Książka

„Ganbare! Warsztaty umierania” Katarzyna Boni

28 lipca 2016
„Ganbare! Warsztaty umierania”

Było, nie ma. To słowa, które padają najczęściej w przejmującym reportażu Katarzyny Boni „Ganbare! Warsztaty umierania”. Autorka podejmuje w nim próbę zrozumienia potrójnej tragedii, która przydarzyła się Japończykom z prowincji Fukushima w marcu 2011 roku, kiedy to zaledwie w ciągu kilkunastu godzin trzęsienie ziemi, gigantyczne tsunami i katastrofa lokalnej elektrowni jądrowej odebrały im domy i najbliższych, a większość pozostałych przy życiu zmusiły do opuszczenia regionu. Czy można pogodzić się z takim dramatem i żyć dalej? Czy da się przygotować na możliwość nagłej śmierci i zaakceptować fakt, że nieprzewidywalny żywioł jest w stanie w jednej chwili unicestwić wszystko, co dla nas ważne?

„Ganbare! Warsztaty umierania” to zbiór historii i rozmów, które Katarzyna Boni zasłyszała i przeprowadziła z ofiarami katastrofy z 2011 roku. Mimo że od tragicznych wydarzeń minęło już kilka lat, spora część Japończyków nadal żyje w ich cieniu i boryka się z konsekwencjami tsunami oraz napromieniowania będącego efektem serii wypadków jądrowych, spowodowanych trzęsieniem ziemi i wdarciem się wody do elektrowni w Fukushimie. Reporterka przytacza opowieści bardzo różnych rozmówców. Są wśród nich ludzie, którzy stracili swoich bliskich i często nadal poszukują ich ciał lub choćby rodzinnych pamiątek, które zabrała woda, ale też wolontariusze i mnisi buddyjscy niosący pomoc poszkodowanym, specjaliści od sejsmologii, etc. Ta różnorodność jest wielkim atutem reportażu i pozwala oddać możliwie pełny obraz wydarzeń. Wszystkie historie są głęboko przejmujące, ale niektóre z nich zapadają w pamięć szczególnie mocno, jak np. opowieść pana Sato, którego życie doświadczyło czterema tsunami czy dziewczyny nawiedzanej przez duchy zatopionych.

Fal‍ było dziesięć, a może piętnaście. Kto by je liczył. Ludzie mówili, że w oddali woda przetaczała się tak, że chwilami widać było dno morza. Za pierwszym razem to sama woda – brudna, szara, spieniona. Ale każda kolejna fala pełna jest samochodów, fragmentów domów, telewizorów, stołów, krzeseł, kuchenek, skrzynek pocztowych, wanien, latarni, potłuczonych porcelanowych kubeczków, pluszowych foteli, czajników, szczotek do włosów i albumów pełnych zdjęć.                                                                                                                               Ściana wody z tego, co przed chwilą było miastem.                                                                                                          Z trupami‍ ryb, psów i ludzi.

Wrócił do domu. Ale domu nie było. A razem z nim nie było łóżka, szafy, stołu, komputera, kanapy, telewizora, lodówki, obrazów na ścianach, pamiątek z wakacji, gromadzonej latami zastawy.                                               Pojechał‍ do pracy. Ale pracy nie było. Po zakładzie przetwórczym zostały tylko betonowe fundamenty.                                                                                                                              „Ganbare! Warsztaty umierania” Katarzyna Boni

W reportażu Boni szczególnie ujęło mnie to, że autorka nie tylko przedstawia czytelnikowi świadectwa ofiar katastrofy i opisuje to, co działo się z nimi po 2011 roku, ale także dobrze zarysowuje kontekst społeczny i kulturowy, bez którego zrozumienie postawy Japończyków jest właściwie niemożliwe. Dzięki temu poznajemy mitologiczne i religijne wyjaśnienie niektórych zjawisk, dowiadujemy się jakie znaczenie mają dla mieszkańców regionu obrzędy pożegnania ze zmarłym i pamiątki po nim, a także jak japońskie społeczeństwo próbuje oswoić nieustanną obecność żywiołu i śmierć czyhającą tuż za linią lądu. Ponadto, autorka doskonale ukazuje jak bardzo nieperfekcyjny, wbrew temu, co można by myśleć o Japonii, jest tamtejszy system pomocy ofiarom katastrofy. Czytając ten reportaż, niekiedy można wręcz odnieść wrażenie, że dla japońskiego rządu plany ekonomiczne i strategia polityczna liczą się bardziej, niż losy tysięcy obywateli, dlatego od lat godzi się on na rozwój nuklearnego biznesu, ryzykując tym samym zdrowie i bezpieczeństwo Japończyków.

„Ganbare! Warsztaty umierania”

Opuszczony dom w Namie w prowincji Fukushima, 26 lutego 2016. Zdj. Christopher Furlong, Getty Images

„Ganbare! Warsztaty umierania” jest jednak przede wszystkim książką o kruchości ludzkiego życia i próbie oswojenia się z nią, umiejętności pogodzenia się ze stratą, która, bardzo bolesna w przypadku domu i wspomnień, często okazuje się wręcz nie do przezwyciężenia, gdy chodzi o rodzinę. Co ważne, Boni nie stara się szukać odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”, niektórzy z jej bohaterów mówią otwarcie, że nie ma to najmniejszego sensu. Bardziej skupia się na pytaniu „jak?”: Jak przetrwać tak ogromną katastrofę i nie oszaleć, nie poddać się, odbudować życie na gruzach?

Z pudłami wspomnień wolontariusze jeżdżą po domach tymczasowych. Może ktoś siebie rozpozna? Niektóre organizacje tworzą bazy internetowe, w których wspomnienia podzielono na kategorie: czarno-białe, wakacje, śluby, dzieci, sport.                                                                                                                                                       Ludzie spędzają długie godziny na przeglądaniu twarzy, budynków, wzorów ubrań. Potrzebują choć małego kawałka łączącego ich z życiem, które się skończyło. Potwierdzenie, że były te miasta, w których mieszkali. Że byli ci ludzie, których kochali. I że oni sami byli.                                                                                                                                                                                                                                   „Ganbare! Warsztaty umierania” Katarzyna Boni

Reportaż Katarzyny Boni jest interesujący również od strony formalnej – autorka testuje w nim i przeplata różne formy narracji, zmienia styl, perspektywę, a to raportuje zwięźle, krótkimi, urywanymi zdaniami, a to snuje powolną opowieść, czy nawet przytacza legendę, jak w przypadku rozdziału o wierzeniach Japończyków. Ostatecznie, eksperyment ten wypada bardzo dobrze, książkę czyta się szybko i z ogromnym zainteresowaniem. Forma doskonale współgra tu z treścią, wyostrzając to, co w przywoływanych historiach najważniejsze i powinno wybrzmieć najdobitniej.

„Ganbare! Warsztaty umierania” to reportaż mądry i ważny, który na pewno znajdzie swoje miejsce wśród najlepszych publikacji tego roku. Co jednak jeszcze bardziej istotne, jest to również książka wyjątkowo pouczająca. Mimo dystansu geograficznego, różnicy kultur i doświadczeń, możemy wynieść z niej kilka cennych wniosków dotyczących naszego własnego życia i podejścia do śmierci, a poniekąd także motywację do tego, by, nawet w obliczu dramatu, nie poddawać się i walczyć, co oznacza właśnie japońskie wyrażenie Ganbare!.

„Ganbare! Warsztaty umierania”

.

Ganbare! Warsztaty umierania

Katarzyna Boni

Wydawnictwo Agora

2016

.

Może Cię również zainteresować: