Film, Sztuka

Niebanalne filmy o wyjątkowych artystach (cz.1)

1 września 2016
Niebanalne filmy o wyjątkowych artystach

Nie wiem, czy to z powodu lata i tzw. sezonu ogórkowego, czy też za sprawą jakichś wyższych, nieznanych mi przyczyn, w sferze kina trwa u mnie wielka posucha, a wertowane gorączkowo programy sal kinowych zapowiadają, że poprawa nastąpi dopiero pod koniec września. Na szczęście starszych obrazów nie brakuje. Dlatego zamiast kolejnej recenzji postanowiłam przedstawić Wam dzisiaj kilka filmów o artystach (w końcu nie należy zapominać o profilu bloga), które szczególnie cenię i szczerze polecam wszystkim zainteresowanym. Ponoć niektóre z nich potrafią nawet nawrócić niewiernych na sztukę współczesną! W każdym razie, na pewno warto je znać, czy to dla przeżyć estetycznych, czy dla lepszego zapoznania się z samym artystą i reprezentowanym przez niego nurtem. Przy czym zaznaczam, że wybrałam filmy nieco bardziej oryginalne, niż te polecane przez każdego, jak np. „Dziewczyna z perłą”. Wcale nie oznacza to jednak, że te popularne są gorsze. Ponadto, skupiłam się wyłącznie na twórcach sztuk plastycznych i konceptualnych, na muzyków i tancerzy być może jeszcze przyjdzie czas. Zapraszam zatem na prawdziwą artystyczną ucztę!

Niebanalne filmy o wyjątkowych artystachMarina Abramović: artystka obecna (2012)

Tak wiem, o tym filmie pewnie słyszeliście. Może nawet część z Was już go widziała, ponieważ w momencie premiery było o nim dosyć głośno. Nie zmienia to jednak faktu, że uważam ten (para)dokument za jeden z lepszych filmów o sztuce współczesnej jaki kiedykolwiek powstał i chyba najlepszy o performansie, którego ikoną jest Marina Abramović. Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Wam się oglądać zdjęcia lub fragmenty wideo z jej performansów i zadawać sobie pytanie o sens samo-torturowania się i obnażania przed publicznością ten film udzieli Wam odpowiedzi. „Marina Abramović: artystka obecna” to wspaniała podróż w głąb wyobraźni wyjątkowej postaci współczesnej sceny artystycznej, to opowieść o jej twórczości i pełnym pasji związku z innym znanym performerem – Ulayem, relacji, która przez długi czas była integralną częścią sztuki serbskiej artystki. To w końcu obraz o emocjach rodzących się między Abramović i jej publicznością, jak i tych ciągle istniejących między nią, a jej byłym kochankiem i współpracownikiem. Jest w tym dokumencie scena, która poruszyła mnie dużo bardziej niż spotkanie dwojga bliskich sobie osób w niejednym filmie fabularnym. I bez względu na to, czy jest w niej szczypta reżyserii, czy nie, uważam że, mimo wszystko, obraz pozostaje szczery. Zwłaszcza na poziomie artystyczno-dokumentalnym wiernie oddaje on sens sztuki uprawianej przez Abramović i jej poświęcenie względem publiczności. Nawet jeśli dzisiaj artystka budzi kontrowersje za sprawą przybieranej postawy i niektórych deklaracji, warto obejrzeć ten film, by poznać Abramović taką jaka na pewno przejdzie do historii sztuki.

Niebanalne filmy o wyjątkowych artystachLa Sapienza (2014)

„La Sapienza” (koniecznie obejrzyjcie ten zwiastun) to kolejny już film Eugène’a Greena poświęcony sztuce. Po stosunkowo popularnym „Moście artystów” ekscentryczny reżyser podjął się tematu architektury. Głównym bohaterem filmu jest Alexandre, ceniony francuski architekt, który wraz z żoną udaje się na wakacje do Włoch, poniekąd w celu zażegnania małżeńskiego kryzysu. Tam, zupełnie przypadkowo, spotykają nastoletnie rodzeństwo. Tych dwoje młodych ludzi zdaje się niemal przybywać z innej epoki. Gdy okazuje się, że chłopiec marzy o zastaniu architektem Alexandre zabiera go do Rzymu. Ta szczególna podróż jest nie tylko podróżą do mekki wszystkich architektów i do wspaniałego kościoła Sant’Ivo alla Sapienza autorstwa Gianlorenza Berniniego, ale także do wnętrza człowieka. Green opowiada nam człowieczeństwo i duszę artysty poprzez architekturę i jest to opowieść bardziej niż fascynująca, choć wymagająca dużego skupienia.

Muszę tu ostrzec wszystkich tych, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z Greenem: „La Sapienza” to nie jest zwykły film fabularny, w powszechnym pojęciu tego słowa. Mimo że historia przybiera postać fabuły, nie znajdziecie tu naturalnej gry aktorskiej i swobodnych dialogów, wręcz przeciwnie. Reżyser ma obsesję na punkcie formy i słowa, każda kwestia wypowiedziana przez aktora jest doskonała pod względem struktury i wymowy i skierowana wprost do kamery. Postaci, nawet gdy są w trakcie rozmowy, mówią przede wszystkim do widza. Green funduje nam doświadczenie co najmniej dziwne, ale też w pewien sposób oczyszczające – naturalność zastępuje tu czysta poezja form – języka, obrazu filmowego, śródziemnomorskiego pejzażu, a przede wszystkim architektury najwyższych lotów!

 

Rublow Niebanalne filmy o wyjątkowych artystachAndriej Rublow (1966)

Na koniec dzisiejszego zestawienia zachowałam istny ładunek wybuchowy, czyli niemal trzy i półgodzinne dzieło Andrieja Tarkowskiego poświęcone Andriejowi Rublowowi, genialnemu pisarzowi ikon z przełomu XIV i XV wieku. Jak wiadomo, z Tarkowskim jest często tak, że albo się go ubóstwia, albo zupełnie nie trawi. Jeżeli nigdy wcześniej nie widzieliście żadnego z jego filmów, rozpoczęcie przygody z rosyjskim reżyserem od „Andrieja Rublowa” może zakończyć się fiaskiem i traumą, dlatego na początek polecam coś mniej wymagającego (o ile w ogóle można mówić o mniej wymagających filmach Tarkowskiego). Ci z Was, którzy znają reżysera i są gotowi na kolejne spotkanie z jego twórczością, odnajdą w tym obrazie wszystko to za, co go cenią: przenikliwe spojrzenie na epokę i jej mentalność – a był to dla późnośredniowiecznej Rusi okres trudny, pełen okrucieństw, zbrodni i głodu, refleksję nad naturą człowieka i sztuki – kto inny jak nie pisarz ikon potrafi lepiej ukazać, co w sztuce boskie, a co ludzkie? ; a w końcu także typowy dla reżysera mistycyzm.

Wszelkie próby dalszego opisu tego filmu wydają mi się daremne, z góry skazane na wybiorczość i uogólnienia, więc po prostu odsyłam Was do samego dzieła i oczywiście                                                                          do ikon wybitnego Rublowa.

Z uwagi na to, że zależało mi na bardziej szczegółowym przedstawieniu Wam proponowanych filmów reszta pojawi się w następnym wpisie. Nie wahajcie się napisać w komentarzach, czy ta tematyka Was interesuje, czy znacie któryś z wymienionych obrazów i przede wszystkim, czy chcecie by na blogu pojawiało się więcej wpisów o sztuce?

Może Cię również zainteresować:

  • Ja jestem oczywiście jak najbardziej za wpisami o sztuce.
    Nie wiem czemu nie wpadłam wcześniej na Greena a zwiastun „La Sapienzy” jest genialny. A nawet gdyby mi się nie podobał, i tak kupiłby mnie Berninim. 😉 Szkoda, że bardzo różnie bywa z dostępnością takich filmów w Polsce.
    I na sam koniec, jesienią będzie film o Schiele’m: https://www.youtube.com/watch?v=X3vHUX75S3o&t=0s

    • Jeśli chodzi o dostępność niszowych filmów w Polsce to rzeczywiście bywa ciężko, pozostaje liczyć na internetowe źródła (czasem można obejrzeć je w steamingu na stronie Arte za jakieś 3-4€). Film o Schiele zapowiada się ciekawie, chociaż forma dużo bardziej tradycyjna. Francuzi z kolei wypuszczają niedługo „Cezanne i ja” o przyjaźni Cezanne’a i Emila Zoli, ale myślę, że nie będzie to żadne arcydzieło. Jedno jest pewne, artyści ciągle otoczeni są aurą, która przyciąga reżyserów. 🙂

      • Tak, filmy są dostępne też w polskich serwisach VOD za kilka złotych. Niektóre z nich lepiej jednak oglądać na dużym ekranie w kinie, np. taki „Shirley – wizje rzeczywistości”. Żeby jednak nie narzekać za bardzo: dobrze, że są chociaż w internecie. 😉

  • Karolina Nos

    „La Sapienzy” nie widziałam. Pozostałe tak. „Artystka obecna” jest po prostu genialnym filmem. „Rublow”, nie ma się co oszukiwac, kino raczej dla smakoszy i nie każdy wytrwa do końca, ale to piękny film 😉 Super artykuł. Uwielbiam sztukę i filmy, a filmy o sztuce lubię do kwadratu. Czekam na dalszy ciąg… 🙂

    • Super i dziękuję za zachętę do dalszego pisania o sztuce. Przyznam szczerze, że miałam wrażenie, że czytelnicy bloga zdecydowanie wolą literaturę, ewentualnie filmy, ale już sama sztuka okazuje się dużo mniej strawna. Chyba jednak podejmę ryzyko i zapuszczę się niedługo w te rejony. 😉 Fajnie, że zgadzamy się, co do filmu o Marinie Abramović, a „La Sapienzę” gorąco polecam jeśli uda Ci się go gdzieś dorwać, bo podejrzewam, że to raczej trudne.

  • Kiedyś bardzo mnie interesowała postać Abromović i film o niej zrobił na mnie ogromne wrażenie. Od dawna próbuję się przekonać, żeby obejrzeć Rublowa Tarkowskiego (zwłaszcza że fascynuje mnie ta mistyka związana z tworzeniem ikon), ale trochę się obawiam, że wieczorem po ciężkim dniu nie podołam temu dziełu 😉

    • Wieczór po ciężkim dniu rzeczywiście nie jest najlepszym momentem na oglądanie „Rublowa”, ale jeśli kiedyś będziesz miała spokojny, refleksyjny weekend do zagospodarowania to myślę, że warto spróbować. Nie ma co ukrywać, to film, który potrafi zmęczyć widza, ale w ostatecznym rozrachunku zdecydowanie warto go obejrzeć.

  • Ewa Kolska

    Rewelacyjny blog. Kondensacja tego co piękne wokół nas, a może nie przez każdego zauważone. No cóż – nie każdy urodził się koneserem, a ci, którzy się urodzili takimi niechaj piszą 🙂

    • Dziękuję bardzo! Nic tak nie cieszy jak czytelnicy doceniający bloga i poruszane na nim tematy! Zapraszam do dalszego odwiedzania i mam nadzieję, że uda mi się nie zawieść oczekiwań. 🙂

  • Pingback: Niebanalne filmy o wyjątkowych artystach (cz. 2) - Cocteau & Co.Cocteau & Co.()