tego typu mechanizmów jest bardzo interesujące, a Mirzoeff świetnie pokazuje jak się do tego zabić. Będę ciekawa Twojej opinii po przeczytaniu książki!

  • Pingback: „Czyje jest nasze życie?” Olga Drenda, Bartłomiej DobroczyńskiCocteau & Co.()