Książka

Valeur sûre, czyli 5 francuskich pisarzy, którzy nie zawodzą

31 października 2017
5 francuskich pisarzy literatura cocteauandco

Jeśli jesteście maniakami targów książki to pewnie wiecie również, że gościem honorowym zakończonej właśnie tegorocznej edycji Krakowskich Targów Książki była Francja. Gość niewątpliwie wspaniały, chociaż nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jednak coraz mniej ceniony wśród czytelników, którzy a to zdradzają go z amerykańskimi autorami modnych ostatnio dziewięciuset stronicowych powieści a to flirtują z literaturą skandynawską czy bliskowschodnią. Oczywiście nie mam nic przeciwko żadnej z nich, ale wciąż uważam, że Francja ma autorów, których proza to, jak mówią Francuzi, valeur sûre, czyli wartość gwarantowana lub po prostu pewniak, i nie mam tu na myśli Ericha Emmanuela Schmidta czy Guillaume’a Musso (litości!). Jeśli zatem nie mogliście wybrać się na targi lub, tak jak ja, jesteście nieco rozczarowani zaproszonymi pisarzami (całe szczęście, że się nie wybrałam, a miałam już akredytację w kieszeni) przedstawiam Wam pięciu współczesnych autorów francuskich, którzy na pewno nie zawiodą.

Czytaj dalej…

Książka

4 ostatnio przeczytane książki, o których nie napiszę

18 października 2017
4 książki - Ballada o pewnej panience - Twardoch - cocteauandco

Wiem, co sobie myślicie. Jak to nie napiszę skoro właśnie to robię (bo nie chodzi o zamieszczenie listy tytułów). Oczywiście mam tu na myśli dłuższą recenzję, która zwykle pojawia się na blogu po skończonej lekturze. Zwłaszcza blogerzy książkowi mają ogromną potrzebę, powiedzmy że nieco jednak „wymuszoną” tematyką blogów, informowania czytelników o dosłownie każdej przeczytanej książce. Zdarza się jednak, że są takie, o których mimo wszystko nie piszemy, bynajmniej nie z chęci oszczędzenia okrutnych komentarzy pod adresem autorów. W każdym razie ja od nich nie stronię, no chyba że…. zobaczycie sami. Dzisiaj zatem, trochę przewrotnie, postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma zdaniami opinii na temat publikacji, często głośnych i/lub uznawanych za ważne, które, owszem, przeczytałam, ale nie poświecę im odrębnego tekstu na blogu. Oto one i powody mojej decyzji.

Czytaj dalej…

Książka

„Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego” Samir

2 października 2017
„Zapiski z Rakki” - recenzja - cocteauandco

Są takie książki, o których trudno pisać, a jeszcze trudniej oceniać je krytycznie. To książki opowiadające o ludzkim dramacie, o horrorze wojny, który przerasta nawet najstraszniejsze koszmary, jakie może wyprodukować ludzka wyobraźnia. „Zapiski z Rakki” należą do tego typu publikacji, bo są swego rodzaju telegramem z miasta będącego nieustannym polem walki – autor ukrywający się pod pseudonimem Samir wysyłał wiadomości, które złożyły się na tę książkę w ścisłej tajemnicy i w formie smsów. Mamy więc do czynienia z informacjami cudem przemyconymi z serca terroru, jaki Daisz sieje w Rakce i sporej części Syrii. To wyjątkowe świadectwo, które nawet jeśli nie jest literaturą w sensie estetyczno-językowym stanowi zdecydowanie ważny głos wśród dziesiątków innych publikacji z gatunku literatury faktu i każdy powinien się z nim zapoznać.

Czytaj dalej…

Książka

To, co się osadza. „Rdza” Jakub Małecki

26 września 2017

„Rdza”, trzecia książka Jakuba Małeckiego z cyklu powieści, które krytycy lubią wpisywać w tzw. nurt wiejski literatury polskiej, to dzieło, które w niczym nie ustępuje dwóm poprzednim („Dygot” i „Ślady”), a w niektórych aspektach nawet je prześciga. Po raz kolejny mamy tu losy kilkorga postaci i kilku rodzin splatające się i rozplatające przez dziesięciolecia. Mamy też wojnę i wiele „mniej spektakularnych” dramatów w życiu naszych bohaterów, choć jak dobrze się przyjrzeć, dla części z nich to właśnie wojna była najmniej spektakularna. Małecki nadal potrafi opowiadać historie tak, że czytelnik zamiera w oczekiwaniu na dalszy ciąg wydarzeń. Potrafi wzruszać i równie brutalnie nas z tego wzruszenia wyrywać. Dlaczego jeszcze warto przeczytać „Rdzę”?

Czytaj dalej…

Film

Wielki Godard w gabinecie luster. „Le Redoutable” Michel Hazanavicius

5 września 2017
„Le Redoutable” Michel Hazanavicius Godard recenzja

Ta recenzja jest tak bardzo przedpremierowa, że film, o którym piszę nie tylko nie ma jeszcze polskiej daty premiery i nie wiadomo w ogóle, czy będzie w Polsce wyświetlany, ale nie wszedł jeszcze nawet na ekrany we Francji, kraju produkcji. Prawie jak relacja prosto z Cannes. Prawie. Niemniej festiwal w Cannes pojawia się tu nieprzypadkowo, bo tam właśnie „Le Redoutable”, o którym mowa, ujrzał światło dzienne i po raz pierwszy podzielił publiczność. Jedni chwalili pomysłowość i zadziorność reżysera, który pokusił się o satyrę na niekwestionowaną ikonę francuskiego kina, jaką niewątpliwie jest dziś Jean-Luc Godard. Drudzy narzekali na zbyt lekkie podejście do tematu i mało błyskotliwe kopiowanie reżyserskich zabiegów samego geniusza Nowej Fali. Kilka dni temu miałam okazję obejrzeć ten film i postanowiłam podzielić się z wami moją refleksją na temat eksperymentu Hazanaviciusa w nadziei, że „Le Redoutable” doczeka się wkrótce polskiej dystrybucji.

Czytaj dalej…

Książka

„Stancje” Wioletta Grzegorzewska

30 sierpnia 2017
„Stancje” Wioletta Grzegorzewska - recenzja Cocteau & Co.

To nie będzie długa recenzja, bo też nie bardzo mam, o czym pisać. Gdy usłyszałam, że w sierpniu ukaże się nowa książka Wioletty Grzegorzewskiej, nominowanej za „Guguły” do prestiżowej International Man Booker Prize, ucieszyłam się, że czeka mnie kolejna ciekawa podróż w nieco enigmatyczny świat tej autorki. Debiut Grzegorzewskiej mi się podobał i mimo że nie odcisnął w mojej czytelniczej pamięci jakiegoś wielkiego piętna to jednak autorka zyskała u mnie spory kredyt zaufania. Jej najnowsza powieść, króciutkie „Stancje”, jest poniekąd kontynuacją „Guguł”, w których tematem przewodnim było dzieciństwo na polskiej wsi. W „Stancjach” nasza bohaterka dojrzewa i wyjeżdża na studia do Częstochowy, a my, jako czytelnicy, towarzyszymy jej w niełatwych pierwszych latach samodzielnego życia w mieście.

Czytaj dalej…

Książka

„Ludzie na drzewach” Hanya Yanagihara

24 sierpnia 2017
„Ludzie na drzewach” Hanya Yanagihara recenzja

Hanya Yanagihara wdarła się na polski rynek wydawniczy zaledwie w zeszłym roku i można śmiało powiedzieć, że szturm był udany. O jej „Małym życiu” mówili i pisali niemal wszyscy. Z jednej strony sypały się westchnienia i wyznania dotyczące godzin przepłakanych nad dramatycznym losem Jude’a, głównego bohatera powieści. Z drugiej szeroką falą płynęła krytyka, głównie zarzuty katowania czytelnika nierealistycznym w swoich rozmiarach okrucieństwem. W mojej recenzji plasowałam się gdzieś pośrodku, bo mimo kilku poważnych zarzutów, książka wydała mi się interesująca, zwłaszcza z punktu widzenia grupy LGBTQ. Nadal jestem rozczarowana tym, jak bardzo nikt nie docenił mojej subtelnej analogii do sztuki queerowej. Cóż, takie życie blogera, jego najbardziej przemyślane teksty nikogo nie interesują (chlip, chlip). Dzisiaj natomiast dzielę się z Wami moimi wrażeniami po lekturze „Ludzi na drzewach”, kolejnej powieści tej autorki, która w Polsce ukaże się w połowie września. Czy „Ludzie na drzewach” też wywołają tyle zamieszania, co „Małe życie”?

Czytaj dalej…

Inne

„The Happy Reader”, czyli jak uszczęśliwić (wybrednego) czytelnika

17 sierpnia 2017
„The Happy Reader” Cocteauandco magazyn

Na wstępie pragnę uprzedzić, że nie jest to artykuł sponsorowany i powstaje wyłącznie z czystej, płomiennej miłości do „The Happy Reader” (co nie zmienia faktu, że wydawcy magazynu powinni mi zapłacić, bo coś czuję, że liczba subskrypcji wzrośnie po tym tekście). No ale, w końcu dobrem trzeba się dzielić a „The Happy Reader” to czyste dobro i dla książkoholików, i dla maniaków dobrego projektowania graficznego oraz typografii. Po prostu małe dzieło sztuki, które warto mieć na swojej półce i wracać do niego, gdy tylko dusza zapragnie. Mimo że śledzę całkiem sporo magazynów literackich, francusko-, anglo- i polskojęzycznych (akurat w ostatnim przypadku dużego wyboru nie ma), to właśnie „The Happy Reader” skutecznie skradł moje serce i pewnie dzisiaj skradnie też przynajmniej część waszych. A więc, za co kocham ten magazyn?

Czytaj dalej…