Książka

„Jak podróżować z łososiem” Umberto Eco

15 lutego 2017

Umberto Eco znam głównie z jego publikacji akademickich. Do tej pory nie miałam jednak okazji przeczytać żadnego z dzieł literackich włoskiego filozofa i pisarza, od dłuższego czasu obiecywałam sobie również, że sięgnę po jego felietony. Na szczęście nadarzyła się po temu okazja właśnie teraz, gdy oficyna literacka Noir sur Blanc opublikowała zbiór pod oryginalnym tytułem „Jak podróżować z łososiem”, w którym zebrano kilkadziesiąt felietonów Eco (niektóre z nich znalazły się w starszych „Zapiskach na pudełku od zapałek”, inne natomiast ukazują się po polsku po raz pierwszy). Otworzyłam zatem książkę ze średnio atrakcyjnymi rybami na okładce i przepadłam na dobre kilka godzin.

„Jak podróżować z łososiem” stanowi wybór kilkudziesięciu tekstów spośród ogromnej ilości felietonów publikowanych przez Eco na przestrzeni lat we włoskim L’Espresso. Jak to felietony mają one dosyć luźną formę i całkiem dowolną tematykę. Niektóre z nich odnoszą się do wydarzeń bieżących w sposób bezpośredni, inne traktują je zaledwie jako pretekst do opowiedzenia zupełnie odmiennej historii, jeszcze inne są wolną refleksją autora na aktualnie frapujące go tematy. Wszystkie jednak, przynajmniej jak sugerują tytuły, mają formę rad udzielanych czytelnikowi. Dlatego też, jeśli szukacie odpowiedzi na tak trudne, a czasami nieoczywiste pytania jak: jak grać Indianina, jak radzić sobie z taksówkarzem, jak rozpoznać film porno, czy oczywiście jak podróżować z łososiem, to ta książka jest zdecydowanie dla Was. Jeśli natomiast tego typu pytania wcale nie spędzają Wam snu z powiek… przeczytajcie ją i tak, nie będziecie żałować.

Następnego ranka poszedłem podpisać rachunek. Opiewał na astronomiczną sumę. Wynikało z niego, że w dwa i pół dnia skonsumowałem kilka hektolitrów veuve clicquot, dziesięć litrów różnych whisky, w tym kilka słodowych wyjątkowo rzadkiego gatunku, osiem litrów ginu, dwadzieścia pięć litrów wody Perrier i   Evian plus parę butelek San Pellegrino, soki owocowe w ilości wystarczającej do utrzymania przy życiu wszystkich dzieci, którym pomaga UNICEF, oraz tyle migdałów, orzechów i orzeszków, że na ich widok zwymiotowałby nawet człowiek przeprowadzający autopsję bohaterów Wielkiego żarcia. Starałem się sprawę wyjaśnić, ale recepcjonista, obnażając w uśmiechu zęby zabarwione na czarno od żucia betelu, zapewnił mnie, że tak twierdzi komputer. Zażądałem adwokata, przyniesiono mi mango.                                                                                                                 Mój wydawca się teraz wścieka, jestem w jego oczach pasożytem. Łosoś nie nadaje się do spożycia. Dzieci powiedziały mi, że powinienem trochę mniej pić.                                                                                                                                                                                                                                    Umberto Eco „Jak podróżować z łososiem”

Dlaczego warto? Bo Eco wielkim erudytą był. Ale nie tylko. Był też człowiekiem zabawnym i zdystansowanym do otaczającej go rzeczywistości, a przy tym nie dającym się uwieść pysze rozchwytywanego profesora i całkiem popularnego pisarza. Gdy jest się tym typem człowieka, który za co by się nie wziął zamienia to w złoto, a w przypadku Eco mamy wszelkie podstawy, by przypuszczać, że tak było – publikacje naukowe, powieści i felietony na niezmiennie wysokim poziomie – bardzo łatwo uwierzyć w swój geniusz i do końca życia dać się nieść fali pochlebstw. Tymczasem jowialny il professore nie tylko zachowuje skromność (jedynie z rzadka decydując się skorzystać z przywilejów osoby publicznej i cenionej przez współobywateli – tragikomiczna historia z prawem jazdy), ale także twardo stąpa po ziemi i pozostaje wspaniałym obserwatorem absurdów codzienności. W dodatku jest tak samo przenikliwy w przypadku rzeczywistości włoskiej, co europejskiej i globalnej. Dlatego też jego felietony to nie tylko zabawne komentarze na tematy lokalne, ale również pouczające refleksje odnośnie kondycji współczesnego człowieka.

„Jak podróżować z łososiem” Umberto Eco

Ponadto, wiele z tekstów okazuje się wręcz proroczymi. Te z lat 80 i 90-tych wydają się nadal aktualne, a niektóre rzeczy, jak np. „przeklęte dzbanuszki” rozlewające kawę w hotelowych pokojach, pozostają niezmiennie na stanowisku, mimo niezaprzeczalnego rozwoju cywilizacji. Nawet jeśli nie wszystkie teksty są tak samo wciągające i uniwersalne, zapewniam, że wszystkie są celne, świetnie napisane i bardzo w stylu Eco – wyjęte wprost spod pióra czarującego inteligenta, który jednak nie waha się doprawić swoich refleksji garścią ironicznych uwag, a niekiedy również szczyptą czarnego humoru. Tutaj muszę przyznać, że należę do osób, które nie przepadają za literaturą rozrywkową i z gatunku feel good, a to czego w pisarstwie nie znoszę najbardziej, zaraz obok pretensjonalności, to usilne próby rozbawienia czytelnika. Zwykle czuję wtedy zażenowanie i absolutnie mnie to nie przekonuje. Zatem, na dowód tego jak dobre są felietony Eco, powiem tylko, że wielokrotnie przyłapałam się na szczerym rechotaniu pod nosem, a kilka razy był to wręcz niekontrolowany wybuch śmiechu, który następnie musiałam wytłumaczyć siedzącemu obok i spoglądającemu z niedowierzaniem partnerowi.

Oczywiście niemniej przyjemnym aspektem zbioru jest fakt, że poprzez te felietony dowiadujemy się wiele o samym autorze i jego życiu, co z każdym kolejnym tekstem budowało we mnie przeświadczenie, że to najlepsza i najciekawsza forma autobiografii. Eco pokazuje nam od kuchni swoją pracę na uczelni i to jak jest postrzegany przez innych przedstawicieli świata nauki, ale nie tylko. Dzieli się też swoją pasją do książek i bibliotek, która przebija w co drugim felietonie i dla każdego bibliofila jest niezłą gratką. A w końcu wspomina nawet czasy dzieciństwa i młodości, jednak bez nachalnego moralizowania na temat wspaniałej przeszłości i okropnej teraźniejszości, bo Eco zdecydowanie należał do ludzi, którzy nadążają za pędzącą w szaleńczym tempie epoką.

Jeśli czytaliście „Zapiski na pudełku od zapałek” większość z tekstów opublikowanych w „Jak podróżować z łososiem” już znacie i o ile nie zapragniecie ich sobie odświeżyć uprzedzam, że niewiele znajdziecie tu nowych treści. Jeśli jednak felietony Umberto Eco wciąż pozostają dla Was nieodkrytą krainą, nie wahajcie się ani chwili dłużej i biegnijcie do księgarni!

„Jak podróżować z łososiem” Umberto Eco.

Jak podróżować z łososiem

Umberto Eco

tłum. Krzysztof Żaboklicki

Oficyna Literacka Noir sur Blanc

2017

.

Może Cię również zainteresować:

  • Cóż za ciekawostka! Umberto Eco to nie śmiertelnie jego “Imię róży”, której to swoją drogą jeszcze nie przeczytałam i wstydzę się tego. Nie sądziłam, że autor może być twórcą felietonów i to do tego zabawnych. Zamieszczony przez Ciebie fragment jest świetny! Jeśli w takim tonie utrzymana jest cała książka, to ja już wiem, że ona jest dobra 🙂 Doskonała recenzja 🙂

    • Dziękuję, a książkę zdecydowanie polecam. Jeśli spodobał Ci się ten fragment to reszta też powinna. Eco błyskotliwy i, jak to mówią, ostry jak brzytwa. Czyta się doskonale! 🙂

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Świetna recenzja 🙂
    Chciałabym najpierw przeczytać “Imię róży”, ale może powinnam zacząć od tych felietonów, aby lepiej zrozumieć autora, w krótszych formach? 🙂

    • Dziękuję! „Imienia róży” też jeszcze nie czytałam, więc trudno mi się wypowiadać, ale felietony są naprawdę świetne i warto sięgnąć po nie jak najszybciej. 🙂

  • Karolina Nos-Cybelius

    Must have. “Zapisków na pudełku od zapalek” nie czytałam, a zatem podwójnie must have 😉 Uwielbiam Eco. Zgadzam się z Tobą, że miał niesamowite, inteligentne poczucie humoru. Widać to chociażby w “O bibliotece”, krótkiej książeczce wydanej przez Świat Książki. Ten tekst jak sądzę mógł się też znaleźć w zbiorze “Jak podróżować z łososiem”… Z prozy Eco polecam ci “Trzy opowieści”, ilustrowane “bajki” zdecydowanie nie tylko dla dzieci 🙂

    • “O bibliotece” nie ma akurat w tym zbiorze, ale jest za to wiele innych absolutnie błyskotliwych tekstów, które na pewno Ci się spodobają. Ja tymczasem muszę nadrobić polecane przez Ciebie pozycje. 🙂

  • Niespodziegadki

    Czytałyśmy ostatnio “O bibliotece” i też rechotałyśmy co chwilę, choć temat był poważny 🙂 Eco w swoich książkach jest dokładnie taki jak na zdjęciu wyżej: mądre spojrzenie i uśmiech od ucha do ucha! Dopisujemy do nieskończenie długiej listy książek do przeczytania!

    • “Jak podróżować z łososiem” to pozycja obowiązkowa dla fanów niezastąpionego Eco! 😉 Ja co prawda ciągle nie przeczytałam “O bibliotece”, ale od pewnego czasu mam już ten tekst na dysku, więc może niedługo uda mi się nadrobić to okropne przeoczenie. 😉

      • Niespodziegadki

        To cieniutka, ale ważna książeczka – zwłaszcza dla miłośników czytania! 🙂