Książka

„Fabryka absolutu” Karel Čapek

17 sierpnia 2016
Absolut Karel Capek

Co by było, gdyby w obumierającej religijnie Europie nagle z całą mocą zamanifestował się Absolut w najczystszej postaci? Gdyby boska energia zaczęła w zawrotnych ilościach spływać na ziemię oraz ingerować w dosłownie każdą dziedzinę życia społecznego, w tym również politykę i przemysł? Czy ludzie w końcu byliby szczęśliwsi i spełnieni, a może wręcz przeciwnie? Taką przewrotną wizję świata opanowanego przez bóstwo przedstawił Karel Čapek w „Fabryce absolutu”, historii tyleż zabawnej, co pouczającej, a w dodatku zdecydowanie ponadczasowej, ponieważ napisana w 1922 roku powieść zdaje się zupełnie nie starzeć. Ale skąd idea tej nagłej inwazji Absolutu zstępującego na ziemski padół i czy Čapek nie był przypadkiem wyłącznie pociesznym szaleńcem z dużą wyobraźnią?

Produkcja Boga na masową skalę

Wszystko zaczęło się od wynalazku czeskiego inżyniera Marka R., który stworzył maszynę doskonałą lub prawie doskonałą. Udało mu się bowiem skonstruować Karburator – nadzwyczaj wydajne urządzenie służące do produkcji dużej ilość energii z minimum spalonej materii. Inżynier Marek R. wiedział od początku, że będzie to wynalazek, który zrewolucjonizuje światowy przemysł, jednak niepokoił go pewien efekt uboczny, mianowicie – w procesie spalania materii Karburator, oprócz produkowania energii, uwalniał również czysty Absolut, a ten z kolei oddziaływał natychmiast na osoby znajdujące się w pobliżu maszyny. Tak oto, jeszcze w fazie testów, wynalazca był świadkiem kilku nawróceń i cudów uczynionych przez ludzi dotychczas zupełnie niereligijnych. Kiedy jednak Karburator ujrzał światło dzienne, a cały świat dowiedział się o jego imponującej wydajności, nie można już było powstrzymać procesu jego masowej produkcji i rozpowszechnienia.

Absolut Karel Capek

Wszystkie fabryki i instytucje zaczęły wymieniać dotychczasowe urządzenia i systemy grzewcze na te napędzane przez wspaniały Karburator, a gdy tylko został on uruchomiony, wywoływał lawinę nieprzewidzianych zdarzeń. Przede wszystkim manifestujący się za jego pomocą Absolut całkowicie przejmował produkcję, był nie do zatrzymania, wytwarzał bez umiaru. W efekcie na świecie zapanował nadmiar wszystkiego, od śrubek i ćwieków po wszelkiego rodzaju maszyny, produkty straciły swoją wartość, a wiele z nich także użyteczność. Ludzie mieli wszystkiego w bród, ale nie potrzebowali już niczego, przedmioty zagraciły przestrzeń i powstał problem niemożliwości pozbycia się ich. Drugim, jeszcze gorszym, efektem uwolnienia Absolutu była kompletna destabilizacja systemu finansowego, a następnie politycznego. Nagłe nawrócenia kapitalistów i właścicieli banków, którzy zaczynali rozdawać zgromadzone w kasach pieniądze, spowodowały krach finansowy a narastające spory religijne (Absolut nie manifestował się w ramach jednej konkretnej religii, a dostosowywał do wyznawców, popychając ich do tworzenia własnych odłamów i sekt) w krótkim czasie doprowadziły do wojny. Największa Wojna, bo tak nazwali ją kronikarze i historycy, trwała kilka lat i pochłonęła ogromną ilość ofiar, a wszystko to za sprawą maszyny, której produktem ubocznym było czyste bóstwo.

W każdej dziedzinie sam pomnażał materiał surowcowy i ustokratniał produkcję. Był niewyczerpany. Tarzał się w wydajności. Znalazł nowy wyraz dla własnej nieskończoności: obfitość. Cudowne rozmnożenie rybek i chlebów na puszczy doczekało się monumentalnego wznowienia: cudownego rozmnażania ćwieczków, desek, azotowych nawozów, pneumatyków, papieru dla maszyn rotacyjnych i wszelkich innych wyrobów fabrycznych. Nastała na świecie nieograniczona obfitość wszystkiego, czego ludziom potrzeba. Ale ludziom potrzeba wszystkiego, tylko nie nieograniczonej obfitości.                                                                                                                                                                                                                                                                                      Karel Čapek „Fabryka absolutu”

Rzecz o religii i fanatyzmie

Historia opowiedziana przez Čapka jest oczywiście bardzo zabawna i jej absurdalność (choć nie tak duża jak początkowo mogłoby się wydawać) wielokrotnie wywołuje uśmiech czytelnika, ale „Fabrykę Absolutu” można odczytać także na wyższym poziomie jako swego rodzaju współczesną przypowieść o religii i tolerancji religijnej lub raczej jej braku. Pisarz w prosty i całkowicie bezpretensjonalny sposób przedstawia słodko-gorzką wizję religijnej manii, która zupełnie niespodziewanie opanowała świat i zaczęła popychać jednostki oraz całe narody do walki w obronie „właściwej” wiary. Czy czegoś nam to nie przypomina? Czytając „Fabrykę absolutu” w 2016 roku, trudno nie pomyśleć o chorej religijnej zapalczywości tzw. Państwa Islamskiego zdecydowanego wytępić niewiernych bez krzty litości. Na całe szczęście sytuacja nie jest jeszcze tak tragiczna jak w książce Čapka, ale jest w tej, powstałej niemal sto lat temu, historii coś z przypadkowego proroctwa. Z tą tylko różnicą, że żartobliwa i nieco ironiczna wizja czeskiego pisarza zaczyna się dzisiaj materializować w postaci jak najbardziej rzeczywistego, najczystszego zła, które z tragikomizmem pisarskiej kreacji nie ma już nic wspólnego.

Absolut Čapek

Karel Čapek w latach 30-tych

W „Fabryce absolutu” Čapek pokazuje, że od szerzącego się ateizmu bardziej niebezpieczne mogą okazać się niekontrolowany Absolut i religijna nadgorliwość. Za pomocą prostej kulinarnej metafory próbuje udowodnić jak niewiele znaczą spory religijne (to tak jak kłótnia między zwolennikami bigosu i kapuśniaku), i że w rzeczywistości, bez tolerancji i wzajemnego szacunku, ludzkość skazana jest na przegraną. Przy okazji pisarz obnaża ludzką butę i szereg innych przywar, które towarzyszą nam od wieków – Największa Wojna nie była bowiem pierwszą wojną w historii ludzkości sprowokowaną przez religię, a według narratora nie jest też ostatnią, być może nawet wcale nie największą, ponieważ ludzkość lubi „bić rekordy” w tej materii. I jest w tym gorzka prawda o człowieku, który zdaje się od zawsze pragnąć pokoju i jednocześnie nieustannie prowokować drugiego do walki, a jeśli nie ma wystarczająco dobrego pretekstu, rozbudzenie uśpionego sporu religijnego okazuje się zawsze skuteczne.

Oto są dzieje dziejów. Każdy z tych setek milionów człowieczków miał przedtem swoje dzieciństwo, swoje miłości, swoje plany. Czasem miewał pietra, czasem bywał bohaterem, ale na ogół był śmiertelnie sfatygowany i z ochotą byłby się ułożył na łóżku upokojonionego świata. Jeśli umierał, to na pewno nieumyślnie. I oto z tego wszystkiego mamy tylko garść danych: bitwa tam i tam, straty takie i takie, wynik taki albo owaki i co najgorsze, że ten wynik o niczym właściwie porządnie nie zadecydował.                                                                                                               Dlatego też mówię: nie odbierajcie ówczesnym ludziom tej jedynej pychy, że to, co przeżyli, było Największą Wojną. My, oczywiście wiemy, że za parę dziesiątków lat uda się zmajstrować wojnę jeszcze większą, bo i w tym kierunku wznosi się ludzkość coraz wyżej i wyżej.                                                                                                                                                                                                                                                    Karel Čapek „Fabryka absolutu”

„Fabryka absolutu” to powieść zdecydowanie warta uwagi i zdaje się, że dziś jeszcze bardziej aktualna niż w epoce, w której powstała. Mini-wykład o tolerancji, napisany z humorem i bez zadęcia, czyli tak jak to Czesi doskonale potrafią.

Absolut Karel Capek.

Fabryka absolutu

Karel Čapek

Seria: Stehlik

Wydawnictwo Dowody na Istnienie

2015

.

Może Cię również zainteresować: