Film

Wielki Godard w gabinecie luster. „Le Redoutable” Michel Hazanavicius

5 września 2017
„Le Redoutable” Michel Hazanavicius Godard recenzja

Ta recenzja jest tak bardzo przedpremierowa, że film, o którym piszę nie tylko nie ma jeszcze polskiej daty premiery i nie wiadomo w ogóle, czy będzie w Polsce wyświetlany, ale nie wszedł jeszcze nawet na ekrany we Francji, kraju produkcji. Prawie jak relacja prosto z Cannes. Prawie. Niemniej festiwal w Cannes pojawia się tu nieprzypadkowo, bo tam właśnie „Le Redoutable”, o którym mowa, ujrzał światło dzienne i po raz pierwszy podzielił publiczność. Jedni chwalili pomysłowość i zadziorność reżysera, który pokusił się o satyrę na niekwestionowaną ikonę francuskiego kina, jaką niewątpliwie jest dziś Jean-Luc Godard. Drudzy narzekali na zbyt lekkie podejście do tematu i mało błyskotliwe kopiowanie reżyserskich zabiegów samego geniusza Nowej Fali. Kilka dni temu miałam okazję obejrzeć ten film i postanowiłam podzielić się z wami moją refleksją na temat eksperymentu Hazanaviciusa w nadziei, że „Le Redoutable” doczeka się wkrótce polskiej dystrybucji.

Czytaj dalej…

Książka

„Stancje” Wioletta Grzegorzewska

30 sierpnia 2017
„Stancje” Wioletta Grzegorzewska - recenzja Cocteau & Co.

To nie będzie długa recenzja, bo też nie bardzo mam, o czym pisać. Gdy usłyszałam, że w sierpniu ukaże się nowa książka Wioletty Grzegorzewskiej, nominowanej za „Guguły” do prestiżowej International Man Booker Prize, ucieszyłam się, że czeka mnie kolejna ciekawa podróż w nieco enigmatyczny świat tej autorki. Debiut Grzegorzewskiej mi się podobał i mimo że nie odcisnął w mojej czytelniczej pamięci jakiegoś wielkiego piętna to jednak autorka zyskała u mnie spory kredyt zaufania. Jej najnowsza powieść, króciutkie „Stancje”, jest poniekąd kontynuacją „Guguł”, w których tematem przewodnim było dzieciństwo na polskiej wsi. W „Stancjach” nasza bohaterka dojrzewa i wyjeżdża na studia do Częstochowy, a my, jako czytelnicy, towarzyszymy jej w niełatwych pierwszych latach samodzielnego życia w mieście.

Czytaj dalej…

Książka

„Ludzie na drzewach” Hanya Yanagihara

24 sierpnia 2017
„Ludzie na drzewach” Hanya Yanagihara recenzja

Hanya Yanagihara wdarła się na polski rynek wydawniczy zaledwie w zeszłym roku i można śmiało powiedzieć, że szturm był udany. O jej „Małym życiu” mówili i pisali niemal wszyscy. Z jednej strony sypały się westchnienia i wyznania dotyczące godzin przepłakanych nad dramatycznym losem Jude’a, głównego bohatera powieści. Z drugiej szeroką falą płynęła krytyka, głównie zarzuty katowania czytelnika nierealistycznym w swoich rozmiarach okrucieństwem. W mojej recenzji plasowałam się gdzieś pośrodku, bo mimo kilku poważnych zarzutów, książka wydała mi się interesująca, zwłaszcza z punktu widzenia grupy LGBTQ. Nadal jestem rozczarowana tym, jak bardzo nikt nie docenił mojej subtelnej analogii do sztuki queerowej. Cóż, takie życie blogera, jego najbardziej przemyślane teksty nikogo nie interesują (chlip, chlip). Dzisiaj natomiast dzielę się z Wami moimi wrażeniami po lekturze „Ludzi na drzewach”, kolejnej powieści tej autorki, która w Polsce ukaże się w połowie września. Czy „Ludzie na drzewach” też wywołają tyle zamieszania, co „Małe życie”?

Czytaj dalej…

Inne

„The Happy Reader”, czyli jak uszczęśliwić (wybrednego) czytelnika

17 sierpnia 2017
„The Happy Reader” Cocteauandco magazyn

Na wstępie pragnę uprzedzić, że nie jest to artykuł sponsorowany i powstaje wyłącznie z czystej, płomiennej miłości do „The Happy Reader” (co nie zmienia faktu, że wydawcy magazynu powinni mi zapłacić, bo coś czuję, że liczba subskrypcji wzrośnie po tym tekście). No ale, w końcu dobrem trzeba się dzielić a „The Happy Reader” to czyste dobro i dla książkoholików, i dla maniaków dobrego projektowania graficznego oraz typografii. Po prostu małe dzieło sztuki, które warto mieć na swojej półce i wracać do niego, gdy tylko dusza zapragnie. Mimo że śledzę całkiem sporo magazynów literackich, francusko-, anglo- i polskojęzycznych (akurat w ostatnim przypadku dużego wyboru nie ma), to właśnie „The Happy Reader” skutecznie skradł moje serce i pewnie dzisiaj skradnie też przynajmniej część waszych. A więc, za co kocham ten magazyn?

Czytaj dalej…

Inne, Książka

Mid Year Book Freak Out TAG 2017 – czytelnicze podsumowanie półrocza

11 sierpnia 2017
freak out book tag

Cały Youtube i trochę blogosfery oszalało na punkcie Mid Year Book Freak Out tagu i podsumowuje swoje czytelnicze półrocze na potęgę, więc mnie też podkusiło i postanowiłam zrobić mój drugi tag w historii bloga. W końcu to niezły sposób na podzielenie się z Wami kilkoma refleksjami na temat książek, które zdążyły już w tym roku podbić moje serce, ale również tych, które okazały się wielkim rozczarowaniem. W dzisiejszym wpisie dużo pytań i jeszcze więcej książek w odpowiedziach, a na deser trochę linków, gdybyście jeszcze ich nie znali. Enjoy!

Czytaj dalej…

Książka

„Tęsknota” Gaël Faye

7 sierpnia 2017
„Tęsknota” Gaël Faye literatura francuska

„Tęsknota” Gaëla Faye’a, francusko-burundyjskiego rapera i autora tekstów debiutującego w roli pisarza, to książka jednocześnie lekka i gęsta, słodko-gorzka, bo wspomnienia z dzieciństwa mieszają się w niej z koszmarem wojny i koniecznością opuszczenia ukochanego kraju. Faye serwuje nam na poły autobiograficzną opowieść o Burundi i Rwandzie lat 90-tych, kiedy to regionem wstrząsały konflikty etniczne, które ostatecznie doprowadziły do krwawego ludobójstwa Tutsi dokonanego przez ekstremistów Hutu. Dzieciństwo jego bohatera, małego Gabriela, przebiega w cieniu tego dramatu i zostaje dość brutalnie przerwane przez konieczność ucieczki do zapełnienie nieznanej mu Europy. „Tęsknota” jest zatem literacką próbą zrozumienia i uporządkowania przeszłości, która nie daje spokoju, jak również sposobem na ustalenie własnej tożsamości. Jednak to powieść znaczeni bardziej uniwersalna niż może się wydawać.

Czytaj dalej…

Książka

Rzecz o dzieciństwie i umieraniu. „Po trochu” Weronika Gogola

31 lipca 2017
„Po trochu” gogola cocteauandco

Tak zwany „nurt wiejski” w polskiej literaturze ostatnich lat jest nadal bardzo mocny i „Po trochu” Weroniki Gogoli zdaje się to potwierdzać. Ten błyskotliwy debiut młodej pisarki to kolejny literacki powrót do dzieciństwa spędzonego w wiejskim, choć nie zawsze sielskim pejzażu. Temat podejmowany między innymi przez Wiolettę Grzegorzewską w głośnych za sprawą nominacji do Man Booker International „Gugułach” czy Bronkę Nowicką w zbiorze poetyckim „Nakarmić kamień” staje się dla Gogoli punktem wyjścia dla jej własnej opowieści. Tegorocznej debiutantce udaje się jednak wyróżnić na tle poprzedniczek z racji zestawienia w swojej prozie dwóch niebanalnych elementów – humoru i śmierci. „Po trochu” jawi się więc jako historia dorastania i odchodzenia, w której kawałek po kawałku tracimy dziecięcą naiwności i przybliżamy się do tego, co nieuniknione. Co jednak najważniejsze, Gogola dba o to byśmy wobec spraw ostatecznych zachowali zdrowy dystans i nie nadużywali wielkich słów.

Czytaj dalej…

Książka

Książka, dzięki której zaczęłam czytać

23 lipca 2017
Hugo katedra ksiazka cocteauandco

Każdy bibliofil ma na swoim koncie setki książek i często nawet nie bardzo potrafi powiedzieć, od której się zaczęło. Pewnie były to „Przygody Kubusia Puchatka” albo „Dzieci z Bullerbyn”. Dużo łatwiej przypomnieć sobie książkę, która pociągnęła nas w świat literatury, jeśli zaczęliśmy czytać w nieco późniejszym wieku. Gdy ja myślę o książce, dzięki której zaczęłam czytać, a pisząc to mam na myśli czytanie świadome, dojrzałe i pełne, tzn. takie z którego wynosimy nie tylko przyjemność, ale i wiedzę, pewne wartości, może nawet pewną wizję świata, to z mojej pamięci wyłania się tylko jedna pozycja. Niektórych z Was pewnie zaskoczy, bo jest to powieść bardzo niewspółczesna (ale tylko na pierwszy rzut oka), inni prawdopodobnie uznają to za oczywistość z racji mojego obecnego miejsca zamieszkania. I tym drugim powiem od razu, że bez tej książki bardzo możliwe, iż by mnie tu nie było. Zaintrygowani?

Czytaj dalej…